Jak zaczarować dziecko na 10 godzin

Z okazji zbliżającej się zimy i zmiany czasu na zimowy, a także po ciekawej dyskusji, która wywiązała się jakiś czas temu pod jednym z wpisów na fanpage'u, gdzie okazało się że niespełna dwumiesięczna Zojka przesypia całe noce zdecydowałam się zdradzić swoje "sztuczki". Jestem śpiochem, śpiochem jakiego świat nie widział. Chyba nigdy w życiu nie obudziłam się wyspana. Kiedy dowiedziałam się że będę mieć dziecko, moim jedynym zmartwieniem było to że nie będę słyszeć tego jak w nocy płacze (no i higiena kikuta pępowiny;)). No ale jak to mówią szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. A kiedy mama jest szczęśliwa? Kiedy jest wyspana! Rozmawiając z innymi mamami dzieci w różnym przedziale wiekowym ciągle nie mogę wyjść ze zdumienia... Zazwyczaj kiedy dochodzi to tego tematu to spuszczam głowę na dół i w ogóle się nie odzywam.



I to nie dlatego że jest mi wstyd, tylko dlatego żeby nie było im przykro jak się dowiedzą że żadne moje dziecko nie miało takich problemów... Wstawanie w środku nocy, żeby podać trzylatkowi jedzenie? Pięciolatek musi cztery razy się napić herbatki? O nie, nie, nie... Nocne karmienie wszystkie trzy zakończyły na etapie dwóch/trzech miesięcy. Gdybym musiała wstawać do Bibi albo do Zuzy w nocy i dawać im jeść albo pic to chyba bym umarła. Serio. A moja cierpliwość do nich w ciągu całego dnia byłaby znacznie ograniczona. Oczywiście nie mowie tu o sytuacjach kiedy któraś z nich jest chora (albo aktualnie ząbkuje...), wtedy nie ma żadnych reguł i każda dostaje to czego potrzebuje, a zazwyczaj kończy się to tak, że w naszym łóżku nad ranem jest 5 albo 7 par nóg. Faktem jest tez to, że każdej nocy idę je przykryć, bo miłość do chłodzenia sobie tyłka zdecydowanie maja po tacie. Ale zawsze zasypiają i śpią same. Ale jak je tego nauczyłam?
Zdecydowanie najważniejszym i absolutnie nieodkrywczym punktem jest - wprowadzenie rutyny. To co nam dorosłym wydaje się rozleniwiające, monotonne i najzwyczajniej w świecie nudne dzieciom daje najważniejsza rzecz - poczucie bezpieczeństwa. Nie mam na myśli konkretnego planu dnia i wypełnianie go co do minuty ale pewne czynności, które następują po sobie - szczególnie jeśli chodzi o wieczór. Natomiast wrażliwsze na jakiekolwiek zmiany maluchy powinny wstawać i kłaść się mniej więcej o tej samej porze- nawet w weekendy!
Kolejny punkt początkowo dla mnie był całkowitym zaskoczeniem ale po przemyśleniu ma to sens. Porządkowanie otoczenia w którym zasypia dziecko. Zdążyło się nam kilka razy że dziewczynki przed drzemka z takim oporem robiły porządek, że stwierdziłam że to bez sensu i posprzątają później. Nie macie pojęcia ile czasu wtedy jeszcze się kręciły, marudziły i co chwila mnie wolały zanim ostatecznie zasnęły... Jednak po przemyśleniu tej kwestii to faktycznie działa, bo dziecko ma wtedy mniej rozpraszających bodźców. Zabawki odłożone na polki nie kusza tak jak te które znajdują się w zasięgu wyciągnięcia reki.
Skoro wprowadzimy pewien schemat dnia to warto bezpośrednio przed drzemka popołudniowa bądź wieczorem stopniowo wyciszać dziecko. Dziewczyny mogą po śniadaniu obejrzeć bajkę i absolutnie nie mam nic przeciwko. Ranek jest dla nas pora kiedy najzwyczajniej nie mam czasu angażować się w ich zabawę. Ale godzinę przed drzemka wyganiam je do siebie żeby zjadły drugie śniadanie i zazwyczaj wtedy ich zabawa zostaje już przy stoliku - rysują, kolorują albo bawią się ciastolina. Emocje związane z bajkami już opadają i łatwiej zasypiają. Dlatego, kiedy jakiś czas temu tata Robak zapytał mnie czy kupimy dziewczynkom telewizor do pokoju to po moim wzroku chyba zmienił zdanie. Ja sama sobie nie będę kładła kłód pod nogi. Wieczorem sygnałem do uspokojenia się jest kąpiel i kolacja.
