Test - Szpachla


Kwarantanna. Słowo, które wywołuje gęsią skórkę na skórze, niemy krzyk matek dzieci przedszkolnych i przerażenie wśród przedsiębiorców. Ale ja znalazłam sobie cel na ten czas, żeby zająć swoją głowę. Recenzuje wszelkie możliwe pokłady, które przez ostatnie czasy miałam okazje nosić. I dzisiaj przyszła pora na coś z czym bawię się już od roku, najpierw w ciąży a teraz już w pojedynkę i z nieco inną cerą. Oczywiście mowa o jednem z najbardziej kryjących podkładów dostępnych na rynku. 


I wiem, że ta marka nie grzeszy dobrym składem, a mówiąc wprost jest tam kiła i mogiła - między innymi dlatego przestałam korzystać z ich pielęgnacji- na początku jest pięknie ale potem zaczynają się kredki. Jednak dzisiaj nie o tym. Dzisiaj o kultowym produkcie Estée Lauder - podkładzie Double Wear Stay-in-Place. Nie wierzę, że jest chociaż jedna osoba, która nieco interesuje się makijażem i o nim nie słyszała. To absolutny klasyk ale... cóż, trzeba przyznać szczerze, że ten produkt wymaga specjalnego traktowania. Jest to jeden z najtrwalszych podkładów- później zostają chyba tylko produkty do charakteryzacji ale to już inny kosmos. Jednak pamietajmy, że nie każdy na to cudo może sobie pozwolić. Jeśli jesteś posiadaczką cery suchej, przesuszonej albo skłonnej do tego- to NIE jest produkt dla Ciebie! Jeśli potrzebujesz lekkiego krycia- to NIE jest produkt dla Ciebie! Jeśli lubisz delikatne podkłady o kremowej formule: BB, CC czy nawet DD - to NIE jest produkt dla Ciebie! Jeśli nie zawsze radzisz sobie z produktami o lekkiej, lejącej konsystencji i potrafisz sobie narobić plam- to NIE jest produkt dla Ciebie!
Natomiast jeśli jesteś posiadaczką skóry tłustej, mieszanej lub skłonnej do wyświecania się, to ten podkład sprawdzi się u Ciebie idealnie! Nie bez przyczyny mówi się, że to ulubiony produkt panien młodych, bo wierzcie mi- nic go nie ruszy! Przez cały dzień zostanie tam, gdzie został nałożony. Ma to jeden minus- diabelnie szybko zasycha na twarzy, więc trzeba z nim pracować naprawdę konkretnie. Jego ogromnym plusem jest to, że on po prostu nie ciemnieje! Pierwszy podkład wybrałam nieco za jasny i bardziej różowy, bo mylnie stwierdziłam, że jednak bezpieczniej będzie wybrać coś neutralnego niż typowo ciepłego. Jednak już po pierwszym razie zauważyłam, że dokładnie tak samo wyglądałam rano jak i wieczorem, a fluid nie oksydował, więc nie było ryzyka, że po kilku godzinach będę wyglądać jak pomarańcza. Kupiłam więc odcień dokładnie dobrany do mojej cery, a tamten oddałam mamie. Wiele przeciwniczek tego podkładu uważa, że nie nadaje się on na lato, że zapycha pory, że nie wolno go używać na codzień, bo będzie się wyglądać jak kawałek pizzy. Cóż... przyznam szczerze, że ja kupiłam go z myślą o zeszłorocznym weselu brata, gdzie wiedziałam, że nie będę mieć możliwości poprawy makijażu co kilka godzin. I sprawdził się idealnie. Potem jednak z niego zrezygnowałam, bo będąc na końcówce ciąży moja skóra sama w sobie była dosyć ładna, nieproblematyczna i raczej kierowała się w kierunku suchej. Jednak w dzień porodu to właśnie ten podkład miałam na sobie i możecie sobie wrócić do naszego wpisu porodowego- było tam umieszczone