SOCIAL MEDIA

czwartek, 17 sierpnia 2017

Nie planuj drugiego dziecka!


Jak już wiecie z wcześniejszych postów, kiedyś z uporem maniaka powtarzałam, że chce mieć tylko jedno dziecko, jedno, które będzie miało wszystko czego zapragnie, które będzie chodzącym ideałem i nigdy nie zrobi niczego złego ani brzydkiego. Potem pojawiła się Zuza. I o tyle, o ile początkowo - czyli do momentu jak zaczęła się sama przemieszczać- była takim "niechodzącym" ideałem. Potem zaczęła skrupulatnie poszerzać granice cierpliwości matki. Ale żyło nam się idealnie, spokojnie, cały czas poświęcaliśmy jej, co niedzielę długie spacerki z miliardem zdjęć, żeby żadna chwila nam nie umknęła. Każdy "ważny moment" uwieczniony na zdjęciach. Pierwsza łza, pierwszy śmiech, każde pierwsze warzywko także.

Jeśli macie teraz przed oczami jeden z obrazków idealnej rodziny rodem z amerykańskich seriali to właśnie tak wtedy wyglądaliśmy. Cud, miód, malina i gdzie te trudy rodzicielstwa?! I wtedy w głowie idealnego Taty zaświtała myśl: a może to czas żeby nasze idealne dziecko miało równie idealne rodzeństwo? (Chyba liczył wtedy na chłopaka - phi!) Zamurowało mnie! Po co? Teraz? Teraz, kiedy ona już taka samodzielna, przesypiamy całe noce, powoli można się z nią dogadać... A poza tym... nigdy nie pokocham już żadnego dziecka tak jak jej! No bo przecież jak? Ona wypełnia całe moje serce, całą głowę i wszystko robię z myślą o niej. No to jak to możliwe żeby tam zmieścić jeszcze kogoś? I dlatego też w zasadzie się nie zgodziłam. Ale nadszedł dzień naszego ślubu i jakoś tak w napływie emocji i maniakalnego przeglądania bloga sióstr Bukowskich stwierdziłam, że może faktycznie fajnie byłoby mieć dwie córeczki, które będą mieć ze sobą taka cudowną, silną relacje. Najdziwniejsze, że od razu zakładałam że będzie to dziewczynka. No i stało się, miesiąc później, kiedy ja już podświadomie wiedziałam, że jestem w ciąży na teście wyszła bardzo słaba kreseczka. Robert szybciutko ostudził mój zapał, że to niemożliwe. To "niemożliwe" właśnie wcina kanapkę z serem i uśmiecha się do mnie zza stołu. Ale przyznam się Wam, że przez cały okres ciąży zamartwiałam się czy dobrze zrobiliśmy, co będzie kiedy pojawi się drugi brzdąc, a ja nie będę go kochać tak mocno jak pierwszego... Całą ciążę na zmianę żałowałam i cieszyłam się... Chociaż brzmi to strasznie wyrodne i z pewnością "nieetycznie" jest pisać oficjalnie takie rzeczy, to tak właśnie było. Byłam na zmianę szczęśliwa i wystraszona tym co mnie czeka za parę miesięcy. A potem urodziła się Bianca. I faktycznie okazało się, że ciężko jest kochać dwoje dzieci tak samo! A w zasadzie jest to po prostu niemożliwe. Każde dziecko kocha się inaczej, chociaż dokładnie tak samo mocno. Jednak niemowlakowi miłość okazujemy poprzez dbanie o jego podstawowe potrzeby a starsze dziecko wymaga od nas uwagi. Ono miłość otrzymuje przez poświęcony czas. Ciężko jest rozdzielać czas pomiędzy każde dziecko, żeby było chociaż odrobinkę sprawiedliwie. Zresztą czy musi być sprawiedliwie? Mając już serducho podzielone na trzy to widzę że choćbym starała się ze wszystkich sił to i tak któraś zawsze będzie mogła mi zarzucić to, że zbyt mało czasu jej poświęciłam. Teraz są jeszcze na etapie, że mama kocha tą mocniej, którą dłużej przytula i trzyma na kolanach. Czyli wychodzi na to że Fendi :) Ale wiem, że niedługo zaczną się większe problemy,  każda z nich będzie więcej potrzebować rodziców. I będzie ciężko balansować pomiędzy trzema różnymi temperamentami, osobowościami i foszkami. Ale damy radę. I z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dobrze że nie musieliśmy się zbytnio starać o Biancę, bo pewnie analiza za/przeciw i burze mózgów mogłyby dać całkiem inny wynik od obecnego. Ale
czasami lepiej decydować pod wpływem chwili i tym co czujemy, a nie racjonalnymi argumentami. A miłość? Tylko mamy wiedzą, że serce ma taką magiczną właściwość, że rozciąga się wprost proporcjonalnie do liczby dzieci. I mimo, że każdemu dziecku okazuje się miłość w inny sposób to kocha się je tak samo mocno.


4 komentarze :

  1. Ja od jakiegoś czasu myślę o drugim dziecku. Zawsze chciałam by Klara miała rodzeństwo, ale trochę się obawiam jak dałabym radę ogarnąć dwójkę dzieci, kiedy jedno potrzebuje wiele uwagi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takie same wątpliwości targały moim sercem ale mam wrażenie że z większą liczbą dzieci idzie jakoś łatwiej ;) A w jakim wieku jest Klara?

      Usuń
  2. Mój Ksawery ma 11 miesięcy a za niedługo będzie miał rodzeństwo :) Z Mężem chcieliśmy mieć wcześniej drugie,ale jeszcze nie wiem,co będziemy mieć dopiero po 25 sierpnia się okaże czy się pokaże rodzicom czy będziemy niecierpliwie czekać na rozwiązanie :) Ps lubię czytać Twoje wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to trzymam kciuki żeby maleństwo się ujawniło! Dziękuję bardzo ;*

      Usuń