Rodzina.


I oto nadszedł jeden z tych dni, chociaż powinnam raczej napisać tydzień, kiedy nie daję rady.

Zadania się piętrzą, a gratis wpadła nam mała wirusówka i mam nadzieje, że zdążę wyrobić się z praniem i prasowaniem do świąt. Dlatego musicie mi wybaczyć, że wczoraj nie pojawił się nowy wpis, bo zmieniałam pościel na zmianę z podtrzymywaniem wiaderka pod buzią Bibi. W nocy doszedł do tego jeszcze Tata Robak, także zapowiada się cudowna reszta tygodnia. Pakowanie prezentów trzeba będzie przełożyć na później, a zająć się doprowadzaniem domu do normalności i panny B do zdrówka, zanim reszta robaczków załapie tego cwaniaka. Ale na osłodę mam naszą mini rodzinną sesje. Wiecie, że ostatnie wspólne zdjęcie mieliśmy zrobione ponad 2 lata temu!? Czas najwyższy to nadrobić, bo czas ucieka, a w pamięci coraz więcej dziur!






Brak komentarzy