Jak wybrać imię dla dziecka?


Nadać jedno imię czy dwa? Które będzie pasować do nazwiska? Może wybrać imię międzynarodowe? Podążać za modą, słuchać rodziny czy po prostu pójść za głosem serca i wybrać takie imię, które najbardziej nam się podoba? A może by tak nazwać dziecko imieniem krążącym w rodzinie od pokoleń? Wybór imienia to niełatwa sprawa, w końcu nadajemy je naszemu dziecku na całe życie, a samych imion do wyboru mamy całe mnóstwo. Jesteście ciekawi jakie imię wybraliśmy dla naszego syna i jakimi kategoriami sugerowaliśmy się przy wyborze imion dla dziewczynek? 


Poniżej widzicie listę, z których wybieraliśmy imię dla naszej jeszcze najmłodszej. Za każdym razem tworzyłam taką listę potencjalnych imion nie znając jeszcze płci maluszka. Jednak z każdym przyszłym dzidziusiem ulegała ona pewnym delikatnym modyfikacjom. Wykreślaliśmy imię, które zostało wybrane i dokładaliśmy nowe opcje. I tym razem dla dziewczynki dopisałam Céline (chociaż Robert był bardziej za wersja Selina) ale nasza lista chłopięcych imion w zasadzie nie zmieniła się od czasu urodzenia Bibi, bo przecież nie było co wykreślać;) Co prawda wcześniej były tam też imiona typu Wiktor, Mikołaj lub Oscar ale przez ten czas albo ktoś w naszej rodzinie nadał je już swojemu maluszkowi albo po prostu nam się znudziły. Także jak możecie zauważyć pierwszą kategorią, która się kierowaliśmy, to żeby imię nie powtarzało się w naszej najbliższej rodzinie lub otoczeniu. Ilość imion jest niezliczona i kompletnie nie widzę sensu, by musieć nazywać swoje dziecko akurat tak jak nazywają się już 3 jego kuzynki. Drugim obowiązkowym punktem było to, że musimy się zgadzać na nie oboje i tu największy problem był przy naszej pierworodnej. Po wypisaniu wszystkich imion kompletnie żadne nie spodobało nam się obojgu tak samo. Ja chciałam Dianę, a Robert uważał że siedzi tam mały Wolfgang; bo na zdjęciu USG rączka wszystkim chłopakom w naszym towarzystwie wydawała być się nieludzko wielkim przyrodzeniem (przemilczę to dyplomatycznie). Ale kiedy po USG 4D faktycznie potwierdzono, że nic tam nie ma, to odetchnęłam z ulgą, że nie będę musiała walczyć przeciwko Wolfgangowi. I wtedy ni z gruszki, oglądając serial usłyszeliśmy imię Zuzanna i jakoś tak wspólnie stwierdziliśmy, że wszystkie Zuzie, które poznaliśmy w swoim życiu były całkiem fajne ;) Oczywiście zgodnie z tym, że póki co nie planujemy wracać do kraju, to chcieliśmy, żeby było je łatwo wymawiać, więc wybraliśmy bardziej międzynarodową wersję. I to też może być kolejna kategoria do rozpatrzenia przy wyborze imienia dla dziecka. W naszym przypadku żałuję jedynie, że nie zakończyliśmy Zuzi imienia na samogłoskę -a, bo nie byłam wtedy świadoma że na równi funkcjonują tutaj dwie odmiany- Susanne i Susanna. Niby jedna literka ale dla mnie ogromna różnica. Chociaż dla nas do końca życia będzie ona i tak Zuzią, Suzi, Zu lub Zuzanką (ale nigdy Zuźką, bo tej formy jakoś nie umiem zaakceptować). Niestety w tym czasie owy serial był chyba dosyć popularny, bo faktycznie na przełomie 2013/2014 roku ilość dziewczynek noszących imię Zuzia znacznie wzrosła. Podejrzewam, że tak jak za moich czasów bardzo popularnym imieniem było Kasia, tak teraz analogicznie w przedszkolach jest conajmniej kilka Zuź w jednej grupie. I tym samym dochodzimy do list popularności imion. Bo jest to kolejna kategoria według której wybierałam. Z tym, że akurat w moim przypadku starałam się wybrać takie, które znajdzie się jak najdalej od pierwszych miejsc. Dlatego przy wyborze imienia dla Bibi, mimo że ogromnie mi się podobały to na wylocie wykreśliliśmy Maję i Julkę, a z chłopięcych Filipa. Miałam też chwilowe zauroczenie Mikołajem ale jego popularność chyba do teraz ciągle rośnie w siłę, dlatego mój zachwyt do tego imienia słabnie. I jeszcze jedna kwestia, zapewne dla niektórych dosyć kontrowersyjna- czyli powrót do bardzo starych imion. Lub nadawanie imion