Wyprawka dla pierwszego, a czwartego dziecka.


Kiedy dowiadujesz się że na świecie pojawi się nowy członek rodziny to oczywiście chcesz jak najlepiej się do tego przygotować. Starannie selekcjonujesz jaka marka fotelików samochodowych jest najlepsza, które łóżeczko jest najbardziej designerskie i w głowie masz ułożone outfity na najbliższe pół roku dla noworodka. No chyba że robisz to już po raz 4-ty. 

Wtedy nie zachwycasz się na widok kosza pakującego pampersy czy wagi dla noworodka, bo wiesz że to się nie przyda i tyle. Po prostu wiesz lepiej, bo jesteś już bardziej doświadczona w temacie i wolisz wydać więcej na rzeczy które faktycznie mają jakieś sensowne zastosowanie. I chociaż muszę przyznać że w tej ciąży staram się być całkowicie racjonalna i ekonomiczna to chyba ta odmienna płeć brzuszkowego sprawia że czuje się jakbym robiła to po raz pierwszy. Pierwszy i w swojej świadomości wiem że ostatni dlatego jedynym ograniczeniem dla mnie jest mina Taty Robaka w stylu „naprawdę noworodek potrzebuje 7-ej pary butów?”. Ale cóż poradzę jak wiem że to już mój ostatni raz? Chcę wykorzystać ten czas maksymalnie jak się da i nie ograniczać tej radości jaką wywołuje u mnie poczucie że jesteśmy znowu o krok dalej i nasz wyczekany maluszek rozwija się książkowo. Na mojej liście zakupowej znalazły się nie tylko rzeczy, których przy dziewczynkach nie zdążyłam kupić ale także pokaźna lista nowości. Chciałabym wyjść z tego okresu niemowlęcego z przekonaniem że nic mi nie umknęło, chociaż czy jest to możliwe? Niestety chyba nie, bo nowinki dla dzieci wyrastają jak grzyby po deszczu a zmieniają się jak pogoda w kwietniu. Nie mniej jednak tym razem jestem otwarta na różne gadzety chyba bardziej niż największy gadżeciarz jakiego znam czyli mój osobisty mąż. W tym wpisie chciałabym się skupić całościowo na tych pierwszych zakupach dla (zapewne) nienarodzonego jeszcze bobasa. Wiadomo że ilość konkretnych ubranek zmienia się w zależności od pory roku, zakup niektórych rzeczy można odpowiednio przeciągnąć w czasie lub koniecznie zakupić znacznie wcześniej np. zimowy kombinezon do wózka dla dziecka rodzącego się na wiosnę. Ale jak wiadomo pewnych rzeczy przełożyć się nie da. Dlatego w części pierwszej pokazuje Wam nasza wish-listę tych „większych" rzeczy.


1. Kosz Mojżesza - tym razem nie dałam się skusić na pozorną oszczędność w postaci zakupienia jednego mebla, który początkowo mial pełnić rolę kosza a następnie łóżeczka. Jak podliczyliśmy ostatnio ile nas wyszła ta „oszczędność” na Stokke to aż usiadłam z wrażenia. Dlatego teraz dużo bardziej racjonalnie podeszliśmy do tematu. Kosze, które braliśmy pod uwagę były najróżniejsze ale chyba te cztery modele wpadły nam najbardziej w oko. Jeśli śledzicie nas na instagramie to już wiecie, że ostatecznie wybraliśmy model produkowany w Polsce- marki Mokee.

2. Łóżeczko - skoro wiem, że przez pierwsze miesiące Bejbik będzie spać z nami w sypialni, w koszu, to szukaliśmy od razu pełnowymiarowego łóżeczka. Chociaż patrząc na tempo rozrostu moich dzieci to wiem, że bez problemu możemy też oglądać modele 120x60, a nie tylko tradycyjne 140x70. W dodatku starannie sprawdzam czy jest możliwość rozłożenia łóżeczka na wersję bez szczebelek.

1. Babyletto, 2. Ouax, 3. Vox, 4. Coming Kids, 5. Childhome, 6. Mokee, 7. Snüz


3. Wanienka - w tej kwestii nie zmieniłam zdania od dwóch lat. Z góry wiedziałam że zostaje u nas przetestowany model wanienki Béaba wraz ze stojakiem. Ale musze przyznać, że strasznie zaciekawił mnie „wynalazek” od Chicco. Myśle, że krzesełko pod prysznic zrewolucjonizuje kąpiele dziecka niejednym rodzicom. Całkiem fajnym rozwiązaniem dla osób, które narzekają na notoryczny brak miejsca jest wanienka, która po złożeniu jest płaska i można ja schować dosłownie wszędzie. Z kolei dla tych, którzy chcą początkowo kąpać malucha w zlewie (oh zazdroszczę Wam tych głębokich amerykańskich zlewów) lub większej wanience to super pomysłem będzie zakup specjalnej miękkiej wkładki, która można wykorzystać w zasadzie wszędzie.


4. Wózek - oj ciężki orzech do zgryzienia mamy w tym temacie. Stokke Xplory to był mój numer jeden. Miłość od pierwszego wejrzenia- ale to co z nim zrobili w najnowszej wersji to po prostu wola o pomstę do nieba. Po za rama nie przypomina już tamtego wózka. Także trzeba było szukać dalej. Spacerówka, która teraz użytkujemy posiada wersje z gondola ale jak pisałam jego minusem jest to, że jest bardzo lekki i twardy także bałabym się położyć tam noworodka chyba że na stercie poduszek;) Ale do celu- teoretycznie wózek w końcu jest wybrany. Ciekawa jestem czy sprawdzi się u nas, bo opinie słyszałam bardzo różne. Ale na Xplory też wielu narzekało, a jednak dla nas był strzalem w 10-kę.

1. Cybex Priam, 2. Cybex, 3. Bugaboo, 4. Mima


5. Bujak - w tej dziedzinie mam swojego faworyta. MamaRoo sprawdził się u nas powyżej wszelkich oczekiwań, a w dodatku niedawno wypuścili jego nową wersję kolorystyczną. Zojka swój bujak kochała miłością bezgraniczną od pierwszych dni. A pokochała go także i Fendi często ukrywając się tam przed starszakami ;) z pewnością to ona najbardziej ucieszy się z jego powrotu.


6. Przewijak - i tutaj na szczęście też mamy problem z głowy i portfela, bo nasz kosz nie tylko sprawił się doskonale i nie ma absolutnie żadnych śladów użytkowania to jeszcze będzie idealnie pasować do „męskiej” koncepcji pokoju. Jedynie wymienimy materacyk na nowy i być może o innym kolorze. Także z czystym sumieniem polecamy jak w Shreku „trójka, wybierz trójkę panie”. Ale ponownie- gdybyśmy nie mieli już ideału w domu to pewnie wybrałabym albo przewijak w postaci nakładki na naszą wanienkę albo całkiem uroczy model od Skip Hop z mini karuzelą.


7. Karuzela do zabawy - upatrzony typ już mamy, czy sprawdzi równie fajnie jak model, który testowaliśmy przy Zoi to nie wiem ale jedno jest pewne - te drewniane są dużo lepsze niż plastikowe. Po Zoi karuzelę sprzedaliśmy bez problemu, bo nie było na niej praktycznie żadnych śladów użytkowania. Mam nadzieje że z modelem, który teraz do nas trafi będzie podobnie ;)

Brak komentarzy