Test - 4moms mamaRoo

Kolejny wpis z serii kontrowersyjne artykuły dziecięce. Parę lat temu każdy zakup popierałam tysiącem pozytywnych recenzji, osobistą burzą mózgu, wypisaniem za i przeciw, a pózniej jeszcze zastanawiałam się czy aby napewno tego potrzebuję. A teraz rzeczy dla dzieci po prostu kupuje "na czuja". Mimo, że przy moich starszych dziewczynach średnio (praktycznie wcale) sprawdziła się tego typu "zabawka", to teraz to dla mnie zbawienie. I już nie raz spojrzałam na nią życzliwszym okiem.

Chociaż wszystkie moje dziewczyny były typowymi High Need Baby (na szczęście w miarę szybko opracowałyśmy wspólny front) to jednak chyba matczyna intuicja ma jakieś magiczne moce. Od początku widziałam, że Bibi to będzie diabeł w ciele aniołka, Zuza będzie histeryczką (no dobra i tak wszyscy wiedzą po kim to ma ;)). Za to już od pierwszego przytulenia czułam, że Zojka będzie tym dzieckiem, które będzie chciało zostać jak najdłużej z rodzicami. Mimo tego, że ma dopiero 4 miesiące to już powoli odczuwam to na własnej skórze. Co prawda dziewczynki też nosiłam i kołysałam, ale raczej było to na zasadzie mojej "zachcianki" i chęci bliskości z nimi. Żadna z nich nie wymagała specjalnego noszenia i kołysania żeby zasnąć. Jak chciałyśmy się ponosić to nosiłyśmy jak nie miałam na to czasu, to po prostu je odkładałam i zasypiały same. Miało to swoje plusy w tym, że nie było większych problemów w późniejszym okresie z zasypianiem. Oczywiście nie liczę pierwszych tygodni, kiedy musiały się przyzwyczaić do nowej sytuacji, nowego łóżka i trzeba było konsekwentnie je do niego odprowadzać. I od momentu kiedy przełożyliśmy je do "dorosłych" łóżek to dokładnie raz zdarzyło się Zuza z nami spała, bo była bardzo chora; a Bibi każdego ranka przybiega do nas na "dospanie". Ale nigdy nie mieliśmy problemów w tym temacie. Zojka spała ze mną tylko pierwsze dwa tygodnie i zaczęła zasypiać samodzielnie w łóżeczku. Pomyślałam że schemat się powtarza. Niestety pózniej nagle zmieniła się o 180 stopni. Każdego dnia najchętniej zasypiało jej się na rękach, a po odłożeniu do łóżka spala maksymalnie 10 minut. A w nocy... no cóż od dwóch tygodni śpi z nami... W dzień jednak nie mogę sobie pozwolić na to, żeby leżeć z nią cały czas w łóżku. Przyznam że bujak to fajny gadżet na usypanie ale początkowo za nic w świecie nie chciałam dopuszczać do sytuacji, żeby za każdym razem w nim zasypiała, bo co za dużo to nie zdrowo. W ruch poszedł też biały szum, który znacznie poprawił zasypianie ale jednak nawet i to nie pobiło moich rak. Całkiem niedawno doszedł też ból związany z ząbkowaniem i trochę odpuściłam. Pozwalam jej na ciut dłuższe bujanie się, bo wiem że żadna siostra jej "niechcący" nie nadepnie, Fendi nie usiądzie jej na twarzy, jest w miarę bezpieczna i zdecydowanie spokojniejsza niż w czasie samotnego leżenia w łóżeczku. Powiem Wam, że już pare ładnych razy uratował moje ręce i porządek naszego dnia. Niestety w raz z ilością dzieci plan dnia robi się coraz bardziej rygorystyczny, a szczególnie w momencie, kiedy trzeba jeszcze dodatkowo coś ogarnąć. Co więcej, dzięki temu mogę ja sobie brać ze sobą gdzie chcę, a kołysanie na jakie aktualnie najbardziej ma ochotę, plus szum imitujący bicie serca i przepływ krwi w żyłach (czyli "odgłosy z brzucha") robią całą robotę. Od dwóch tygodni nie ma momentu żebym żałowała tego zakupu, mimo że jeszcze parę miesięcy temu wydawał mi się on raczej niekoniecznym dodatkiem.

Plusy:
+ 5 rożnych trybów bujania
+ dodatkowe szumy pomagające uspokoic się dziecku
+ możliwość dostosowania natężenia szumów oraz szybkości bujania
+ dodatkowa wkładka dla niemowlaka
+ możliwość dostosowania odchylenia fotelika w optymalnym ułożeniu dla dziecka
+ możliwość podłączenia telefonu oraz załączenia własnej muzyki
+ sterowanie za pomocą aplikacji
+ dwustronne zabawki, które można łatwo wyjąć i biało-czarne zamienić na kolorowe
+ łatwy montaż
+ łatwy w utrzymaniu czystości, szybko mozna zdjąć pokrowiec i wyprać a materiał schnie w ekspresowym tempie!

Minusy:
- szybko "uzależnia" i ma się ochote zostawić dziecko na jeszcze chwilkę, bo przecież tyle rzeczy do zrobienia
- ciężar
- krótki kabel


"Fotelik mamaRoo kołysze się w górę i w dół oraz na boki - tak jak rodzic tulący dziecko."


Brak komentarzy