Jak bezproblemowo wymienić psa na kota?

W naszym domowym mini "zoo" dorobiliśmy się już jednego kota i 3 psiaków. Co prawda z tych 3-ech psów tylko jeden jest czworonożny. Ale jeden, póki co mały, kociak zaczyna już drapać pazurkami po drzwiach. Już tłumacze o co chodzi z tym całym zwierzyńcem.


Małe dziecko potrzebuje bliskości rodzica, głaskania, przytulania, a kiedy zaczyna się już poruszać o własnych nóżkach to chodzi za tobą krok w krok. Łasi się do rodzica niczym mały piesek i potrzebuje jego aprobaty. Samo wychowanie psiaka i małego dziecka w zasadzie niewiele się różni; wspólna zabawa, nauka podstawowych zasad, karmienie i sen. Kiedy zawołasz małe dziecko to podobnie jak piesek przybiegnie do ciebie z radością, wskakując ci na kolana. Dopiero na pewnym etapie budzi się w nim typowo kocia natura; delikatnie trzyma się na dystans, pragnie większej niezależności, pozwala się dotknąć ale tylko wtedy kiedy to ono ma na to ochotę. Począwszy od pójścia do przedszkola aż do osiągnięcia -nastu lat pokonuje bardzo trudna drogę. Kiedy zaczyna dojrzewać to zaczyna też chodzić swoimi ścieżkami, a nawet pokazywać pazurki. I minie kilkanaście dobrych lat, zanim ten samodzielny kociak znowu zamieni się w wiernego "psa", który przyjdzie i powie "mamo teraz rozumiem co miałaś na myśli". Ale zanim do tego dojdzie to nasze kochane, słodkie maleństwo będzie wrednym dojrzewającym nastolatkiem z buntem- przeciwko wszystkiemu co się da- wypisanym na czole. Tak naprawdę nastolatki to dosyć dziwne "stworzenia". Przygotowują się do roli dorosłego człowieka i są uwięzione w pół drogi pomiędzy byciem dzieckiem, a byciem dorosłym. Wiąże się to z nagle następującymi w ich organizmie zmianami fizycznymi i także psychicznymi. Czują się rozdarci pomiędzy tymi dwoma światami, czasami przytłoczeni i zmęczeni. Z jednej strony chcą być traktowani jak dorośli ale z drugiej woleliby nie musieć ponosić "dorosłych" konsekwencji. Na tym etapie przyjaźnie i kontakty z rówieśnikami wysuwają się na pierwszy plan, do tego stopnia, że opinia znajomych jest rzeczą niemal świętą. Z drugiej strony rodzice, których nadrzędnym celem jest bycie potrzebnym dziecku są odstawiani na boczny tor i tworzy się konflikt. Ale tak naprawdę tylko od rodziców (o ironio) zależy czy ich dzieci ten konflikt przejdą mniej czy bardziej opornie. W tym okresie dziecko intensywnie poszukuje własnej tożsamości, stara się odnaleźć w otwierającym się przed nim świecie własnych decyzji. Dlatego przechodzi od okresu pełnej zależności od rodziców do okresu niezależności. Jeśli uda nam się przetrwać ten trudny czas to powinno się to zakończyć cudownym okresem współzależności.
Z takim nastolatkiem najłatwiej postępować jak z tytułowym kotem - trzymać go na smyczy ale wystarczajaco długiej, by go nie ograniczała. Ponieważ przejście na wychowanie liberalne, pozwalające mu decydować o wszystkim samemu i robić co tylko chce może nieść za sobą konsekwencje braku poczucia ważności i przynależności do rodziny. Dziecko musi nadal czuć że jest potrzebne, kochane i zawsze może przyjść po radę. Z drugiej strony trzymanie go pod kloszem i łudzenie się, że wtedy przejdzie przez ten okres gładko i przyjemnie niestety nie ma absolutnie żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nadopiekuńczość, narzucanie się dziecku i zbytnia kontrola nie przygotują młodego człowieka do samodzielnego życia w przyszłości. Należy pozwolić takiemu "już nie dziecku" uczyć się na własnych błędach ale stać zaraz obok, by w razie czego wyciągnąć pomocną dłoń. Kluczowe jest autentyczne słuchanie jego zdania na jakikolwiek temat. Słuchanie nie jest równoznaczne ze ślepym wykonywaniem tego co dziecko uważa ale dla niego świadomość, że rodzic weźmie pod uwagę jego opinię jest bardzo ważna. Słuchanie nie tylko zdania ale także rozmowy na temat potrzeb dziecka, które są dla niego nowe jest jednym z najważniejszych rodzicielskich zadań na tym etapie. Wspominanie własnego okresu dojrzewania, tłumaczenie tego co właśnie się z nim dzieje wiele ułatwi. Przedstawienie dojrzewania jako zaledwie krótkiego procesu nauki, która poprowadzi go w dorosłość może ułatwić mu zrozumienie i poradzenie sobie w tym okresie. Miłość rodzicielska, która jest w tym czasie wyparta przez pierwsze miłości platoniczne, musi być nieustannie dziecku wyznawana czy to przez spędzanie razem czasu (uprawianie sportu, wieczorne oglądanie telewizji lub wspólne jedzenie posiłków) czy potwierdzenie "kocham cie bez względu na wszystko i zawsze tu dla ciebie będę". Myślę, że w tym okresie to rodzicom czasami jest trudniej odnaleźć się w tym nowym świecie niż samym dzieciom. Przerwanie przez dziecko bliskiej więzi, zmiany fizyczne które w nim zachodzą powodują, że rodzic zaczyna doszukiwać się przyczyny w sobie. Zastanawianie się "czy jestem dobrym rodzicem", "dlaczego moje dziecko takie jest" i "co robie źle że on/ona nie chce spędzać ze mną czasu" jest chyba na porządku dziennym. Ponadto może pojawić się niepokój że lada chwila dziecko zechce opuścić dom rodzinny. Niestety jest to naturalna kolej rzeczy i tylko od rodziców zależy czy to odejście będzie łatwe i przyjemne czy też w atmosferze gniewu i rozpaczy.




Brak komentarzy