Panie doktorze!


Ostatnio jesteśmy w tym miejscu częściej niż bym chciała, więc postanowiłam się z Wami podzielić wizualną oprawą poczekalni i gabinetów lekarskich naszego pediatry. 


Wiadomo, że udało mi się zrobić tylko kilka zdjęć, które nie uchwyciłyby innych małych pacjentów. Ale powiem Wam szczerze że jak Zuzia miała kilka miesięcy i pierwszy raz weszliśmy do przychodni to szczena opadła mi na samą podłogę, bo nigdy nie widziałam czegoś takiego w swoich dziecięcych przygodach z lekarzami. A prawdę powiedziawszy z tego okresu pamiętam tylko zestresowane, wkurzone matki próbujące jakoś zająć swoje dzieci, których wybitnie nudzi siedzenie na krzesełkach. Ale nie ma czemu się dziwić przecież kilkulatki to wulkany energii i w większości przypadków nawet wysoka temperatura im nie przeszkadza w świetnej zabawie. A przy takim placu zabaw czekanie na swoją kolej jest zawsze zdecydowanie zbyt krótkie. Nie raz i nie dwa dziewczynki po wyjściu od lekarza pytały czy mogą iść się jeszcze pobawić ;)



Brak komentarzy