New in - GlamGlow Volcasmic Matte Glow Moisturizer

Kolejna nowość w mojej pielęgnacji, prezent urodzinowy do którego nieco bałam się podejść. Wiadomo jak jest trudno idealnie trafić w gust (szczególnie mój- wyjątkowo wybredny), a nie chciałam też sprawić przykrości przyjaciółce, która mi go podarowała- w razie gdyby jednak mi nie pasował. Po kilku dniach zdecydowałam się jednak zaryzykować i sprawdzić "z czym to się je"!

Przepadłam! Absolutnie oszalałam na jego punkcie! Jest to pierwszy produkt pielęgnacyjny, który tak pachnie! Naprawdę, tak pięknie pachnie, że czasami nakładam go odrobinkę na wierzch dłoni żeby tylko sobie powąchać ;) Co do jego funkcji matującej to mam lekkie zastrzeżenia, bo będzie ona zdecydowanie zbyt mała dla kogoś kto ma cerę tłustą, jednak przy mojej mieszanej w kierunku suchej nie jest źle. Pozostawia na skórze sobie piękny świetlisty film, a makijaż rozprowadza się na nim idealnie. Początkowo obawiałam się jego dziwnej konsystencji ale ona pięknie rozpuszcza się kiedy tylko jej dotkniemy opuszkami palców. Myślę że jest to zdecydowanie krem do stosowania na dzień, bo na noc może być nieco za lekki. Raczej dla osób, które nie potrzebują silnego zmatowienia cery. Doskonale nawilża i rozświetla skórę, nie ma po nim efektu ściągnięcia ale mam też uczucie, że buzia jest wygładzona. Już teraz wiem, że jest bardzo wydajny, bo nawet ta ilość, którą widzicie na ostatnim zdjęciu jest o połowę za duża do użycia! Teraz tym bardziej mam ochotę na wypróbowanie maseczek do twarzy tej marki!







Brak komentarzy