SOCIAL MEDIA

poniedziałek, 10 lipca 2017

Samo życie - odcinek 7584.


Temperatura odczuwalna- 28 stopni Celsjusza, w przyszłym tygodniu Tata Robak zaczyna urlop, a ja siedzę już z drugim wagonem chusteczek i zastanawiam się czy przypadkiem nie zamienić krótkich spodenek na jakieś spodnie narciarskie... Ja i moje szlachetne zdrowie... Ale jak na jednej płaszczyźnie coś zaczyna się w końcu układać po mojej myśli to na innej musi polecieć diametralnie w dół. Ot, taka moja życiowa równowaga...



Jednak w zasadzie wcale bym się tym nie przejęła gdyby nie fakt, że zaraz pewnie będzie psikać cała reszta ekipy, a najmłodszej chyba to jeszcze nie jest potrzebne do szczęścia. Nie ma nic gorszego niż gorąca herbata w taki upalny dzień ale czego się nie robi dla tych małych łobuziar! No i lepiej nie przeżywać po raz kolejny zgonu małżonka... Dlatego następna porcja tabletek wjeżdża na stół, buziaki mama rozsyła wszystkim tylko na odległość i wraca pod koc na kanapie... Jedynie Fendi leżąca obok sprawia wrażenie jakby miała to wszystko w nosie ,bo chyba jednak woli się rozchorować niż cały dzień uganiać się z dziewczynkami za piłką, bo doprawdy nie wiem która z nich ma najwięcej energii. W tym miejscu wypadałoby serdecznie przeprosić panią, która na parterze prowadzi salon i ostatnio musi do godziny 17-ej wysłuchiwać średnio co 3-4 minuty "GOOOOL" albo "Fendi puszczaj piłkę!!!". Chociaż chyba nie jest aż tak źle, bo zawsze z uśmiechem odpowiada na nasze dzień dobry. Ale jeszcze tylko trochę i wrócę do musztrowania i wszędobylskiego ostatnio "ciiii". Podobno nieleczone przeziębienie utrzymuje się tydzień a z porcja wspomagaczy przez 7 dni wiec mam nadzieje ze jednak damy rade to przeżyć - wszak dzień pierwszy już mam w połowie za sobą ;)

Za to chyba na pocieszenie ten najmłodszy szkrab od wczoraj wysyła wszystkim swój bezzębny uśmiech a dzisiaj już powoli włączała się w dyskusje rodziców - Tata zachwycony, bo rośnie mu kolejna mała pyskula.



Prześlij komentarz