SOCIAL MEDIA

poniedziałek, 5 lutego 2018

Dzień leniwca...


Piękna pogoda za oknem, początek drugiego miesiąca roku! I totalny spadek sił, energii na cokolwiek. Niestety tylko u mnie, bo dziewczynki aż nad wyraz nadpobudliwe... Jak zwykle... Ale czas zacząć wiosenne porządki!




Ciesze się że niedługo będą miały gdzie się wyszaleć i wybawić, bo w końcu idą do przedszkola! No dobra, aż tak to się nie cieszę, a właściwie to jestem przerażona jak sobie poradzą- a szczególnie Bibi. Zapewne przez pierwszy miesiąc będę wyć jak bóbr, kiedy tylko znikną mi z oczu. Jakieś rady? Jakiekolwiek?
A z bieżących spraw to idą nam 4 górne zęby i dopiero teraz wiem co to ząbkowanie... Przy wychodzeniu drugiej dolnej jedynki myślałam, że oszaleję, bo Zoja płakała calusieńki dzień i żadne specyfiki domowe i apteczne kompletnie się przy niej nie sprawdzają... Także wariatkowo wita! Oprócz zębów to idziemy do przodu! Dosłownie! Lęk separacyjny, który zaczął się u nas iście książkowo, doprowadził do tego, że nasz mały ludek raczkuje po całym mieszkaniu i trzeba nieźle uważać żeby jej nie nadepnąć... Oczywiście, nie inaczej, pokój sióstr jest najlepszym miejscem do zabawy, bo ma wszystko w zasięgu ręki. Kroczki już stawia ale tylko w obstawie, bo pupa jeszcze tańczy jak u małego hip-hopowca, kiedy sama stoi. Jak na 8 miesięcy to i tak jestem niesamowicie dumna. Zobaczymy czy prześcignie "chodzikową" Zuzę. Co do samego chodzika to kiedyś wypowiadałam się na ten temat (klik) jednak uważam, że niepotrzebne przyspieszanie wszystkiego może skończyć się źle jedynie dla malucha i jego kręgosłupa... Zostawianie maleństwa na kilka minut żeby coś zrobić ze świadomością że jest bezpieczne, a wkładanie go na kilka godzin to ogromna różnica! Każde dziecko we własnym tempie i tak zacznie chodzić! A potem i tak będziemy prosić je by chociaż przez chwile usiedziało w jednym miejscu - gwarantuje ;)





Prześlij komentarz