Rumień nagły czyli trzydniówka


Pamiętacie jak prawie rok temu, przed urodzinami dziewczynek pisałam o tym, że musiałam podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Teraz, kiedy minęło już od tego zdarzenia tyle czasu, to mogę Wam na spokojnie wyjaśnić co i jak. Być może niektórym z Was uspokoi to trochę serducha, bo znowu zaczyna się sezon na tego paskudnego wirusa.

Zaczęło się niewinnie, bo od podwyższonej temperatury ciała. Żadnych innych objawów. Żadnego kaszlu, kataru - nic. Jedynie temperatura, która osiągała granice ponad 40-stu stopni. Każda matka, bez wyjątku widząc taką liczbę na termometrze ma już mikro-zawał. Najgorsze jednak było to, że bardzo ciężko było ją czymkolwiek zbić, a poziom mojej histerii osiągnął zenit, kiedy zauważyłam że Zoja zaczyna nam mdleć. Dlatego właśnie zmobilizowaliśmy się na wyjazd do szpitala. I wtedy, jak pamiętacie, stanęliśmy przed najgorszą decyzją, które z nas zostaje, a które pojedzie z Zojką do szpitala. Ale jak się okazało nie byliśmy jedni na milion, gdzie gorączka morderca pastwi się nad naszym dzieckiem, tylko po prostu książkowo spełnialiśmy wszystkie objawy tzw. trzydniówki. W szpitalu podali kolejny środek przeciwgorączkowy i gdyby nie przeszło po dwóch dniach, to kazali udać się do pediatry. Byłam wtedy okrutnie wściekła, że nie zrobili nic więcej, a ja kolejne dwie doby stawałam na rzęsach żeby tylko ulżyć w cierpieniu mojego malucha. Sama choroba jak się okazało jest zakaźna, przenoszona drogą kropelkową, w większości dotyka małe dzieci i niemowlęta. Najgorsze, że pierwsze objawy zaczynaja się dopiero po 7- do 17-stu dni po zarażeniu. Przez ten pierwszy okres wirusy, który wywołują trzydniówkę czyli herpeswirusy zostają w fazie utajenia. Później z dnia na dzień pojawia się bardzo wysoka gorączka. Niestety tej gorączki nie da się całkowicie wyeliminować, a i zbicie jej o kilka kreseczek to nie lada wyczyn. Te 3-4 dni to prawdziwy maraton, stosowanie na zmianę zimnych okładów i środków przeciwgorączkowych, żeby troszkę ułatwić funkcjonowanie dziecku (i sobie). U nas pomagało kangurowanie czyli kontakt ciało do ciała i wraz z chłodnymi kompresami powolutku schodziliśmy o parę kresek w dół. Oczywiście moje ciało pochłaniało podwyższoną temperaturę Zojki ale też leżenie na moim brzuchu i zasypianie przy znanym jej odgłosie mojego serca uspokajało ją jak nic. W 3-cim lub 4-tym dniu gorączki następuje jej nagły spadek. Po prostu samo przechodzi jak gdyby nigdy nic. I tak naprawdę dopiero wtedy dostajemy potwierdzenie tego, że to faktycznie z tą chorobą się zmagamy. W tym samym dniu pojawia się drobno plamkowa, bladoróżowa, krótkotrwała wysypka; przede wszystkim na tułowiu, rzadziej na rączkach i nóżkach lub buzi. Dopiero ta wysypka potwierdza, że nasze trzydniowe zmagania były słuszne, a dziecku nie zrobiliśmy niechcący żadnej krzywdy. Wysypka zanika ze skóry po jej uciśnięciu i nie pozostawia śladów; jest to bardzo ważna jej cecha, bo jeśli okaże się że towarzyszy temu w dalszym ciągu temperatura lub plamki zaczynaja się nieładnie zmieniać (np. ropieć, uwypuklać) to wtedy konieczna jest konsultacja z lekarzem. Być może wtedy mamy po prostu do czynienia z całkiem inną chorobą.

Jednak teraz z perspektywy czasu wiem, że moje prawie histeryczne podejście wcale nie było najrozsądniejsze. Wiadomo, że widząc tak wysoką temperaturę i kiedy dziecko zaczyna nam mdleć na rękach to chcielibyśmy w sekundzie pomóc mu jak tylko się da. A ponieważ jesteśmy pokoleniem, które we wszystkim chce mieć natychmiastowy efekt, to troszkę zaczynamy świrować, kiedy tak się nie dzieje. I absolutnie nie twierdzę, że gdyby dzisiaj wieczorem znowu przytrafił nam się taki przypadek, to zachowam jakikolwiek rozsądek. Ale być może niektórzy z Was mają nieco więcej zimnej krwi lub po prostu nie załącza się Wam tryb morderczej matki lwicy widząc jakiekolwiek cierpienie na twarzy dziecka. Bo jest wiele domowych (i mniej inwazyjnych) sposobów na zbicie gorączki u dziecka, ale czy aby napewno jest to odpowiednie działanie?

