Pedantka za 3 grosze

Jakiś czas temu dostałam kilka odpowiedzi na pewien komentarz, że u mnie to zawsze jest porządek- Kochane moje Anie, dzięki Wam miałam cały tydzień dobry humor ;) Ale prawda jest taka, że praktycznie każdego dnia rano w kuchni są ślady po wieczornym podjadaniu Taty Robaka. W łazience zazwyczaj klapa w górze, a skarpetki obok kosza na pranie. Jeśli dziewczynki zdążyły już zjeść śniadanie, to bankowo na stole można dojeść resztki. Faktem jest, że odkurzać trzeba u nas dwa razy dziennie bo niestety bobas, powoli próbujący swoich sił w raczkowaniu i pies to raczej nie najlepsza para - chociaż wizualnie przeurocza. I od tego momentu chodził mi po głowie pomysł na ten wpis.

Prawdziwa pedantka nie pozwoli sobie na zły makijaż, jedno zagniecenie na koszulce, czy talerzyk nie leżący na swoim miejscu. Pod każdym kubeczkiem leży podkładka, pod talerzem serwetka. Prawdziwy pedant potrafi po każdym powitaniu i podaniu ręki iść ją umyć. A przed wyjściem przykryć kanapę folią by tylko zachować ład na dłużej. Znam kilka takich osób, które są tak zakręcone na tym punkcie, że w czasie rozmowy zastanawiasz się czy możesz się odezwać, bo nawet twoje słowa wydaja się dziwnie zabrudzone ;) Zwierze, dzieci? Za dużo brudu. A dzisiejsze "pedantki" stawiają siebie na piedestale, bo umyją podłogę raz w tygodniu i zrobią pranie... Wycieranie buzi i rączek dziecka po jedzeniu niestety też nie jest żadnym wyczynem...sorry. Czyli jednym słowem dzisiejszy "pedantyzm" to dokładnie to samo co kilka lat temu było nazywane normalnym zajmowaniem się domem... Ale co najlepsze znam też kilka tych "czyścioszek", które na prawo i lewo rzucają tym określeniem, a wystarczy że otworzysz nie te szafkę co wolno i przed oczami masz cały pedantyzm na tacy... Znajdziesz tam wszystko co chcesz i nie mówię o wrzuconych byle jak ubraniach, tylko o takim porządnym śmietniku, łącznie z bielizną sprzed tygodnia czy pampersami dziecka. Do dzisiejszego dnia nie zapomnę jednej takiej chwili, kiedy po otwarciu się niechcący szafy ukazał się cały dobytek domu i purpurę na twarzy gospodyni... No cóż trzeba było być normalną osobą, a nie parę minut wcześniej chwalic się wszystkim gościom ile to czasu spędza na sprzątaniu... Bo chyba dokładnie tyle ile zajmuje wrzucenie wszystkiego do szafy. Na pozór perfekcja, a w rzeczywistości śmietnik nie tylko w szafie ale też w głowie. A każdy z nas jest tylko człowiekiem i może mieć gorszy dzień albo po prostu mieć brak ochoty na sprzątanie. Przecież to całkiem normalne i ludzkie.

A prawda jest taka, że im bardziej ktoś próbuje wszystkich przekonać o czymś, tym wieksze powinniśmy mieć watpliwosci co do tego. Wiecie, to troche tak jak mówią, że dobry produkt nie potrzebuje reklamy, bo obroni się sam... I ostatnio życie non stop pokazuje mi jak wiele prawdy jest w tych słowach.


"W tej chwili można bardzo łatwo wpaść we frustrację z powodu bałaganu, ktory jest rezultatem życia z dziecmi. Przyjdzie dzień, gdy zabawki wylądują w skrzynkach, nikt nie będzie się nimi bawić. Będę tęsknić za tym. Uswiadamiam sobie aby zwolnic. Nie stresować się tym. Moje szczęście nie zależy od tego, że wszystko jest na swoim miejscu, a dom jest czysty i uporządkowany  Pewnego dnia będziemy mieć wspaniałe wspomnienia. Dowody zapisane w naszych sercach i umysłach naszych dzieci. Fotografie, które przeniosą nas z powrotem do tych samych dni, kiedy nasze dzieci były tutaj."



koszulka- Bik Bok, apaszka- Primark 


Brak komentarzy