Last sun in this year

Witamy Was Robaczki cieplutko! Nazbierało nam się trochę tych spraw niecierpiących zwłoki. Mam nadzieje że wszystko pójdzie po mojej myśli i szybciutko będziemy mogli wpaść na każdą obiecaną kawę! Dziewczynki szaleją i wykorzystują szczęśliwych dziadków. Trochę gorzej z wujkami i ciotką, bo odciągają ich od nauki (a to nie wróży zbyt dobrze tegorocznemu maturzyście). 


Musicie mi wybaczyć tempo dodawania postów, bo znowu muszę się przyzwyczaić do polskiej klawiatury... Na razie to ciągle mylę literki i ich miejsca, także szykuje się sporo edycji tekstu :) W dodatku z czterech dostępnych komputerów każdy ma jakiś problem żeby wrzucić świeże zdjęcia, bo jeden nie czyta RAW, a inny ma niedziałające wejście na kartę SD... Ale robię wszystko co w mojej mocy by jakoś temu zaradzić. Ze spraw pogodowych (a wiadomo że pogoda to ważna rzecz) to spadł śnieg! Niezaprzeczalnie czuć różnicę "klimatów" mimo iż to tylko trochę ponad 1000 kilometrów. Dziewczynki piszczą z radości na samą myśl, że mogą wyjść i pobawić się (raczej wybrudzić) na ogrodzie. Fendi póki co trzyma się mojej nogi i ani myśli by opuszczać ciepły dom... Chociaż dzisiaj ją do tego zmusiłam. Ale za to wczoraj razem z Bibi i Zu robiłyśmy pierwszą partię pierniczków. Zapewne zniknie ona równie szybko jak udało się ją upiec... Ale już szykujemy kolejny dzień na przygotowanie następnej tony. Tymczasem zostawiam Was ze zdjęciami na których sam widok przypomina mi się ciepełko. Nie ma co ukrywać - zimę najbardziej lubię na zdjęciach i to niekoniecznie tych, które muszę sama zrobić :)

P.S do świąt zostało 23 dni!!!

koszula- Tally Weijl, spodnie- H&M, buty- Forever21, okulary- Forever21, gumka do włosów- pożyczona od Zu - Claire's



Brak komentarzy