Jak dobrze wychować dziecko? Styl liberalny.

Lato w pełni! Cały tydzień jest tak gorący, że naszym ulubionym miejscem w domu jest to najbliżej wentylatora. Przy ponad 30-sto stopniowych upałach nie ma mowy żeby wyjść z domu wcześniej niż w okolicach 19-ej... Dlatego przez większość czasu chłodzimy się w domu. A stety/niestety temperatura ma być jeszcze wyższa!

Dzisiaj dla równowagi opiszę styl całkowicie opozycyjny do autorytarnego wychowywania dzieci czyli typ liberalny, dla rodziców zaznaczających najczęściej odpowiedz B. Rodzice wychowujący w sposób liberalny są bardzo zainteresowani tym co czuje ich dziecko. I to bardzo dobrze, ale... Jeśli dziecko nie wraca na czas do domu przez kilka godzin, to kiedy w końcu się zjawia rodzice oddychają z ulgą nie pytając co takiego je zatrzymało. Jest to typ powszechnie znany jako bezstresowe wychowanie. Jednak bezstresowe jest ono głównie dla dziecka. Rodzice liberalni starają się by dziecko było zawsze zadowolone, bo czują że ich podstawowym obowiązkiem jest dbanie o dobre samopoczucie dziecka. Taki rodzic czuje się winny, kiedy dziecko jest smutne lub płacze. Zgodnie z psychologicznymi teoriami, które mówią jak negatywny wpływ ma nieszczęśliwe dzieciństwo na resztę życia, starają się przestrzegać je przed jakimikolwiek porażkami i trudnościami. Niestety dziecko bardzo szybko orientuje się w jaki sposób należy grać przed rodzicami i co zrobić by zmniejszyć mury, które pragnie przeskoczyć. Pociecha uczy się że wszystko mu wolno i może mieć co tylko chce, ponieważ nie ponosi konsekwencji swoich zachowań. Rodzic liberalny najbardziej boi się, że dziecko przestanie go kochać, dlatego kiedy tylko usłyszy z ust dziecka „nie kocham cie bo...” to zrobi wszystko czego ono zapragnie tłumacząc swoje zachowanie tym że chcę szczęśliwego dzieciństwa dla niego. Taki rodzic chce być przyjacielem swojego dziecka jednak niejednokrotnie jest to przyjaźń jednostronna, która natrafia na przeszkody ilekroć dziecko usłyszy „nie”. Najgorszą konsekwencją tego typu wychowania jest jednak to, że jako nastolatek lub osoba dorosła takie dziecko nie przejmuje się swoim zachowaniem i tym czy sprawia komuś przykrość, ponieważ nigdy nie zostało nauczone empatii. Wychowane w domowym ubóstwianiu siebie samego szybciej wyrośnie na skupionego na swojej wygodzie egoistę niżeli na człowieka wrażliwego. Czułe będzie tylko na punkcie swojego własnego szczęścia. Jak już wyżej wspomniałam takie dzieci są mistrzami manipulacji. Bardzo szybko zauważają że wystarczy fałszywa łezka by roztopić każde „nie” oraz inne zakazy rodziców. Niestety tym samym nie uczą się że czasami trzeba na coś zapracować. Przyzwyczajone że wszystko dostają na tacy mogą doznać szoku w dorosłym życiu że nie otrzymają wszystkiego co zechcą. Ponieważ od zawsze wolą łatwe rozwiązania i lekceważą rzeczowe argumenty innych. Kiedy czegoś zechcą to upierają się i żądają wykonania „zadania” jak w czasach dzieciństwa. Kiedy ich zachcianki nie są u kogoś na pierwszym miejscu to wpadają w złość i tym samym tracą znajomych. Ten typ wychowywania nie uczy dziecka wdzięczności i wbrew pozorom nie daje poczucia bezpieczeństwa. Najgorsze, że podobnie jak w przypadku stylu autorytarnego, takie dzieci nie wiedzą jakie są ich mocne strony (poza manipulacją) ponieważ nigdy nie miały okazji się przetestować. Wystarczy jakakolwiek trudność i od razu się poddają. W dorosłym życiu przyjmują postawę biorcy, któremu wszystko się należy, a także ich stosunek do życia jest wysoce roszczeniowy. Kiedy tylko ktoś nie poświęca się im w całości to od razu obrażają się i próbują swoim zachowaniem manipulować podobnie jak było w przypadku rodziców. Uważają że inni ludzie są im potrzebni tylko do ułatwiania sobie życia. Dlatego nic dziwnego, że takie dzieci jako dorośli nie osiągają nigdy satysfakcji w życiu zawodowam i osobistym.

Co zrobić kiedy już masz w domu małego leniuszka, który wie że jak tylko zrobi maślane oczka to dostanie wszystko czego chce? Myśle że może warto byłoby zacząć od nauki wdzięczności. Takie proste słowo „dziękuję” ale nawet dla wielu dorosłych jest słowem które przechodzi przez gardło z wielką trudnością- gorzej jest chyba tylko że słowem „przepraszam". Ale jeśli dziecko często słyszy i jest proszone o to by dziękowało nawet za proste sprawy jak podanie soli lub przyniesienie kapci to dobry początek. Kiedy słyszymy jak ktoś nam za coś dziękuje lub my to robimy to zdecydowanie poprawiamy sobie nastrój, ponieważ jest to czytelny znak że komuś na nas zależy i zrobił coś specjalnie dla nas.


Brak komentarzy