Róż dla chłopaka? Naturalnie!


Biały szum – z pewnością słyszeliście o jego magicznym wpływie na dzieci. Zwłaszcza jeśli jesteście mamami kilkumiesięcznych bobasów lub noworodków. Kiedy urodziła się Zuza nie było w ogóle mowy o żadnych szumach (mimo że badania nad nimi przeprowadzono już w 1990 roku). Czy przeżyła? Oczywiście, chociaż pamietam jak pierwsze 4 miesiące jedyne drzemki, które nie kończyły się po 15 minutach; to te, kiedy leżała na moim brzuchu. No i powtórzmy to średnio 3/4 razy dziennie- miałam kilka godzin z życia w nosie. Myślałam że ten typ tak ma i nie ma co płakać, bo nocki przesypiała całkiem dobrze. Przy Bibi byłam tak zestresowana ciążą, że praktycznie do samego końca nie interesowały mnie żadne techniczne nowinki ze świata bobasów. Przy Zoi z kolei szum sprawdził się wspaniale. I chociaż Whisbear był wtedy na mojej liście, to jednak kupiliśmy bujak, który odtwarzał kilka źródeł szumów. Miedzy innymi deszczu lub oceanu. U nas bezkompromisowym hitem okazał się szum z efektem bicia serca. Dlatego nie wyobrażam sobie teraz nie korzystać z tej metody. 
Jednak czy wiecie o tym, że to co potocznie nazywamy białym szumem jest tylko w kilku procentach zgodne z prawdą? Szum ma kilka różnych kolorów i wcale nie jest powiedziane, że skoro dźwięk wytwarzany przez suszarkę nie odpowiada naszemu dziecku, to już z góry możemy stwierdzić że woli ciszę. Biały szum jest tylko jeden, ale równie skuteczny jest szum różowy, brązowy czy niebieski. Jeśli chcecie wiedzieć, który uśpi Wasze dziecko to możecie sprawdzić ich częstotliwości w Wikipedii, uwierzcie mi trzeba niezle wytężyć ucho żeby je rozróżnić. To co większość z nas uważa za biały szum to niestety niewiele ma z nim wspólnego. Z naukowego punktu widzenia, gdyby przedstawić biały szum na wykresie, jego widmo byłoby płaskie. To dźwięk statyczny, którego intensywność jest równomierna w całym paśmie dźwięku. Co niezmienia faktu że „ten” dźwięk autentycznie się sprawdza. W jednej ze swoich całkiem dobrych książek doktor Harvey Karp napisał:


Przekonanie o tym, że dziecko powinno spać w ciszy to jeden z największych mitów dotyczących opieki nad najmłodszymi. W łożysku matki panuje mniej więcej taki hałas, jaki wytwarza odkurzacz. Właśnie więc cisza jest dla noworodka czymś dziwnym.

Cisza to dla noworodka stan nienaturalny. W brzuchu mamy maluszek praktycznie non stop jest otaczany przez różne szumy i dźwięki- oddechu mamy, bicia jej serca, przepływu krwi w naczyniach krwionośnych, odgłosy otoczenia stłumione nieco przez wody płodowe. W 1990, kiedy w Londynie prowadzono badania nad snem noworodków udowodniono:

(...) korzystne działanie białego szumu na obniżenie tętna krwi u dzieci, co prowadziło do ich uspokojenia, trzykrotnie skracało też czas potrzebny do uśnięcia w stosunku do niemowląt usypianych w ciszy. Głośność dźwięków, generowana przez urządzenie wykorzystywane w tym badaniu, odpowiadała średniemu poziomowi hałasu z wnętrza samochodu osobowego, jadącego z prędkością 50 km/godz. Podobne efekty można uzyskać dzięki zastosowaniu szumu suszarki do włosów lub odkurzacza, dostępne są także specjalne nagrania, oferujące szeroki wybór odgłosów o pożądanym paśmie.

Kojące działanie brzmień, wytwarzanych przez urządzenia mechaniczne, okazują się pomocne zwłaszcza w trudnych momentach życia niemowlaka, takich jak ząbkowanie czy dolegliwości związane z kolką jelitową. Naukowcy przypuszczają, że efektywność białego szumu, oprócz podobieństwa do dźwięków wewnątrzmacicznych, polega prawdopodobnie na maskowaniu innych, zewnętrznych dźwięków, przyczyniając się do szybkiego i długotrwałego uspokojenia dziecka, które przeradza się w sen.
Także dla możliwości wypicia ciepłej kawy, obejrzenia wieczorem filmu lub po prostu dla radości czerpanej z ogarnięcia mieszkania warto sprobować tego gadżetu. Opcji jest wiele: specjalne aplikacje; YouTube; suszarka do włosów; odkurzacz; zabawki szumiącektórych na rynku jest coraz więcej- istnieje tyle zrodel szumu że bez problemu znajdziecie coś co pozwoli błogo zasnąć Waszym maluszkom. Niskie częstotliwości mają wielką moc. W domu stosujemy klasycznego Whisbear'a ale na spacery bierzemy jego kolegę Liska, który emituje szum różowy i sprawdza się wyśmienicie nawet w najbardziej hałaśliwych warunkach.
Według wszechwiedzących internetów, szum warto stosować u dzieci od urodzenia do 5 roku życia. Internety twierdzą, że nie uzależnia. Podobno działa relaksująco również na dorosłych i Tata Robak jest tego sztandarowym przykładem. Mnie osobiście taki szum nieco denerwuje ale  rzeczy ważne i ważniejsze, więc dzielnie się trzymam. Ale nie ma co się łudzić jeśli dziecko będzie po prostu najzwyczajniej w świecie głodne, mokre czy będzie odczuwało jakiś ból to nie zaśnie- choćby ten szum był nawet i tęczowy. Krąży po internecie pewien mem mówiący o tym, że ciężkie jest życie noworodka bo płaczesz, że boli cię stopa, a w odpowiedzi dostajesz smoczek. I tutaj po raz setny powtórzę, że mimo wszelkich udogodnień i gadżetów do których mamy dostęp- najważniejsze jest obserwowanie swojego dziecka! Bo absolutnie żaden gadżet, nowinka technologiczna czy aplikacja nie zauważy tylu znaków co kochający rodzice.



Brak komentarzy