Ikea Duktig


Och jak dawno nie tworzyłam takiego wpisu! Ale syndrom wicia gniazda jest o tyle cudowny, że pomimo zmęczenia i obiecywania sobie, że każdy kolejny dzień spędzę leżąc na kanapie, to w przeciągu kilku sekund wymyślam sobie mniej lub bardziej kreatywne zajęcie i kolejny dzień przelatuje jak przez palce. 


I tak oto wpadłam na to, że może nadszedł czas na odświeżenie (po raz kolejny) kuchni dziewczynek. Jeśli śledzicie nas na instagramie, to wiecie, że kuchnia miała już swój unikalny wygląd. Jednak prawdę powiedziawszy nie do końca byłam z niego zadowolona, bo pozostawała niedokończona. Załamałam się szczególnie w momencie, kiedy w końcu znalazłam idealne panele udające płytki, które wyniosłyby nas 4 razy więcej niż sama kuchnia... A doliczając jeszcze do tego cło i inne bajery, to podejrzewam że za taką sumę mielibyśmy robioną na zamówienie, z 3 razy wiekszą kuchnię już bez konieczności DIY. Dlatego wtedy jedynie częściowo ją skończyłam. Później próbowałam zastąpić „płytki” czymś innym ale ciagle nie było to to. Jednak nie dalej jak we wtorek przyszedł mi do głowy inny pomysł wykończenia i bardziej "realny” cenowo. W dodatku zawierający pierwsze elementy, które chciałabym w niedługim czasie dodać lub wymienić w ich pokoju. A efekt- oceńcie sami.


Brak komentarzy