Piernik, piernik

Hurra! Praktycznie wszystko udało nam się już załatwić. Moje plany na nowy rok nabierają realnych kształtów. Czyli czas zacząć w pełni cieszyć się okresem świąt! A jak święta to śnieg, choinka i zapach piernika! Śnieg był ale się zmył, choinkę w tym tygodniu będziemy stroić, no a pierniczki jak widać w toku!


Już od kilku lat niezmiennie robię z dziewczynkami pierniczki na święta. Z roku na rok są coraz bardziej chętne i pomocne. Później staram się wysyłać kilkanaście sztuk tym, których nie ma z nami przy wigilijnym stole. Stało się to taka nasza małą tradycją. Co roku korzystam z jednego, sprawdzonego przepisu i nawet z moją "miłością" do gotowania wychodzą znakomite - a przynajmniej jeszcze nikt nie umarł. W tym roku spróbowałyśmy zrobić także pierniczki z landrynkowymi witrażami i póki co wszystko czeka grzecznie w szczelnie zamkniętych puszkach aby zmięknąć, a później na polukrowanie. Domyślam się, że kiedy do tego dojdzie to babcia będzie miała ochotę nas wyrzucić z domu, bo po samym cieście narobiłyśmy bałaganu jakby pracowało stado przedszkolaków.



Brak komentarzy