SOCIAL MEDIA

poniedziałek, 24 lipca 2017

Mamo, duchy!

Każdy rodzic chce, by jego dziecko było zdrowe, czuło się bezpieczne we własnym domu i wiedziało, że w towarzystwie rodziców nic mu nie grozi. Ale lęk jest potrzebny, podobnie jak ból ponieważ ostrzegają. W swoisty sposób chronią dzieci przed ryzykownymi dla nich sytuacjami. I tym samym nie powinniśmy się starać by stworzyć dzieciom świat w którym nie zazna strachu bo może się to okazać dla niego niebezpieczne.

My ostatnio przerabiamy wszystkiego rodzaju potwory, duchy i strach przed ciemnością. Pierwsze lęki przychodzą do nas już na etapie niemowlęctwa co pokazuje reakcja Zojki na zaskakujące bodźce. Huk, krzyk, a nawet szybka zmiana pozycji wywołuje u niej płacz i naturalne odruchy. Na tym etapie jednak łatwo zareagować tak, żeby wszystko wróciło do normy. Wystarczą ręce mamy, znajoma kołysanka albo podanie smoczka. Jednak później zaczyna rozwijać się wyobraźnia, dziecko znajduje się w wielu nowych sytuacjach, dostrzega coraz więcej i mimo, że nie wszystko rozumie to jednak każde wydarzenie ma na niego mniejszy bądź większy wpływ. Taki maluch niestety nie do końca rozróżnia realnego zagrożenia od tego co jest wytworem jego fantazji. Równie bardzo będzie bać się ognia i potwora mieszkającego w skarpetce. Niestety z czasem tych lęków zdecydowanie przybywa, zatem jak sobie poradzić z tym żeby nie dostarczać dziecku (często nieświadomie) kolejnych?
To naturalne, że dziecko im ma większe poczucie bezpieczeństwa, im mocniej czuje się kochane, tym lepiej radzi sobie z wszystkimi przeciwnościami losu. Czuje, że ma tę moc :) Niestety my rodzice chcąc czasami przywołać dziecko do porządku lub by uzyskać natychmiastowy efekt sięgamy po groźby. Tak, tak groźby. "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem!". Ja się złapałam parę razy jak mówiłam, że jak nie przestaną tak krzyczeć to zaraz pan sąsiad zadzwoni po policję i je zabiorą... Bezmyślna i głupia uwaga, która przyniosła szybką reakcję. Ale kiedy w czasie spaceru pokazałam Zuzi panią policjantkę chcąc żeby zobaczyła jaki ma mundur, ta zaczęła płakać, że przecież wcale nie krzyczy i chce zostać z mamą... Odbiły się rykoszetem moje własne słowa... Nie tylko wywołałam lęk u dziecka z powodu krzyku to jeszcze głupio straszyłam osobą, do której powinny mieć zaufanie gdyby cokolwiek im się stało. Potrzebujecie więcej takich mądrości?

"..., bo przestanę cię kochać" - powoduje chyba najgorszy lęk; daje dziecku poczucie, że kocha się za coś i miłość rodziców nie jest trwała i bezwarunkowa
"..., bo cię zostawię" - brzmi okrutnie, można wywołać tym nienaturalny lęk separacyjny u dziecka, które będzie reagować histerią kiedy tylko znikniesz mu z oczu - tak, wyjście do toalety też się liczy
"..., bo znajdę sobie lepsze,grzeczniejsze dziecko/ bo oddam cię do domu dziecka" - szczególnie niebezpieczne kiedy usłyszy, że faktycznie istnieje coś takiego jak dom dziecka, dodatkowo jeśli planujecie kiedyś rodzeństwo dla malucha to gwarantowana zazdrość o każdy gest w stosunku do noworodka, to samo tyczy się wszystkich innych dzieci w otoczeniu
"Bo zadzwonię do taty/ Jak powiem tacie to zobaczysz" - analogiczna sytuacja co w moim przykładzie z policjantem, dziecko traci zaufanie do osoby, której powinno ufać bezgranicznie. Tata powinien być obrońcą i wzorem a nie wykonawcą kar
"Przez ciebie boli mnie głowa/ jestem zmęczona" - dziecko zacznie się obwiniać o złe samopoczucie rodziców do tego stopnia że stanie się nadmiernie wrażliwe na punkcie złego nastroju i będzie czuło się odpowiedzialne za stan zdrowia domowników (a czy nie jest to rolą dorosłego?)
"Jeśli nie będziesz jeść/ nie ubierzesz czapki/kurtki/swetra to zabiorą cię do szpitala" - maluch nabierze obawy przed szpitalem, a kiedy będzie mieć gorszy apetyt np z powodu przeziębienia lub kaszel, katar to wpadnie w panikę że czeka go pobyt w szpitalu

