New in - Becca

Oj chyba sobie wykrakałam te problemy internetowe. Od rana router nam szaleje i wszystkie diody mrugają niczym lampki choinkowe. Ale po nierównej walce w końcu zwyciężyłam.

A dzisiaj przychodzę z wpisem na temat kosmetyków, które już trochę czasu u mnie leżą. Właściwie to tak „leżą”, że już widać w nich denko, bo są w użyciu praktycznie non stop. To korektor, puder transparentny do okolic oczu oraz pomada do brwi marki Becca. Znakiem rozpoznawczym marki jest „rozświetlenie skóry”, jak sami się określają są mistrzami w tej dziedzinie. Korektor pod oczy o konsystencji kremu, który stapia się ze skórą i dosłownie pochłania cienie pod oczami to mój absolutny ideał. Mimo, że nie jest to produkt full coverage to jest dobrze napigmentowany, nie wysusza okolic oka i bardzo dobrze współgra z podkładami innych marek. Dobrze rozprowadza się gąbeczką, pędzlem a nawet palcami. Najważniejsze jest jednak to, że trzeba go używać baaardzo oszczędnie, żeby nie narobić sobie krzywdy. Dodatkowo mam wrażenie że nie zastyga do końca, tylko zostawia delikatną „klejącą” warstwę, dzięki czemu idealnie przyjmuje puder i cienie (jest wprost genialny jako baza). Jego ogromnym plusem jest to że nie zbiera się w załamaniach i zmarszczkach. I coś co dla mnie jest niezwykle ważne to to że jego żółte nasycenie doskonale gra z ciepłymi karnacjami! Jedyny minus jest taki że nie jest najlepszym wyborem jeśli chcielibyśmy ukryć nim coś więcej niż okolice oczu. Do punktowych zadań na twarzy nie sprawdzi się już tak dobrze właśnie że względu na ten pozostający lepki film. Przechodząc do pudru transparentnego to przyznam że początkowo jego wielkość mnie przeraziła. Ale podobnie jak w przypadku korektora wystarczy odrobinka by rozświetlić spojrzenie i utrwalić okolice oka. Drobinki odbijające światło spłycają optycznie niewielkie zmarszczki a sam puder nie obciąża delikatnej skóry wokół oczu. I także podobnie jak w przypadku korektora jest to produkt sprawdzający się tylko w okolicy oczu, jeśli chcielibyśmy go użyć jako pudru na całą twarz to możemy sobie narobić nieco krzywdy. Z kolei pomada to pierwszy mój tego typu produkt do brwi. Jestem wierna cieniom i chyba pozostanie zawsze, nie mniej jednak sam produkt nakłada się bardzo łatwo, jest dobrze napigmentowany i fantastycznie się rozciera. Chyba nawet aż za bardzo, bo przy trojce dzieci to trzeba niesamowicie uważać żeby później brwi nie mieć na pół czoła... Oczywiście jedynym minusem jest to że rozświetlacz przy tak ciemnym odcieniu pomady jest w tonacji różowej czyli nie ma szans żebym go mogła używać, chyba że jeszcze go rozpracuje i połacze z czymś innym. Ogólnie mówiąc firma Becca całkowicie słusznie uznaje się za eksperta w dziedzinie rozświetlania twarzy, ich produkty pięknie podkreślają naturalny glow i tym samym zdecydowanie wpisuje się to listy moich kosmetycznych ulubieńców.


Brak komentarzy