SOCIAL MEDIA

środa, 18 kwietnia 2018

Lego.

Kiedy dwa lata temu popełniłam ten wpis (klik) dopiero rozpoczynaliśmy tę przygodę. Teraz uważam że nie ma lepszej zabawki na świecie! Dziewczynki są wybredne (po kim to mają, to wszyscy wiedzą...) szczególnie jeśli chodzi o to czym się bawią. I wcale nie mam na myśli tego jakie to musza być zabawki, bo tym raczej zajmuje się matka Zołza ale o to że nie lubią zabawek które niczego nie wnoszą. Widzę że lubią się rozwijać kreatywnie. Malowanie, rysowanie, układanie, budowanie... Co prawda każda na swój sposób ale chcą widzieć efekty swojej pracy. 


Wspaniałym narzędziem do kreowania są właśnie klocki, poza drobną wadą jaka jest ból, kiedy na nie nadepniesz, to są po prostu najlepsze. Tata Robak już dawno przekonał się że zabawa z dziewczynkami nie musi kończyć się na piciu herbatki z lalkami i można z nimi robić fajniejsze rzeczy. A klocki wszyscy kochamy bezgranicznie. Mnie to zamiłowanie zdecydowanie zostało z dzieciństwa, a i Zojka powoli zaczyna łapać bakcyla. Uważam, że ta zabawka ma więcej wartości niż mogłoby się wydawać. Przede wszystkim nie nudzi! Jest nieograniczona liczba kombinacji wykorzystania klocków. Można z nich zbudować wszystko co nam się tylko podoba, bo jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia, którą one zdecydowanie rozwijają. Chociaż oczywiście początkowo zawsze budujemy to co przedstawia instrukcja to chwile później dziewczynki wyczarowują najróżniejsze rzeczy. Ostatnio "piekły" wspaniały tort a po chwili był już to plac zabaw dla lalek. To jedyna zabawka, która jest praktycznie codziennie w ruchu. Te wszystkie świecące i grające zabawki (których unikam jak ognia) po chwili są w kącie, a klocki ciagle są w użyciu. O tym że są ponadczasowe już chyba nie musze wspominać, bo ich design nie różni się niczym od tych z przed kilkunastu lat i stare zestawy nadal idealnie pasują do nowych. Co więcej nie widać na nich biegu czasu. Kompletnie nic się z nimi nie dzieje! Są praktycznie niezniszczalne! A uczą nie tylko kreatywności bo także planowania i koncentracji. Nie wspominając o rozwijającej się motoryce dziecka, bo przecież już małe dziecko może ćwiczyć poprzez zabawę sprawność palców i odpowiednie chwyty. Starsze może uczyć się kolorów czy kształtów. Bianka jest mistrzynią w budowaniu niezwykłych konstrukcji, za to Zu ostatnio dopasowuje do siebie kolory, powtarzając za każdym razem jaki to jest. Susanne doczekała się już kilku zestawów mniejszych klocków z serii Lego Friends, które zdecydowanie bardziej jej się podobają bo mają bardziej realistyczne detale ale niestety na ten moment może je układać tylko kiedy Zoja śpi, bo ta zaś jest mistrzynią jednego ruchu - z podłogi do buzi. Tym bardziej teraz, kiedy od zeszłego poniedziałku nie mamy już smoczka! Na szczęście obyło się bez zbędnego płaczu i jakoś gładko przebrnęliśmy przez ten temat. Jednak klocki nawet to znoszą dzielnie i bez odrobiny utraty honoru! Po prostu najlepsze!

P.S Na Boże Narodzenie dostały od chrzestnego Zu, który jest maszynistą, zestaw z torami i parowozem. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona ale teraz absolutnie go kocham. Już mamy w planach dokupi ć kolejny pasujący zestaw z pociągiem towarowym bo każda minuta, którą dziewczynki bawią się tym zestawem jest na wagę złota!


Prześlij komentarz