zdjęcie zrobione tuż po nim, bez żadnych poprawek. A wiadomo, że w tak ważnym momencie raczej nie pamięta się o tym, żeby nie dotykać twarzy, nie uważa się żeby nie położyć się buzią na łóżku porodowym lub innych błahostkach. I to co widać na zdjęciu to nie był „blask nowo upieczonej mamy” ani żaden Photoshop- to dosłownie sekunda po tym jak darłam się z całej siły, parłam, a następnie płakałam z radości (co widać po rozmazanym tuszu) że już po i Leoś jest zdrowy. Jednak po tym wszystkim było mi po prostu żal wyrzucić praktycznie całą buteleczkę, z reszta mamy noworodków wiedzą, że dobry korektor i kryjacy podkład to najlepsi przyjaciele w pierwszych miesiącach. Kiedy po tygodniu od porodu dziewczynki wróciły do przedszkola dostawałam mnóstwo komplementów na temat swojego wyglądu i tylko w duchu uśmiechałam się do siebie, że „to nie ja, to mój podkład”. Co więc mogę powiedzieć o używaniu go na codzień? Da się! Trzeba tylko pamiętać o tym, że najważniejsze żeby nałożyć pod niego dobry krem lub serum nawilżające (zreszta to powinniśmy robić niezależnie od tego jaki mamy podkład) i oczywiście o dobranej dla nas pielęgnacji. Kiedy moja skora po porodzie znowu wróciła do swojego mieszanego charakteru i dostosowałam jej pielęgnację na nowo to przysięgam Wam że absolutnie nic nowego lub niespodziewanego mi na buzi nie wyskoczyło. Więcej problemów mam teraz, kiedy zmieniam te podkłady jak rękawiczki, by zrobić dla Was rzetelne testy. Jest jednak jedna sprawa, której szczerze nie rozumiem. Buteleczka. Chociaż sama w sobie jest bardzo trwała, bo kilkakrotnie mi upadła i nic się nie stało, to jednak nie rozumiem polityki marki, która nie dołącza do buteleczki pompki. A to w moim przepadku jest jeden z poważniejszych minusów. I raczej nie chodzi tutaj o zmniejszenie ilości plastiku czy inne górnolotne ekologiczne przesłanki, bo marka Estée Lauder i jej koncern (np. Bobbi Brown, La Mer, Tom Ford, Jo Malone czy Glam Glow) nie znajduje się na żadnej liście firm, które podają, że nie testują na zwierzętach. Także ta jedna rzecz mnie mocno zastanawia, kto i dlaczego wpadł na taki idiotyczny pomysł? Mimo wszystko ten produkt na stale już będzie znajdować się w mojej kosmetyczce na wielkie wyjścia i dni, kiedy będę potrzebowała gwarancji tego że mój makijaż będzie nieskazitelny do wieczora.

Plusy:
+ nie zmienia koloru - dosłownie minimalnie ciemnieje
+ trwałość - nie ściera się
+ szybko zastyga na twarzy i można przystępować do kolejnego etapu makijażu
+ cery tłusta i mieszana nie potrzebuje w ciagu dnia poprawiać makijażu
+ krycie - od średniego i można je budować
+ matowe wykończenie
+ trwałość- wystarcza spokojnie na 4 miesiące- ja z przerwami miałam go ponad pół roku
+ bardzo delikatny zapach
+ ogromna gama kolorystyczna wszystkich typów kolorystycznych
+ pigmentacja
+ konsystencja
+ łatwa aplikacja
+ nie robi efektu maski jeśli jego ilość jest odpowiednia
+ przy dobrze dobranym kolorze nie odcina się mocno


Minusy:
- wylewany lub trzeba dokupić osobno pompkę
- wysusza
- może zapychać przy nieodpowiedniej pielęgnacji i oczyszczaniu skóry
- niski filtr przeciwsłoneczny
- delikatnie podkreśla zmarszczki







Brak komentarzy