SOCIAL MEDIA

poniedziałek, 12 lutego 2018

Test - J'adore Dior.

Czas na kolejny wpis z recenzją podkładu do twarzy...


Tym razem czas na produkt marki najbardziej konkurującej z Chanel - Dior. Teoretycznie jest to podkład idealny, ciężko spotkać się z negatywną opinią na temat tego produktu. Czy aby jest tak faktycznie? Czy to po prostu przerost formy na treścią?

DIORSKIN FOREVER, DIOR

odcień - N°30 (gama 28 odcieni), nie ciemnieje więc warto dobrać dokładnie swój odcień
wykończenie- matujące, aksamitne, wygładzające
krycie- od średniego aż po mocne
wydajność- około pół roku przy codziennym używaniu
trwałość- bardzo dobra, spokojnie wytrzymuje 12-16h, w połączeniu z bazą oraz pudrem jest nie do zdarcia
konsystencja- kremowa, bardzo "lekka", dobrze się na nim pracuje
zapach- bardzo delikatny
nakładanie- producent zaleca w zależności od planowanego krycia opuszkami palców, gąbeczką lub pędzlem; dla mnie najlepszy efekt wklepując palcami

Werdykt - genialny podkład, tworzy perfekcyjne trio wraz z bazą i sypkim pudrem tej samej marki. Niestety mniej lubi się z innymi markami. Bardzo ciężko jest dostać stacjonarnie swój odcień jeśli nie należycie do grupy podstawowych kolorów, jednak ze względu na to że nie utlenia się należy bardzo dokładnie dobrać odcień - niestety po oksydującym Chanel wybrałam odcień o prawie 2 tony jaśniejszy i był zbyt jasny. Doskonały dla osób z cerą mieszaną w kierunku tłustej. Jest bardzo lekki, nie czuć go na twarzy, nie powoduje efektu ściągnięcia. Idealny na lato. Jedynym minusem, który zauważyłam to to, że podkreśla suche skórki. W czasie jego używania podstawą jest korzystanie z pilingów oraz kremów nawilżających. Posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny. Jak dla mnie jest najlepszy podkład z wszystkich których używałam dotychczas! I wszystkie laury, które otrzymuje są jak najbardziej zasłużone!


Prześlij komentarz