Kupa roboty...


Mimo niesamowitej chęci pochwalenia się dzieckiem geniuszem, które w wieku dwóch miesięcy będzie robić to co inne roczne dzieci, to są pewne aspekty fizjologiczne, których nie da się przeskoczyć, choćbyśmy stawali na przysłowiowych uszach. Ale wyścig szczurów trwa w najlepsze i jedna sąsiadka przed drugą chcą pokazać czyje dziecko jest zdolniejsze nie bacząc na jego własne potrzeby. I w tym miejscu zostaje obalona największa bujda wszech czasów - jakoby KAŻDA matka wiedziała co jest najlepsze dla jej dziecka... Niestety nie każda, a wiele z nich z tej egoistycznej pobudki robi dziecku krzywdę. Taka jest prawda. Nie będę walczyć z tym, że być może każda chce tego co najlepsze dla dziecka, ale niestety nie każda wie jak to zrobić. Dochodząc jednak do sedna...


Zojka skończyła niedawno 18- miesięcy, czyli teoretycznie jest to okres w którym każdy mały człowieczek „poznaje” swoją fizjologię. Dopiero od teraz uczy się poznawać sygnały które daje mu jego ciało, bo do połowy drugiego roku życia w ogóle nie zdaje sobie sprawy że siusia. Także sadzanie na nocnik przed tym okresem nie ma najmniejszego sensu, gdyż czasami może nam się najnormalniej w świecie poszczęścić i dziecko załatwi się do nocnika ale będzie to tylko przypadek. Na ten moment wiem, że nie będę już kombinować z Zojką teraz, tylko poczekamy do wiosny i do 2-gich urodzin pozbędziemy się pampersa, podobnie jak w przypadku Suzi i Bibi. Jednak w tej kwestii nie powinno się słuchać absolutnie nikogo. Żadnych babć, dziadków ani ciotek "dobra rada". Jak słyszę od starszego pokolenia „bo kiedyś..." to mam ochotę wyciągnąć dubeltówkę i bam! Kiedyś faktycznie dzieci „szybciej” uczyły się na nocnik bo nauka odpampersowywania polegała na gonieniu dziecka z owym nocnikiem w ręku i wciskaniu go pod pupę, kiedy maluch wykonywał pierwsze oznaki chęci załatwienia się. Ale czy ciężko jest sobie wyobrazić skutki biegania z mokrą pieluchą tetrową przy 15-sto stopniowym mrozie? To tak jakby przytoczyć moje kolejne ulubione hasło że "kiedyś kobiety do samego porodu pracowały w polu, tam rodziły i za chwilę znowu szły do pracy, a teraz najlepiej nic nie robić przez całą ciążę". Ale czy nikt nie pamięta jaki odsetek był poronień i porodów które niestety kończyły się śmiercią noworodka lub matki? No tak, wtedy też nikt tego tak skrupulatnie nie liczył. Także jedno nie ma wpływu na drugie, a to że teraz mamy wiekszą świadomość i dostępność konkretnych produktów to tym lepiej. Mamy wygodniej i nie musimy się aż tak obawiać, że maluchy odmrożą sobie genitalia ponieważ w porę nie zauważyliśmy że chciało im się siusiu. Jeżeli dziecko SAMO nie wykazuje żadnych chęci i zainteresowania tym tematem, to oznacza że jest dla niego ZA WCZEŚNIE! Dlaczego ważniejsze jest dla nas pochwalenie się dzieckiem „geniuszem" niż jego własne dobro? Kiedy więc wykazuje zainteresowanie tematem? Wtedy, kiedy jest zainteresowane tym co rodzice lub starsze rodzeństwo robią w ubikacji, kiedy wykazuje mocne zdenerwowanie związane z dyskomfortem po załatwieniu swojej potrzeby do pampersa. Czasami kiedy pojawia się w międzyczasie młodsze rodzeństwo to może stracić zainteresowanie załatwianiem się na toaletę ponieważ "dzidzuś ma pampersa i wszyscy poświęcają mu więcej uwagi”. Nigdy, przenigdy nie należy krzyczeć na dziecko z powodu tego że nie udało się zdążyć na toaletę! Dodaje mu to tylko dodatkowego stresu w tej i tak stresującej sytuacji. Należy pamiętać że przez całe jego dotychczasowe życie załatwiał się w inny sposób więc po prostu musi się przyzwyczaić do czegoś nowego, podobnie jak z przechodzeniem z mleka na pokarm stały. Zazwyczaj sprawa lepiej wygląda przy załatwianiu „dwójki” ponieważ maluszkowi jest łatwiej stwierdzić że coś mu się chce. Średnia wieku kiedy dziecko uczy się samodzielnego korzystania z toalety wypada miedzy 2-gim a 3-cim  rokiem życia ale zdarzają się przypadki przed i po tym okresie. Większy problem jest z załatwianiem się w nocy lub trzymaniem aż do rana. Ze swojego maleńkiego doświadczenia, wiem że lepiej jest rzucić pampersy raz a porządnie, żeby nie robić dziecku wody z mózgu. Niestety przy Suzi nie byłam na tyle mądra i na noc zakładałam pampersa, na dalsze wyjście zakładałam pampersa ale w dzień kazałam chodzić bez. I bądź tu mały człowieczku mądry, kiedy możesz robić pod siebie, a kiedy nie. Ale jeszcze większy błąd zrobiłam kiedy przestaliśmy zakładać pampersa na noc... Na śpiocha zanosiłam ją do toalety (i tak budziłam się żeby nakarmić Bibi) żeby się załatwiła. Jej mózg nawet nie rejestrował tego, że się załatwiła więc nie poznał konsekwencji niewytrzymania do rana. Ja sama nie pomagałam jej wytrzymać przez całą noc bez pójścia siku, bo na kolacje razem z maleńką wtedy Bibi dostawały po butli kakao i mleka. Także nic dziwnego że pęcherz w nocy był pełny. Jednak kiedy się opamiętałam i zmieniliśmy kolacje na bardziej stałe jedzenie, to wystarczyło jej dwa razy obudzenie się w mokrej pidżamie, żeby uzupełnić luki we wiedzy i zauważyć że jak nie załatwi się wieczorem to w nocy posika łóżko. Przy Biance poszło z dnia na dzień. Pewnego dnia nie ubraliśmy pampersa i już później za żadne skarby nie chciała go ubrać. I słusznie, bo później zdarzyło się zaledwie kilka razy że w nocy trzeba było wymieniać pościel. Przyzwyczajenie trwało około tygodnia, a swoje 2-gie urodziny przechodziła już bez dodatkowego balastu. Jeśli chodzi o nocne zabezpieczenie to zazwyczaj starałam się gdzieś w pobliżu łóżka kłaść im nocnik, żeby nie musiały biec do toalety w nocy, a pod prześcieradło kładłam specjalną matę niewchłaniającą wody. Dzięki temu materac zawsze był suchy. Myślę, że sama podróż z porzuceniem pampersa może trwać zaledwie chwile; kilka dni kiedy dziecko samo jest gotowe na podjecie tego kroku lub długie miesiące kiedy chcemy być mądrzejsi niż ono samo.

