DIY - Ikea Kura. Jak spersonalizować sieciówkowe meble

Meble z Ikea zna każdy, każdy zapewne ma chociaż jedną rzecz z tej sieciówki w domu. I przyznaję - uwielbiam je za ich prostotę, ale kiedy wchodzisz do każdego znajomego i widzisz swój zestaw mebli z sypialni w ich salonie, to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać... Ale na szczęście wystarczy pomysł i trochę pracy, by meble nie tylko się od siebie różniły ale także miały swój niepowtarzalny charakter.

Jako dziecko zawsze chciałam mieć piętrowe łóżko, potem, kiedy je w końcu dostaliśmy- znienawidziłam je. I kiedy pojawiły się pierwsze plany pokoju dziewczynek to uparcie trzymałam się zdania, że żadnego piętrusa nie będzie! Przecież to taki kloc, którego zazwyczaj nie da się porzadnie ustawić. Ale jak to zwykle ze mną bywa, wystarczyła dosłownie chwilka abym zmieniła zdanie. Potrzeba miejsca spowodowała, że zaczęłam szukać ładnego piętrowego łóżka dla dziewczynek. Niestety z dostępnych na rynku nie było nic co byłoby ładne, dziewczęce, dostosowane dla mniejszych dzieci i nie kosztowało ponad 800€! Postanowiliśmy więc że zrobimy je sami. I co prawda, pierwotny projekt był całkiem inny, to ten podoba mi się równie bardzo. Wstępnie łóżko miało być minimalistycznym szkieletem domku z uwzględnieniem tego, że będzie piętrowe. Zrobiłam szkic, kupiliśmy materiały. Już mieliśmy zacząć i nagle znalazłam piękny projekt domku na szkielecie z łóżka dostępnego w Ikea. O tyle, o ile samo łóżko kompletnie mi się nie podobało, to po odmianie wyglądało fantastycznie! Jest też stosunkowo niskie, co jest dla mnie szczególnie ważne, bo mimo że Zu jest dosyć sprytnym dzieckiem to jednak bezpieczeństwo przede wszystkim. Materac Bianki może też leżeć na samej podłodze. Dostosowaliśmy więc inspirację do naszych potrzeb, dołożyliśmy na dole latorosty (jakoś nie jestem przekonana do materaca na gołej podłodze) i wystarczyło 3 dni intensywnej pracy, żeby dziewczynki miały swoje łóżeczko! Kiedy je pierwszy raz zobaczyły to oszalały z radości i nie chciały z niego wyjść. Mimo, iż teraz pokój mają wystarczająco duży, że bez problemu zmieściłyby się dwa osobne łóżka, to jednak pokochałam je tak bardzo, że nie myślę póki co o wymianie. A ostatnio piętrus jest powodem zachwytów naszych gości - szczególnie tych najmłodszych, których trzeba siłą z niego ściągać, bo zabawa w nim jest przednia ;)

Edit:
Jak widzicie pierwsza część zdjęć została zrobiona jeszcze na starym mieszkaniu, powiem Wam szczerze, że był to najgorszy, najcięższy mebel do przewiezienia, nie mówiąc już o ponownym skręcaniu - szczególnie będąc w ciąży... Spodziewałam się od początku tego, że trzeba będzie je całkowicie rozkręcić, więc na "ozdabianie" zdecydowałam się dopiero po ponownym złożeniu  Póżniej jeszcze kilka razy zmieniałam koncepcję; na ścianach domku miała znaleźć się tapeta imitująca kamień - ale wtedy domek wyglądałby raczej jak wieża Roszpunki, następni płot miał mieć inny kolor niż reszta... Ale ponieważ finalnie za łóżkiem ma być tapeta w złote grochy to jednak doszłam do wniosku że "goły" domek będzie się na niej dużo lepiej prezentował. Dlatego wreszcie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem z niego zadowolona na tyle by pojawił się tutaj.







Brak komentarzy