07/2019 via phone


Witajcie Robaczki! Chociaż byłam psychicznie przygotowana, że to właśnie w podsumowaniu lipca będziemy Wam przedstawiać naszego najmłodszego, to jednak Skrzat postanowił się z nami podroczyć i wyjść dokładnie w dniu, w którym podejrzewałam, że się urodzi. 


Przynajmniej Tata Chrzestny będzie miał o jedną datę mniej do zapamiętania, bo jest to także jego dzień urodzin ;) Oczywiście cały miesiąc minął nam na oczekiwaniu na naszego malucha. Wizyty w szpitalu przeplataliśmy z wizytami u lekarza żeby sprawdzać stan brzuszkowego, który wykazywał znaczne chęci na przyjście na świat przed terminem. Najwyraźniej pod sam koniec zmienił zdanie, bo nawet nasza pani ginekolog była w szoku jak długo może się trzymać maminego brzucha pomimo rozwarcia i groźnie skróconej szyjki. Dziewczynki za to od połowy lipca rozpoczęły swoje pierwsze prawdziwe wakacje. I przez dobry tydzień codziennie rano pytały czy mogą już wrócić do przedszkola, bo tęsknią za koleżankami. Na szczęście przyjechała też ciocia z Polski, więc jakoś „przeżyły” brak obowiązku przedszkolnego. A my, rodzice, świętowaliśmy w tym roku 6-tą rocznicę ślubu cywilnego- podobno po 7 latach to już jakoś leci, więc jeszcze rok i będzie z górki ;) Sam koniec miesiąca to była istna walka z czasem żeby dopracować kącik do stanu idealnego ale kiedy w końcu znalazłam fajną lampę (i o dziwo obojgu nam się spodobała) to już przestałam się stresować. Teraz wymaga on jeszcze kilku dodatków ale mam nadzieje, że niedługo będziemy mogli podzielić się efektem ostatecznym.



Brak komentarzy