Test - łóżeczko Stokke Sleepi Mini


Po trzech miesiącach użytkowania w końcu nadszedł ten dzień aby napisać co nieco na temat naszych wyborów wyprawkowych. O tym co wybraliśmy, dlaczego, jak się sprawdziło i czy żałujemy. Praktycznie wszystkie rzeczy z wyprawki kupowałam przez internet nie mając pojęcia jak dokładnie wyglądają w rzeczywistości, także przy składaniu było sporo emocji.

Na pierwszy ogień pójdzie łóżeczko, jako że to najważniejszy przedmiot. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Stokke Sleepi Mini(3), mimo iż początkowo w ogóle nie brałam go pod uwagę. Moimi największymi faworytami były Stokke Home(1) i Pinio Moon(6). Leander(4) podoba mi się strasznie ale za to ani trochę nie urzekł Roberta i w dodatku nie był od ręki dostępny w odpowiadającym nam kolorze. Sleepi wybraliśmy po długiej dyskusji na temat tego, że jednak lepiej zakupić jeden przedmiot, który będzie mógł spełniać dwie funkcje. Początkowo będzie zastępować kołyskę; będzie miniaturową wersją łóżeczka, mieszczącą się przy naszym łóżku, a pózniej będzie można zrobić z niego pełnowymiarowe łóżko (pasujące nawet dla 10-letniego dziecka). Dlatego zrezygnowaliśmy z zakupu kołyski i kosza Mojżesza. Chociaż niezupełnie, bo odnowiłam też swoja własną kołyskę także Zojka nie tak całkowicie została niej pozbawiona. 
Nasz dotychczasowy zestaw zawiera - łóżeczko w wersji Mini, baldachim, materac i pasujące do niego prześcieradła. Za kilka miesięcy planujemy dokupić rozszerzenie do wersji Midi. 



Plusy:
+ oryginalny owalny kształt, który wbrew pozorom jest stosunkowo duży
+ mobilność - dzięki kołeczkom Zoja jeździ sobie po całym domu ale można je łatwo zablokować
+ możliwość całkowitego rozmontowania kołeczek i zamontowania ich do szuflady pod łóżkiem w wersji Junior
+ wysokość barierki - nie ma szans żeby dziewczynki, nawet "niechcący" wpadły do łóżeczka
+ możliwość dokupienia dodatkowej barierki i zrobienia pełnowymiarowego łóżka
+ regulowana wysokość materaca
+ odpowiednia cyrkulacja powietrza dzięki perforowanemu dnu łóżeczka
+ możliwość dokupienia dodatkowych akcesoriów
+ baldachim przywiązywany do szczebelek
+ ściągany pokrowiec na materac o niezwyklej możliwości zatrzymywania wody mimo że nie jest nieprzemakalny
+ materac z pianki poliuretanowej, odporny na odkształcenia, karbowana część pozwala na idealne odprowadzanie ciepła i wilgoci

Minusy:
- ciemne śruby - geniuszem musiała być osoba, która wpadła na to, żeby do białej opcji dodać ciemne, odznaczające się śruby 
- ciężar - w zasadzie to plus i minus tego łóżeczka, jest dzięki temu bardzo stabilne i solidne ale w 9-tym miesiącu ciąży dosyć ciężko jest je samemu poskładać
- nietypowe wymiary - dzięki temu pasują tylko oryginalne materace oraz prześcieradła 
- zaporowa cena - szczególnie jak się podliczy z rozszerzeniami...

Podsumowując, czy jesteśmy zadowoleni z tego wyboru - TAK! Biorąc pod uwagę, że mamy dwa meble w cenie jednego to można nawet przełknąć te cenę. Mobilność to niezaprzeczalnie jego największy atut. Jak przystało na Stokke jakość jest znakomita, łóżeczko zrobione jest z drewna bukowego i mimo że dziewczynki jeżdżą z nim jak z wózkiem i zaliczyło chyba każdą ścianę w naszym mieszkaniu to nie jest nigdzie obite ani zarysowane. Zoja znajdując się w swoim bezpiecznym gniazdku może towarzyszyć nam wszędzie - przyznaję zdarzyło mi się już brać prysznic, a łóżeczko stało na korytarzu tak żebym ją widziała. Czy tylko moje dzieci tak mają że załącza im się tryb "mamo pilnie cię potrzebuję" jak tylko włożę nogę do wanny? Wiązany baldachim całkowicie minimalizuje ryzyko dostania się jakiegoś dodatkowego materiału do łóżeczka. Nie zdecydowaliśmy się dokupić ochraniacza ze względu na nasze wcześniejsze przygody z tym ustrojstwem (jeśli jeszcze nie czytaliście to zapraszam tu - klik) mimo że wyglada uroczo. Nietypowy kształt łóżeczka powoduje to, że pasuje nawet do niewielkich przestrzeni ale zapewnia dziecku komfortowy sen. Mimo niewielkich rozmiarów dziecko przez kilka pierwszych miesięcy jest w stanie swobodnie w nim spać (nawet w poprzek;)). 

Czy ponownie kupilibyśmy to łóżeczko? Zdecydowanie tak. 

Brak komentarzy