Butelkowanie

Tyle słychać na temat zalet matczynego mleka, że praktycznie całkowicie spycha się na bok tę drugą, "gorszą" drogę żywienia dziecka i celowo pomija się plusy karmienia butelką. Mleko mamy było, jest i będzie zawsze najlepsze dla dziecka ale presja społeczeństwa na to by koniecznie karmić piersią jest przeogromna. Jednak to wcale nie znaczy że mama, która nie chce karmić piersią lub nie może jest od razu złą matką, a ta której się to udało jest najlepszą. Jak już kiedyś pisałam- potrójne macierzyństwo nauczyło mnie, żeby się na nic nie nastawiać, bo to później nie wychodzi. I chociaż tym razem też bardzo chciałam to wyszło jak zawsze.


Ale karmienie butelką ma kilka plusów, poza podstawowym- że Twoje dziecko nie jest głodne. I o tym będzie dzisiejszy wpis. Żeby pokazać że nie ważne jak, ważne żeby w ogóle karmić. Bo gdybym nie przeciwstawiła się w odpowiednim momencie tej presji to Zuza najprawdopodobniej umarła by z głodu, bo wolała najpierw godzinę płakać i mnie drapać, a na końcu zasypiać z wyczerpania zamiast zjeść.

PLUSY KARMIENIA BUTELKĄ

Kiedy podajesz niemowlęciu butelkę to wiesz ile maleństwo zjada. Możesz to wszystko dokładnie zapisać, policzyć i podsumować. W przypadku noworodków jest to bardzo ważne, szczególnie jeśli należą do grupy wcześniaków. Nie martwisz się że masz za mało pokarmu i szkrab jest głodny. Dodatkowo dziecko najada się dużo szybciej niż przy karmieniu piersią bo kontrolujesz w jakim tempie maluch je. Dużo łatwiej jest dopasować dziecku odpowiedni smoczek i nie martwisz się że źle przystawiłaś maluszka do piersi. Co więcej od razu po porodzie możesz stosować dietę odpowiadającą Tobie, a nie dziecku i jego ewentualnym problemom (alergii, kolce, biegunce lub innym). Możesz także w razie potrzeby stosować leki i inne suplementy bez obawy, że przenikną do pokarmu. Podobno karmienie piersią zbliża matkę i dziecko, no cóż karmiąc butelką jesteś z dzieckiem praktycznie tak samo blisko, co więcej tę niezwykłą więź może równocześnie budować tata lub babcia (nawet starsze siostry). Dzięki temu możesz szybciej dojść do siebie po porodzie, odespać noce czy nawet poradzić sobie z depresją poporodową. A tata nie czuje się odtrącony na żadnej płaszczyźnie, bo może w 100% uczestniczyć w opiece nad maluszkiem. A skoro tak naprawdę każdy może nakarmić maluszka to bez większych obaw możesz wyjść z domu lub nawet szybciej wrócić do pracy. Jednak jeśli zostajesz z dzieckiem w domu i poświęcasz mu się całkowicie to wyjście do sklepu, na spacer i w inne miejsca nie wywołuje u Ciebie lęku, bo nie musisz szukać nigdzie ustronnego miejsca by nakarmić malucha. Oczywiście są mamy, którym wzrok wszystkich wokół skupiony na ich piersiach nie przeszkadza, ale moim zdaniem to powinna być intymna chwila mamy i dziecka, więc ja osobiście miałabym z tym największy problem.

Niestety nie jest to tylko cudowna bajka z królewnami i motylkami wokół. Musisz się liczyć ze sporymi wydatkami, nie tylko na samo mleko modyfikowane ale także butelki, smoczki, ewentualnie sterylizatory i podgrzewacze. Nie zawsze też maluchowi będzie odpowiadać pierwsze podane mleko czy kształt smoczka, więc czasami spoko się wykosztujesz zanim dojdziecie do ideału. A kiedy już masz wszystko czego potrzeba to nocne karmienie to prawdziwa katorga. Nie możesz wziąć malucha do siebie do łóżka, wyjąć pierś, położyć się wygodnie z dzieckiem i iść dalej spać... Musisz wstać - ewentualnie skopać faceta z łóżka (który zawsze dziwnym trafem zaczyna chrapać równocześnie z pierwszymi jękami dziecka - to ich jakiś system obronny czy co? ) i iść przygotować mieszankę, którą zawsze należy robić bezpośrednio przed podaniem. Zanim doszliśmy do tego, że dużo szybciej i łatwiej jest przygotować sobie zimną wodę do której wlewa się odpowiednią ilość wrzątku, by od razu uzyskać odpowiednią temperaturę to wiele minut Zuza przepłakała przed podaniem butelki... A same butelki, smoczki i inne akcesoria trzeba regularnie myć, wyparzać i suszyć. Największym minusem karmienia piersią jest jednak poczucie winy. Nagle każdy czuje się w obowiązku żeby uświadomić Cię jak bardzo krzywdzisz dziecko i jaką złą matką jesteś po podjęciu takiej decyzji- nie pytając nawet czy była świadoma i przemyślana czy po prostu musiałaś tak postąpić. Mamy karmiące butelką czują się ciągle oceniane, a przecież i bez tych wszystkich "dobrych rad" wiedzą, że nawet najlepsze, najdroższe mleko nie dorówna składem mleku matczynemu.
Odpuśćmy sobie takie życzliwe komentarze, bo one niczego nie zmienią a jedynie wpędzamy się wzajemnie we frustrację, a droga, która już sama w sobie trudna staje się jeszcze trudniejsza i wcale nie taka piękna jaka powinna być.


Brak komentarzy