SOCIAL MEDIA

piątek, 9 marca 2018

Test - Cybex Balios M

Przyszedł czas na przesiadkę na lżejszy model! Niestety codziennie czterokrotne schodzenie i wchodzenie ze Stokke spowodowałoby u mnie zawał po pierwszym tygodniu, więc zdecydowałam się ostatecznie oddać moje serce w dobre ręce. Nie myślcie sobie- nie obyło się bez łez.



Trzeba było poszukac czegoś drobniejszego, bo jak włożyłam Zoję do Greentoma to się w nim zgubiła. Dlatego nie pozostało nic innego jak przeszukanie internetu i znalezienie czegoś innego. Oczywiście najważniejszym kryterium było jedno - kolor szary. A do tego cała reszta, której nauczyłam się przy poprzednich wózkach

Plusy:
+ lekki ok. 10,5kg
+ do 17kg obciążenia
+ zwrotny
+ ogromny kosz na zakupy
+ stabilny
+ możliwość przełożenia siedziska przodem i tyłem do kierunku jazdy
+ trzy pozycje siedziska w obu kierunkach jazdy
+ piankowo-gumowe, duże (20cm,29cm) koła dostosowane do każdej nawierzchni
+ hamulec działający lekko ale stabilnie
+ teleskopowo regulowana rączka
+ łatwe podbicie
+ jednostronnie odpinany pałąk
+ pięciopunktowe pasy
+ dodatkowy trzeci, siateczkowy panel w budce chroniący przed słońcem
+ wysokość siedziska
+ możliwość całkowitego złożenia z założonym przodem do kierunku jazdy siedziskiem
+ regulowany podnózek

Minusy:
- brak możliwości dokupienia wymiennej tapicerki np. na lato/zimę (za co pokochałam Stokke)
- lekkość wózka powoduje to, że dziecko (szczególnie mniejsze i lżejsze) odczuwa wszystkie drgania
- wyjęcie pasów bezpieczeństwa
- osobno dokupywane dodatkowe elementy jak - uchwyt na kubek czy folia przeciwdeszczowa

Wybraliśmy model Balios M 2018 z kolami do każdej nawierzchni. Trzeba zauważyć, że jest to wózek 3in1 czyli rama jest także dostosowana do wpięcia gondoli lub fotelika. Jestem pod wrażeniem solidności a jednocześnie lekkość ramy. Wszystkie systemy działają tak lekko, że z łatwością można obsłużyć wszystko jedna ręką. Składanie i rozkładanie wózka z dzieckiem na ręce jest banalnie proste (no może poza pierwszym razem). Jedyny minus jaki zauważam to zbyt malutkie klamerki w pasach bezpieczeństwa. Kiedy chciałam wpiąć śpiworek i musiałam wyjąć paski to klęłam przy tym jak szewc bo namęczyłam się przy tym bardziej niż przy składaniu całego wózka. Ale z kolejnym razem było trochę łatwiej, no i jakby nie patrzeć robi się to tylko dwa razy do roku. W ogromnym szoku byłam kiedy bez najmniejszego problemu byłam w stanie przełożyć siedzisko na przeciwny do kierunku jazdy z Zoją w środku! A kosz? Kosz to marzenie! Ostatnio siedziała tam nawet panna B. która zmęczyła się po spacerze... Siedzisko jest kubełkowe ale ja ten rodzaj lubię najbardziej. Na plus oczywiście jest także jego nowoczesny design. Prowadzi się go łatwo nawet jedną ręką, mam wrażenie że płynie po nawierzchni.


Prześlij komentarz