SOCIAL MEDIA

środa, 2 sierpnia 2017

Jestem najlepszą mamą.

Na mojej drodze, którą kroczę już od czterech lat, potocznie zwanej macierzyństwem popełniłam mnóstwo błędów. Wiele razy miałam pod górkę, byłam z wszystkim sama i miałam ogromne poczucie winy, że mi nie wychodzi tak jak powinno. Bardzo długo miałam to sobie za złe, szczególnie kiedy już siadałam wieczorem a emocje opadały. Wychodził na wierzch mój głupi, uparty charakter i to że najpierw robię a potem myślę. No dobra jestem tylko człowiekiem i chyba każdemu puszczą nerwy kiedy przez cały dzień słyszysz tylko "maaamooo" w trzech różnych wersjach wiekowych. I to od momentu kiedy pierwsza z nich otworzy oczy, aż do wieczora kiedy w końcu ostatnia zaśnie...

Ale teraz odpuściłam sobie wszystkie winy, sama się na bieżąco rozgrzeszam za to że nie daję rady kontrolować wszystkiego. A moje dzieci nie są książkowe, idealne i grzeczne tak jakbym tego chciała. No cóż "moja wina, moja bardzo wielka wina". Kolejna wina wybaczona mi przez samą siebie i moje dzieci, które po prostu są dziećmi. Które potrzebują psocić, krzyczeć i denerwować się tak samo jak dorośli. Inaczej wszyscy zwariowalibyśmy od nadmiaru zgromadzonych emocji. I te złe emocje trzeba z siebie jak najszybciej wyrzucić, żeby zrobić miejsce dla tych dobrych. A gdzie będzie do tego lepsze miejsce jak w domu, tam gdzie czują się najswobodniej i najbezpieczniej. W otoczeniu matki, która najpierw pokrzyczy ale potem i tak da się ją przekonać słodką minką na jeszcze jedną bajkę albo ciasteczko. Matki która ostatkiem sił nie zamówiła jeszcze całej trójcy biletu w kosmos- chociaż to chyba dlatego, że ostatnio w ogóle nie ma czasu żeby usiąść do komputera... Ale potem nadchodzi moment kiedy kłócą się o to która może siedzieć bliżej ciebie i (jakie to wychowawcze :)) w duchu serce ci rośnie że jesteś dla nich tak ważna. A resetem dla zszarpanych nerwów jest usłyszane wieczorem na dobranoc "kocham cię mamusiu" i wtedy nawet nie przeszkadza ci to że wychodząc z pokoju nadepniesz jeszcze na pięć klocków lego i siadając na kanapie przykleisz się do ciastoliny. To kocham cię, które jest w stu procentach szczere i bezinteresowne rekompensuje wszystko. Tak samo jak wtulenie się w ramiona kiedy potrzebują pocieszenia po jakimś "strasznie ciężkim" wypadku w czasie zabawy.

Nie jestem idealna mamą, nigdy nie byłam i nawet nie kandyduję na to stanowisko. Ale jestem najlepszą mamą, tak samo jak Ty! Chociaż każda z nas w inny sposób to każda jest najlepszą i jedyną opcją dla swojego dziecka. Należy więc robić wszystko, żeby dziecko też tak uważało. Nawet jeśli pokrzyczysz ale potem przytulisz dwa razy mocniej niż zwykle.


 "Matka! Bierz te wariatki!"


Prześlij komentarz