SOCIAL MEDIA

środa, 30 maja 2018

Roczek.

Rok.


12 miesięcy, 52 tygodni, 365 dni, 8760 godzin, każda sekunda przepełniona miłością i szczęściem.
Kilkanaście uśmiechów każdego dnia, kilkadziesiąt samodzielnych kroków i niezliczona liczba siniaków.
Kilkaset litrów mleka, kilkadziesiąt obiadów, 6 zębów, jedna wizyta w szpitalu i za mało włosow na głowie.
Kilka tysięcy przytuleń i jeszcze więcej całusów.

Słowa, które codziennie są w użyciu to: mama, tata, baba, dada, mniam, papa, nie, ja, but, pee (co oznacza pies;)).

Macha pa-pa; kiwa głową nie-nie; robi a-ku-ku; przykłada rękę do buzi wydając indiańskie okrzyki ;); przybija piątkę; przykłada rączkę do ucha robiąc "halo"; bije brawo i ze zbyt dużym uczuciem robi Fendi "moja, moja".

Doskonale manipuluje rodzicami i starszymi siostrami; płacze na zawołanie, kiedy czegoś nie może dostać. Na szczęście udało nam się już pozbyć smoczka i śpi we własnym pokoju. Niby nic, ale dla mnie każdy nowy krok jest jak wygrana w lotto - chociaż ona przy tej gromadce też by się przydała.
A oprócz tego jest 8-ma kilogramami czystej słodyczy i szczęścia.

Ten rok pokazał mi po raz kolejny jak bezgraniczne jest serce matki. Jak można kochać kogoś tak bardzo, że można kawałek po kawałku oddawać siebie komuś za bezcen. Po raz kolejny nauczyłam się jak niewiele wiem o macierzyństwie i jak wiele sytuacji może mnie jeszcze zaskoczyć. Dużo prawdy jest w tym, że szczęścia nie można kupić, za to można je sobie urodzić. Tego uczucia nie da się opisać słowami, nie można komuś powiedzieć co się wtedy czuje. Tego po prostu trzeba doświadczyć.

Dziękuje Ci Córeczko że jesteś!



P.S a jeśli ktoś jakimś cudem nie czytał naszych perypetii porodowych, to serdecznie zapraszam do nadrobienia zaległości tutaj-> klik


Prześlij komentarz