Mrs Mighetto

Jak obiecałam tak też robię.


Kiedy w końcu dotarło całe zamówienie z H&M, nie pytajcie ile trzeba było na nie czekać, to w końcu dziewczynki mogły zabrać się za użytkowanie. Większych problemów z takimi sprawami nie mają bo np. Zojce wystarczyło tylko zjeść kilka fasolek i swój zestaw miała do prania. Starsze nie były wiele lepsze, bo dwa rysunki później zebrało się pół pralki. Także teraz po pierwszej kontroli mogę z czystym sumieniem powiedzieć że się w tych szmatkach zakochałam. Właściwie mamy nawet dwie sztuki z "chłopięcej" części tej kolekcji bo myśle że są bardzo unisex, a niebieski nie jest zarezerwowany tylko dla chłopczyków. Materiały faktycznie są dobrej jakości, rysunki są przepiękne a kolory tak delikatne ale jednocześnie intensywne że łatwo je komponować z rzeczami które dziewczynki już mają w szafie. Po praniu kompletnie nic się nie zmieniło. I przyznam Wam się że oczywiście zamówiłam także dla Zoi kombinezon, który nie był częścią kolekcji. Jednak tak mi się spodobał, że po prostu musiałam, no i idealnie pasuje ale Bibi! Nie wiem czy te moje dziewczynki takie niewymiarowe czy ta rozmiarówka taka zakręcona... Ale to jest właśnie plus posiadania samych dziewczynek, że cokolwiek wezmę to zawsze którejś będzie pasować ;)
W sumie mamy:
- dwie bluzeczki
- trzy pary spodenek
- dwa zestawy opasek
- zestaw pudelek
- poduszkę
- chusteczkę, która nam służy jako pieluszka
- kombinezon (Baby Exclusive)


"Zuziu przytul Bibi!"


"No dobra, możecie się nie trzymać..."


ZapiszZapiszZapiszZapisz

Brak komentarzy