Lalka jak Ty - I’m a Girly


W ciągu tych kilku lat bycia mamą przetestowałam już naprawdę sporo zabawek. Moim niezaprzeczalnym numerem jeden chyba do końca pozostaną klocki ale dzisiaj nie o tym. Wiem, że jest kilkanaście rodzajów zabawek, które moich dzieci nie interesują. Jest też coraz więcej zabawek, które trafiają na moja zakazaną listę. Wszyscy są w szoku, że Zoja jako niespełna 2-roczne dziecko ma takie szybkie tempo rozwoju mowy- a to nic innego jak korzyść maksymalnego ograniczenia dostępu do telewizji i praktycznie całkowitej eliminacji zabawek interaktywnych. 

Jednak jako mama ekipy samych dziewczynek już odkąd się dowiedziałam że Zu to Zu- oczyma wyobraźni widziałam te setki lalek i ich akcesoriów. Jak już kiedyś wspomniałam narobiły mi sporego psikusa i lalki miały w wielkim poważaniu. Pierwsza lalka, którą bawiła się Suzi to Baby Born, którą dostała chwilę przed narodzinami Bibi, żeby mieć swojego własnego dzidziusia. Ale cała zabawa kończyła się wraz z momentem odłożenia Bianeczki do łóżka. Pierwsza lala wytrzymała parę dobrych lat w stanie idealnym, dopóki nie urodziła się Zoja i obie jednocześnie chciały być jak mama i lalka skończyła z oderwaną głową. Dlatego Bibi na urodziny dostała swoją własną. Zauważyłam jednak, że jedna lalka przy tylu dziewczynkach to zdecydowanie za mało a i coraz chętniej wszystkie sięgają po nią, więc Zoja na święta także dostała swoją. Jednak najtrudniej było mi spełnić prośbę tego typu zabawki u Zu, bo miała już nieco inne „potrzeby". Tu już nie chodziło o zmianę pampersa tylko raczej o przebieranie, czesanie i stworzenie sobie z lalki swojej przyjaciółki i powierniczki tajemnic. 

W zeszłym roku trafiłam na relację z targów Kind und Jugend, które organizowane  w Kolonii. Zobaczyłam tam lalki, które zdecydowanie nie  stworzone dla małych dziewczynek, a raczej sama chętnie bym taka przygarnęła. Przeszukałam cały internet żeby dowiedzieć się co to za firma, której logo mignęło mi przez kilka sekund i czy lalki są już w sprzedaży. Na tamten moment niestety lalki były dostępne tylko w Szwajcarii. Jednak od tej chwili starałam się śledzić uważnie media społecznościowe firmy I’m A Girly. Chwilę przed świętami Bożego Narodzenia marka weszła na rynek europejski i już wiedziałam jaki prezent dostanie Zuzia. Coś w czym mnie urzekłta firma to ich idea, że wystarczy Ci jeden ich produkt, który możesz zmieniać do woli. W dodatku można tak spersonalizować lalkę, żeby wyglądem przypominała swoją właścicielkę. Każda z lalek ma też swoją własną metryczkę, swoje zainteresowania i szczegóły, które czynią ją wyjątkową. Co tylko może pomóc dokonać wyboru tej właściwej;) A te zabójcze akcesoria... raj dla małej fashionistki! Jednak przyznam szczerze, że obawiałam się czy i tym razem nie będzie to wyglądało tak, że Zuzia chwilę się pobawi, a później zapomni i Lucy wyląduje na dnie kosza z  innymi zabawkami. Na szczęście tak się nie stało, lalkę kocha cała trójka- w zasadzie to czwórka ze mną na czele. Akcesoria, które zamówiliśmy są tak pięknie odszyte, że najchętniej złożyłabym u nich zamówienie na coś w swoim rozmiarze. Jakość wykonania samej lalki to po prostu mistrzostwo. Ale zdecydowanie nie jest to typ zabawki dla małej dziewczynki, która zaczyna przygodę z zabawą w dom. Lalce dość swobodnie ruszają się ręce i nogi, dlatego trzeba troszkę wprawy żeby ją odpowiednio ułożyć. Jest to typ lalki, który fantastycznie wpisuje się w lukę pomiędzy lalkami przeznaczonymi dla małych dziewczynek, a chęcią zabawy "już nie dzieci, ale jeszcze nie nastolatek”. I wiecie co kocham w niej najbardziej? To, że jej włosy (pomijając fakt że ma ich więcej od swojej pani) można dowolnie stylizować - czesać, obcinać, a nawet farbować - a kiedy już przesadzimy z nożyczkami, to po prostu wymienić na nowe! Istne szaleństwo! Dlaczego nikt nie wpadł na to, kiedy ja puszczałam wodze fantazji i na lalkach testowałam swoje fryzjerskie umiejętności lub ich brak? Lalki są tworzone wraz z ekipą dzieciaków (tak, tak chłopców także), a i sami braliśmy udział np. w konkursie na strój dla nowego modelu. Jedynym ograniczeniem jest dziecięca wyobraźnia. Sama firma składa się z fantastycznych, życzliwych osób, bo gdy paczka do nas dotarła w mocno naruszonym stanie, z rozkradzioną zawartością, to firma natychmiast wysłała kopię zamówienia, tak by wszystko zdążyło dotrzeć do nas na święta. Jedynym minusem lalki jest to, że chciałoby się co rusz zamawiać do niej nowe kolekcje ubranek i włosów na wymianę. No i może jeszcze to, że tak spodobała się młodszym panienkom, że za jakiś czas będziemy musieli zamówić kolejne dwie sztuki lalek. A może nawet trzy...



Brak komentarzy