dziecku imionami przodków, chociaż to podpięłabym pod kategorie imion sentymentalnych. Mam wrażenie że często jest to kompletnie nieprzemyślane. Ja przez całe życie ciągnęłam za sobą brzemię noszenia imienia swojej babci i z całym szacunkiem ale zawsze modliłam się, by nie wyszło ono na jaw. Dlatego wiem, że mimo sentymentalności każde imię, najpierw przepuszczałam przez filtr tego, żeby kiedyś nie miały tego samego problemu. I wierzcie mi kompletnie nie czuję tego, jak można nazwać dziecko - np. Bronisławem wiedząc, że nie zawsze będzie malutkim Bronusiem, ale też nie od razu będzie miał 40-ści lat, żeby się przedstawiać pełną wersją imienia. Z drugiej strony można także sugerować się potrzebą oryginalności lub inności nadając dziecku imię w nietypowej odmianie. I tak mamy wysyp polskich Brajanów czy Wiwien. I chociaż czasem ta odmiana dodaje uroku i tworzy całkiem ładną opcję, to jednak w większości przypadków wygląda to po prostu jakby pani urzędniczka razem z osobą meldującą dziecko po prostu nie wiedziały jak zapisać konkretne imię. Czasami rodzice sugerują się także tym jak, i czy im będzie pasowało do nazwiska. Musze przyznać, że u mnie nie jest to punktem, który mocno bralam pod uwage, to jednak mimo wszystko przy wyborze zawsze zestawiałam sobie całość. Ale bardziej dlatego, że chciałam uniknąć powtórzeń inicjałów. Nie tylko każde nasze dziecko ma swoją własną literkę, to jeszcze szczególnie dbałam, żeby drugie imię także nie zaczynało się na tą sama literę co pierwsze lub nazwisko. I w opozycji do tego mamy ostatnio bardzo mocny trend nazywania wszystkich dzieci na tą samą literkę. W zasadzie urocze... tylko po co się tak ograniczać? U nas musiałoby to wyjść zapewne czystym przypadkiem, bo z góry zakładać że imię każdego dziecka będzie musiało się zaczynać na konkretną literę, to dla mnie byłoby samobójstwo. Ale jak widać wpływ Kardashianów na społeczeństwo jest większy niż się może wydawać ;) Jest też taka grupa rodziców, która do samego końca nie wie jakie da imię i nadają je np. według kalendarza lub dopiero po tym jak poznają maluszka i stwierdzą, że dane imię do niego pasuje. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku naszej Zojki. Do dnia naroodzin miałam w głowie dwie opcje, a że w czasie samego porodu nasza malutka nieźle zaszalała, to stwierdziliśmy, że jednak znaczenie imienia Zoja znacznie bardziej pasuje do jej charakteru. I na sam koniec nasza najważniejsza zasada, którą kierowaliśmy się przy wyborze wszystkich imion dla naszych dzieci to po prostu muszą nam się podobać. Nic więcej i nic mniej. Dlatego imiona zawsze wybieram z wyprzedzeniem, by móc się do nich przyzwyczaić, „pogadać” sobie trochę do brzucha i ostatecznie stwierdzić czy podoba się nam czy nie. I myślę, że tak naprawdę to jest najważniejszy, jeśli nie jedyny punkt, którym rodzice powinni się sugerować. Bo osobiście nie chciałabym przez całe życie żałować tak znaczącego wyboru. Nie ma co patrzeć na babki, ciotki czy dziwne spojrzenia w rodzinie. To Wasze dziecko i nie wyobrażam sobie, by podejmować decyzję „bo ktoś mi tak kazał” czy "taka tradycja". A nawet jeśli dziecku nie będzie ono w przyszłości odpowiadało, to właśnie ono samo będzie mieć możliwość jego ewentualnej zmiany. 

Podsumowując- wybór imienia to naprawdę nie lada wyzwanie. Zawsze znajdzie się jakiś powód do dyskusji, przemyśleń „czy aby napewno to?”. I o tyle, o ile w przypadku naszych dziewczynek mieliśmy sytuacje, że mogliśmy wybrać te wszystkie, które nam się spodobały, bo przecież "do trzech razy sztuka”;). To teraz, mając świadomość, że jest to sytuacja jedyna w swoim rodzaju presja była jeszcze większa. I niestety w dalszym ciagu nie mogłam przekonać Taty Robaka do mojego faworyta od 4-ech lat. Ale znaleźliśmy imię, które u mnie było numerem dwa, a jemu na tyle przypadło do gustu, że sam zwraca się nim do małego Robaczka najczęściej.



Brak komentarzy