Kiedy jesteśmy już przy kolacji to jest niezwykle ważne to co serwujemy dziecku. Mówi się że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia ale kolacja jest tak samo ważna jeśli nie chcemy co chwila chodzić siku (jeśli jesteśmy na etapie odpampersowania lub już z nich w ogóle nie korzystamy) lub słyszeć że boli brzuszek albo dziecko będzie nam urządzać jeszcze dwugodzinny maraton mocy. Kolacja powinna być lekkostrawna żeby nie bolał brzuszek z odrobina czegoś do picia (najlepiej ciepłego i naprawdę odrobinę bo wtedy będziemy chodzić trzy razy w nocy siku). Dla młodszych dzieci lepiej wprowadzić kaszkę bo zasyci bardziej niż mleko. Absolutnie nie polecam podawania czarnej herbaty, nawet słabej! Też chwile trwało zanim zorientowałam się, że podawanie późnym popołudniem i wieczorem herbaty powoduje tylko doładowanie im akumulatorów. Najlepszym wyborem jak dla mnie jest kakao bądź pół kubeczka ciepłego mleka.
W czasie kiedy dziewczynki jedzą kolacje ja ostatecznie odkładam wszystko na swoje miejsce, żeby nie rozpraszać ich już dodatkowo "bo lalka siedzi kolo misia który jej nie lubi". Szykuje łóżeczka i misie tak jak najbardziej lubią, żeby nie było kolejnego powodu do dyskusji. Kiedy zjedzą to od razu idziemy do łazienki na siku i mycie raczek. Jednym słowem przewiduje ich "zachcianki", żeby kiedy usiada już w łóżeczkach nie musiały z niego wychodzić.
Kiedy grzecznie siedzą już w łóżeczkach, to modlimy się razem do aniołka. Oczywiście każdy robi według siebie i nie chodzi mi w tym punkcie o sam fakt modlitwy. Chodzi o to że dla moich dziewczynek jest to odczucie bezpieczeństwa. Kiedy pojawiły się u nas potwory i inne duszki to zaczęłam tłumaczyć dziewczynkom że nic im nie zrobią, bo każda z nich ma swojego aniołka. I to własnie poczucie bezpieczeństwa jest także jedna z kluczowych spraw. Tym samym ilekroć w nocy nas zawołają to to zawsze idziemy sprawdzić. Ale poczucie bezpieczeństwa może mieć też związek z przestrzenią w której śpi dziecko. Mam na myśli np. wkładanie rocznego dziecka do normalnego, dużego łózka. Dla dziecka wiele pustej przestrzeni może powodować strach, tym bardziej kiedy z każdej strony jest przepaść i na łózko może wdrapać się potwor spod łóżka. Lepiej wtedy ograniczyć przestrzeń by przywrócić im poczucie bezpieczeństwa.
Dodatkowo każde dziecko ma swoje dziwactwa albo przyzwyczajenia. I nie jest to nic złego. Kiedy do snu potrzebuje jeszcze misia - tego misia! Tego którego nawet w ukryciu nie rady wyprać, albo kiedy o zgrozo! się zgubi to rozpoczyna się prawdziwa wojna atomowa! Moje dziewczynki dodatkowo uwielbiają mieć na płasko położoną kołdrę, która idealnie leży na łóżku i przykrywa cały materac. Nie mam pojęcia dlaczego ale już się przyzwyczaiłam że jak niestarannie się je przykryje to obie krzyczą że kołdra się zepsuła... Ale pozwalam im zasypiać tak jak jest im wygodniej i lepiej. One maja poczucie komfortu a my szybciej wolny wieczór.
Oczywiście kluczowym punktem jest okazywanie czułości! Nie ma szans żeby dziewczynki zasnęły bez buziaka i przytulasa! Kiedy zdarzy się że Tata Robak jest w delegacji to każda dostaje podwójnego buziaka i podwójny przytulas. Innej opcji nie ma. Czasami jeszcze dodatkowo przy buziaku wspominam coś co zrobiły w ciągu dnia i co napawało mnie dumą. Porcja czułości to najlepszy lek na dobry sen!

