Robaczkowy Cyrk

 Tak dawno nas tutaj nie było i mam tyle tematów do nadrobienia, że nawet nie wiem od którego zacząć. I chociaż bardziej polubiłam formę nagrywania i przekazywania słownie informacji to jednak co słowo pisane, to słowo pisane. A poza tym przez ten czas trochę nazbierało mi się zdjęć, z różnych wydarzeń.
 

Na pierwszy ogień chcę Wam tutaj zostawić zdjęcia z roczku naszego Księciunia. A właściwie to roczku i jednocześnie 7-miu lat Susanne. Jak widzicie tematem przewodnim być cyrk. Głównymi kolorami był żółty, niebieski i czerwony. Tak żeby pasowało zarówno dla dziewczynki, jak i dla chłopaka. A to nie lada wyzwanie. Dużo łatwiej jest w maju, kiedy łączę urodziny Bibi i Zojki, bo wtedy wystarczy coś rózowego i gotowe. A tutaj dodatkowo postanowiłam, że w motywie musi znaleźć się symbol lwa. Dlatego tata Robak dostał za zadanie zrobić mi ogromnych rozmiarów czerwoną skrzynię, która miała imitować wagon cyrkowy. Do środka włożyliśmy pluszowego lwa, dorobiliśmy koła i zabezpieczenia żeby nam owy mieszkaniec nie uciekł ;). Jedną z najpiękniejszych rzeczy na całej imprezie, były prezenty dla gości w postaci ciasteczek. Niezmiernie ubolewam nad tym, że nie mam do takich rzeczy ręki i musiałam je zamówić. Ale praca Pani Judyty przeszła moje najśmielsze oczekiwania! Idealnie wyczytała o co mi chodzi- kolory, wzory i wykonanie - mistrzostwo świata. Dodatkowo wpadłam na pomysł najprostszego świecznika na świecie, który za sprawą ilości świec, które mieści- robi fajne wrażenie. W dodatku zależnie od tematu przewodniego imprezy można zmieniać tylko kolor świeczek i gotowe. Uwielbiam takie wielorazowego użytku DIY. Jak przystało na cyrk mieliśmy mini stoisko z popcornem, czekoladową fontanną dla owoców oraz maszyną do waty cukrowej. Brakowało tylko klauna który by zabawiał dzieci, bo Robert nie dał się namówić ;) Jednak najważniejsze, że solenizanci byli zadowoleni.





Brak komentarzy