Co u nas pomogło?

- pozwolenie na zaglądanie co się dzieje za drzwiami łazienki- Bibi bardzo chętnie przychodziła do ubikacji kiedy Zu załatwiała swoje potrzeby, Suzi z kolei zawsze dreptała za mną
- wyjaśnienie dlaczego oczekuje się od niego pewnych rzeczy- niekonicznie powiedzenie że jest dużym chłopcem lub dziewczynką i to fajnie robić siku do ubikacji, chociaż u nas to podziałało
- poczucie bezpieczeństwa- nie zmuszaliśmy do robienia od razu na toaletę, bo (szczególnie niewielkich gabarytów) dzieci boja się że wpadną do środka, najpierw był nocnik, później nakładka
- nawet jeśli nie udało się zdążyć za potrzebą, to ze spokojem zaprowadzaliśmy dziewczynki do ubikacji z pokazywaniem gdzie robimy siku, a do majtek nie (sama sobie przyznaję medal za cierpliwość wtedy!)
- nigdy w życiu nie wolno krzyknąć na dziecko ponieważ nie zdążyło- to tylko wywoła dodatkowy lęk i niechęć, wpadka to coś normalnego
- obserwacja dziecka- zauważyłam że około 15-30 minut po jedzeniu było trzeba skorzystać z ubikacji, więc zazwyczaj gdy zbliżał się ten czas, to pytałam na zapas czy aby nie chcą siku, czasami trzeba przypomnieć bo maluchy w ferworze zabawy mogą najzwyczajniej o tym „zapomnieć”, niektóre dzieci mają też pewien "harmonogram dnia" np. dwójkę załatwiają od razu po śniadaniu lub zawsze wieczorem
- nagroda- to był u nas istny hit i niesamowita motywacja- po załatwieniu się mogły spuścić wodę i zobaczyć co się dzieje
- warzywa, owoce i najważniejsze- dużo picia, żeby zapobiec ewentualnym problemom z zatwardzeniem
- przed każdym wyjściem (nawet teraz) zawsze przypominam dziewczynkom o tym żeby poszły się załatwić
- zawsze nosiłam ze sobą zawsze jakieś dodatkowe majteczki i spodenki w razie niespodziewanej wpadki, raz w życiu zapomniałam i oczywiście wtedy nam się przytrafiła... ;)

Tak naprawdę problem zaczyna się w momencie kiedy dziecko ma już ponad 3 latka (w nocy ta granica jest przesunięta jeszcze o rok, czyli po 4-tym roku życia) a nie wykazuje najmniejszej chęci na to by zacząć załatwiać się samodzielnie. Podobnie, kiedy po paru tygodniach lub miesiącach korzystania z toalety nagle przestaje. Może wiązać się to z problemami fizjologicznymi np infekcją lub psychicznymi np. zbyt duża presja otoczenia, traumatyczne (w oczach dziecka nie twoich) przeżycie. W żadnym przypadku nie pozwól na to żeby ktoś wyśmiewał się z pociechy lub karał ja za to. Najpierw postaraj się porozmawiać z dzieckiem o tej sytuacji, lub skorzystaj z rady lekarza lub nawet psychologa. Korzystanie z pomocy specjalisty to żaden wstyd!

Brak komentarzy