Przeszkody w usypianiu?
Tu nie będę się zbyt długo rozpisywać wymienię tylko to co zdążyłam już zaobserwować u nas:
-nadmiar wrażeń - tak jak u dorosłego po intensywnym dniu ciężko jest się wyciszyć tak u dziecka działa to analogicznie
-strachy - wyobraźnia działa, szczególnie wieczorem; także warto o tym porozmawiać z dzieckiem dużo wcześniej albo znaleźć sposób na pozbycie się potwora np tak jak u nas poprzez rozmowę z aniołkiem
-zmęczenie - u nas działa to dokładnie odwrotnie, dziewczyny staja się marudne, ale długo nie potrafią zasnąć
- za długie lub zbyt późno drzemki - kiedy wiem że zbliżamy się już do granicy "drzemania" to specjalnie hałasuje w domu trochę głośniej niż zwykle, by je wybudzić

I teraz coś nad czym zastanawiałam się wiele razy - kiedy przestać stosować drzemki?
Jedne dzieci już od życia płodowego wykazują większe chęci na harce, a inne są spokojne. Niemniej jednak regularny i wystarczająco długi sen jest dziecku niezbędny. Podczas tzw. snu płytkiego nasz mózg porządkuje informacje, które zdobył w ciągu dnia, poprawia swoja pamieć i zdolność kojarzenia. Natomiast w czasie snu głębokiego najintensywniej wydziela się hormon wzrostu. Ale nie tylko! Wzmacnia się także system odpornościowy i szybciej regenerują się tkanki, więc szybciej goją się rany! Zbyt krótki sen nie tylko spowolni wzrost dziecka ale także wywoła u niego zmęczenie i rozdrażnienie. Kiedy mamy w domu bardzo aktywnego malucha to nocne spanie może nie wystarczyć. Oczywiście w miarę wieku długość drzemek powinna ulegać skracaniu. Lekarze określili w przybliżeniu ile snu powinno być wystarczające dla danego przedziału wiekowego, oczywiście w zależności od konkretnego dziecka to może się nieznacznie różnić.
1-2 lata - dzieci roczne powinny przesypiać w nocy 10-12 godzin, oczywiście w ciągu dnia zazwyczaj wystarcza im dodatkowo jedna drzemka około 1-2 godzinna, ponieważ rytm dnia takiego malucha jest raczej stały to łatwo zauważyć czy ma tego snu za mało i robi się wtedy marudne i niespokojne
2-4 lata - śpią około 12 godzin na dobę- może potrzebować nawet więcej, w tym wieku dzieci zaczynają odrzucać drzemkę, wydaje im się że maja wystarczająco siły żeby przetrwać cały dzień ale tak naprawdę większość trzylatków jeszcze potrzebuje popołudniowej sjesty. Zazwyczaj maksymalnie do 2-och godzin
4-6 lat - w tym wieku dziecko śpi 11-12 godzin, w tym czasie maksymalny czas drzemki to godzina; można z niej już całkowicie zrezygnować jeśli widzimy że dziecko jest w stanie bez marudzenia normalnie funkcjonować cały dzień


Niewyspane maluchy to niewyspane mamy. A niewyspane mamy to brak cierpliwości. Natomiast niewyspane maluchy są jeszcze bardziej pobudzone, nerwowe a wieczorem trudniej im zasnąć. I tak kolo się zamyka. Oczywiście nie uważam że mój tryb usypiania jest jedyny i najlepszy, sama wiem że chciałabym parę rzeczy zmienić, miedzy innymi mieć chwile czasu na to by z nimi usiąść i poczytać jakaś bajkę. Ale wszystko jest do nadrobienia.


Brak komentarzy