A jak pomóc dziecku w przezwyciężaniu lęków, które już mu towarzyszą? Przede wszystkim musimy sobie uzmysłowić, że nie do nas należy ocena danego lęku i jego zrozumienie. Co więcej w ogóle nie musimy go rozumieć. Tak samo jak Ty możesz mieć strach przed pływaniem w morzu, który innym wydaje się być głupi; tak samo dziecko może obawiać się czegoś co dla Ciebie wydaje się być błahostką.
- wysłuchaj - ale nie na zasadzie odsłuchania wierszyka i po sprawie, postaraj się dowiedzieć co konkretnie przeraża dziecko, rozbierzcie na czynniki pierwsze lęk, wtedy będzie dużo łatwiej nad nim zapanować
- okaż zrozumienie - pokaż dziecku, że jego lęk jest dla Ciebie ważny i szanujesz go, nawet jeśli Ty sam go nie podzielasz
- oswajaj - stopniowo przesuwajcie się coraz bliżej granicy strachu, niech maluch czuje że ma w Tobie oparcie ale nigdy, pod żadnym pozorem nie wrzucaj go w sam środek bo wtedy pozbędziesz się jego zaufania, a nie lęku
- wzmacniaj odwagę - pozwól dziecku samemu decydować na ile odważy się zmierzyć ze swoim lękiem, chwal za każdy wykonany krok i postęp

Ale za to nigdy, przenigdy:
- nie umniejszaj strachu - chociaż przyczyna lęku jest dla Ciebie błaha to nigdy nie mów "och przestań, przecież to nic strasznego - taki duży chłopczyk, a się boi", nie przyniesie to żadnego efektu a tylko może wywołać kolejny lęk
- nie wyśmiewaj - podobnie jak w poprzednim punkcie; nie uzyskamy takim zachowaniem nic dobrego, a dziecko spodziewając się już jaka będzie reakcja rodziców nie podzieli się z nami innymi problemami i jedyne co uzyskamy to kolejny strach - przed wyśmianiem przez rodziców
- nie strasz - nie stosuj gróźb jeśli dziecko nie chce się przeciwstawić swoim lękom, stwierdzenie "w tej chwili idź do wody, bo więcej tu nie przyjdziemy" nie pomoże w żaden magiczny sposób by maluch przestał się obawiać, niestety w tym przypadku dwa minusy nie dają nam plusa a zwalczanie klina klinem także nie znajduje tutaj zastosowania.

Tyle szkolnej teorii, a teraz jak to zastosować w praktyce.
Trzylatek boi się większych zwierząt, szczególnie dużych psów ponieważ w czasie wakacji u babci miał nieprzyjemne doświadczenie ze zwierzakiem. W czasie rozmowy z dzieckiem poruszamy temat i pytamy czy jest coś konkretnego czego się obawia. Może to ostre zęby, szczekanie albo to że jest większy od niego i w czasie zabawy może mu niechcący zrobić krzywdę. Dajemy maluchowi do zrozumienia, że rozumiemy jego lęk "Widzę, że jesteś przestraszony i rozumiem to, więc chodź obejrzymy zdjęcia z mojego dzieciństwa i pokażę ci mojego przyjaciela, którego też się początkowo obawiałem" lub w tym przypadku może być też "... chodź pokażę ci Burka w czasie, kiedy go przygarnęliśmy z ciocią i był jeszcze całkiem malutki". Oswojenie z problemem najlepiej zacząć od zaproszenia kogoś kto ma mniejszego gabarytowo pieska o bardzo spokojnym usposobieniu. Poproś malucha o nalanie zwierzakowi wody, pozwól poprowadzić go na smyczy. Nie naciskaj na zbliżanie się i pod żadnym pozorem nie każ dziecku głaskać psa. Niech dziecko samo zadecyduje jaka odległość jest dla niego komfortowa. Jeśli po kilku minutach zacznie się wycofywać to pozwól na to. Przytul, pochwal i pozwól popatrzeć na to wszystko z boku. Zapewne za chwilę malec znowu spróbuje i być może tym razem nawet dotknie zwierzę. Jeśli sam od siebie wykona taki gest to mamy 90% sukcesu. Później należy tylko równie delikatnie przeprowadzić konfrontację z psem babci, np. zabierając ze sobą zdjęcia które przedstawiają psa jako szczeniaka. 

Nie tylko dziecko ale i dorosłego najbardziej przeraża nieznane, jeżeli poświęcimy chociaż trochę czasu i okażemy zrozumienie maluchowi to spowodujemy u niego coraz mniejszą lękliwość przed światem. Kiedy poprowadzimy go za rękę idąc ramię w ramię (nigdy ciągnąc za sobą) to naładujemy mu do pełna pewność siebie i mamy szansę by podpowiadać mu jak powinno postąpić. Tym samym sami sobie robimy przysługę bo dziecko ma do nas coraz większe zaufanie i wie, że choćby nie wiadomo co go trapiło to nie zostanie odtrącone.



Prześlij komentarz