Gorączka to reakcja organizmu na stan zapalny, to czynnik pomocniczy, który ułatwia zniszczenie i pozbycie się z organizmu patogenów wnikających do ciała.

Dlatego tak ważne jest mądre i rozważne podejście do gorączki. Postaram się Wam teraz przytoczyć kilka dobrych i sprawdzonych metod na obniżenie temperatury ciała ale warto pamiętać, że gorączka to tak naprawdę nasz sojusznik w wielu przypadkach. To właśnie ona tak naprawdę pomaga zwalczyć chorobę. Podobno jeden z profesorów specjalizujących się w holistycznym podejściu do medycyny powiedział, że leków przeciwgorączkowych nie powinno się podawać dziecku tak długo dopóki wytrzyma to... matka tego dziecka. A według niektórych doktorów, jeśli uda się przejść całą infekcję bez podania leków przeciwgorączkowych lub przeciwzapalnych, to pacjenci stają się odporniejsi na danego intruza, więc można stwierdzić, że konkretna infekcja działa jako swoistego rodzaju szczepionka, która wzmacnia organizm. Oczywiście pamiętajcie zawsze, że każdy przypadek jest indywidualny i należy działać wspólnie ze swoim lekarzem. 

Kiedy Twoje dziecko ma stan podgorączkowy spróbuj:

-robić chłodniejsze okłady na kark i czoło- całkowity standard, który nie stanowi absolutnie żadnego zagrożenia, może przynieść tylko ulgęważne jest, aby pamiętać też o karku, bo najcześciej okłady stosuje się go tylko na czoło lub skronie, a u wielu osób i dzieci gorączkę (miedzy innymi właśnie u Zojki- a ma to po mamie;)) można najszybciej wyczuć właśnie na rozgrzanym karku - tak z innej beczki jest to też miejsce w którym możemy sprawdzić czy dziecku nie jest np. latem zbyt gorąco lub zimno zanim nauczy się to nam komunikować. 

-kąpieli ochładzającej – zanurz dziecko na 5-10 minut w wodzie, której temperatura będzie 2/3 stopnie niższa od temperatury ciała. Po kąpieli zawiń dziecko w ręcznik, połóż do łóżeczka i przykryj. Po 15 minutach przebierz dziecko w piżamę i przykryj.

-kompres z chłodnych skarpetek – załóż dziecku wilgotne bawełniane skarpetki, a następnie nałóż na nie suche wełniane skarpetki i połóż dziecko w łóżku. To działanie zmniejsza nie tylko gorączkę ale też zmniejsza problemy z górnymi drogami oddechowymi. Czas trwania takiego kompresu to 15-30 minut.

-upewnij się, że dziecko pije dużo napojów- odwodnienie u dziecka z gorączką spowoduje pogorszenie jego stanu i spowolni proces uzdrawiania. Podawaj dziecku naprawdę dużo napojów w tym np. świeżo wyciskanych soków z owoców cytrusowych.

-gorąca kąpiel nawet kilka razy dziennie- punkt na pierwszy rzut oka kontrowersyjny ale już spieszę z wytłumaczeniem- wspomaga pocenie się. Pocenie pomoże schłodzić ciało i dziecko poczuje się lepiej. Aby wspomóc proces zdrowienia i relaks możesz dodać kwiatu lawendy lub kwiatu krwawnika. Możesz również zastosować kąpiel wstępującą – zanurzasz dziecko w wodzie o temperaturze 37 stopni, a następnie dolewasz powoli do wanienki bardzo gorącą wodę (wcześniej przygotowaną) aż poziom temperatury w wannie osiągnie 40 stopni. Kiedy skóra dziecka się zaróżowi wyjmij je z wanny i owiń ręcznikiem – ale nie wycieraj. Potem połóż do łóżeczka i dobrze przykryj.

-możesz podać do picia herbatkę z lipy lub czarnego bzu, które działają napotnie- ten zabieg jest wskazany szczególnie przy dreszczach, wywołuje uczucie ciepła i wzmaga pocenie. Wiem, że jest kilkanaście różnych rodzajów ziół, które dobrze radzą sobie z gorączką, jednak podaje Wam jedynie tę, które autentycznie sprawdziłam na sobie (w zasadzie moja babcia i mama na mnie sprawdziły  lub dziewczynkach. Najważniejsze aby po wypiciu koniecznie położyć siebie lub dziecko do łóżka i kiedy tylko pościel lub ubrania będą już lekko wilgotne to koniecznie od razu przebierać się w suche. 

-nie podawaj żadnych produktów mlecznych- utrudniają one metabolizm i nie sprzyjają obniżaniu gorączki. Powinno unikać się również innych źródeł białka zwierzęcego. Wyjątkiem są oczywiście malutkie dzieci karmione wyłącznie mlekiem. Jeśli jest to mleko z piersi to powinno się paradoksalnie jak najczęściej przykładać malucha, a kiedy jest to mleko modyfikowane to warto nieco rozrzedzić mieszankę.

- nie zmuszać maluszka do jedzenia, kiedy nie ma apetytu- najważniejsze jest odpowiednie nawadnianie. 


Brak komentarzy