Jak dobrze wychować dziecko? Styl nadopiekuńczy.

Witajcie Robaczki! Po szalonym weekendzie i maratonie internetowym wpadam z wpisem na temat kolejnego stylu wychowywania. Tym razem coś dla tych, którzy w mini teście najwiecej odpowiedzi udzielili przypisanych do litery D. Na pozór są to rodzice idealni, dbający o dziecko, chroniący je przed niebezpieczeństwem. Cała zabawa jednak komplikuje się już nieco później.

Nadopiekuńczość to nie tylko próba ochrony dziecka przed realnym zagrożeniem. Jeśli ktoś powie coś niemiłego (ale zgodnego z prawdą!) o naszym dziecku to wściekamy się na tę osobę czy próbujemy coś z tym zrobić? Rodzice nadopiekuńczy szybciej obrażą się na cały świat, niżeli przyznają że ich dziecko ma nadwagę czy problemy z uczeniem się. Są bezkrytyczni wobec swojej pociechy, a w dodatku są przewrażliwieni na punkcie jego zdrowia, bezpieczeństwa i nawet higieny. Nie potrafią zauważyć tego że dziecko ma problemy w szkole lub nie może się porozumieć z rówieśnikami. A dzieje się tak właśnie ze względu na to że dzieci wychowywane w tym stylu mają duży problem z samodzielnością. Rodzice nie pozwalają im wykonywać zbyt wielu czynności samodzielnie ponieważ są niebiezpieczne, brudzące czy po prostu dlatego że dziecko nie umie tego zrobić. Ale czy kiedykolwiek się nauczy jeśli nie będzie miało możliwości spróbować? Takiemu dziecku, a później dorosłemu brakuje pewności siebie i wiary we własne możliwości. Bo przecież mama nie pozwala mu się bawić na placu zabaw z obawy że coś sobie złamie lub nie daj Boże zbrudzi. Nie pozwala pomagać w gotowaniu bo może się oparzyć, tata nie pozwoli patrzeć jak przykręcić śrubkę bo gdyby mu wypadła to może go skaleczyć. To oczywiście przesadzone sytuacje ale właśnie na ich podstawie można wywnioskować że dziecko wynosi z dzieciństwa przekonanie że nie jest w stanie sobie samodzielnie z niczym poradzić, a świat jest zły i niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Dlatego w dorosłości nie potrafi realnie określić zagrożenia danej sytuacji, co więcej rzadko kiedy potrafi powiedzieć na czym mu zależy i czego chce. Podstawowa zasada rodzicow to że trzeba mieć zawsze dziecko na oku. Nadopiekuńczy rodzice myślą że są rodzicami doskonałymi, cieszą się gdy dziecko zdobywa dobrą ocenę za wypracowanie, które napisali za niego. Chwalą się przed wszystkimi jakie ich dziecko jest wybitnie uzdolnione, mimo iż wiedzą jaka jest prawda. Starają się że wszystkich sił ochronić dziecko przez rozczarowaniem ale tak naprawdę to problem sięga głębiej, bo gdyby dziecko otrzymało złą ocenę czy okazało się że przegra jakiś konkurs to byłby to dla nich sygnał że są fatalnymi rodzicami. Odczuwają z tego powodu lęk, dlatego trzymają dziecko blisko siebie, żeby nie miało możliwości porównywania się z innymi, bezgranicznie oddają całe swoje życie dzieciom. Do regulacji swoich decyzji używają zakazów i nakazów. Rodzic nadopiekuńczy myśli, że pomaga dziecku ale takie sterczenie nad jego głową tylko hamuje jego rozwój i to nie tylko intelektualny ale także emocjonalny. Obsesyjne chronienie powoduje blokadę uczenia się. Dorosłe dzieci nie będą miały oporów by dalej obarczać rodziców nieprzyjemnymi dorosłymi obowiązkami. Kiedy zapomną zapłacić rachunek, będą oczekiwały że rodzice go pokryją. Także zajęcie się dziećmi będą zrzucały na bark dziadków bez mrugnięcia okiem, bo przecież dzieci to wyzwanie, wyzwanie to ryzyko a ryzyko to coś przerażającego. A taki tok myślenia nie wróży dobrze ani karierze zawodowej ani życiu uczuciowemu.
Żeby nie wychować małego nieudacznika postaraj się wspierać dziecko w jego własnych decyzjach. Pozwól na to by popełniało ryzykowne kroki (w kontrolowany sposób). Ponieważ jesteś zbyt wrażliwa/y to postaraj się podnieś mu klosz nieco wyżej. Pozwól mu się trochę od siebie uniezależnić, zacząć decydować o sobie. Znajdź także czas dla siebie i wykorzystaj go tylko na swoje potrzeby/przyjemności. Z pewnością poczujesz się lepiej, a dziecko uzyska nieco niezależności. 



Brak komentarzy