Ostatnia prosta!

Czasami, kiedy sama gdzieś wychodzę z dziewczynkami, to widzę dziwne spojrzenia w naszym kierunku. No wiecie taka młoda (chociaż 26 wiosen to nie tak mało), a tu już dwójka dzieci i brzuch raczej też nie od obiadu. Ale ja naprawdę jestem szczęśliwa mogąc ciągnąć za sobą te 20 kilogramów szczęścia i kolejne 8 na kręgosłupie. Nie potrzeba mi robić wielkiej kariery, niezliczonego towarzystwa przyjaciół czy wyjazdów na Karaiby dwa razy do roku.


Kwiecień plecień...

Kochani musicie nam wybaczyć, że ostatnio nas tutaj tak mało ale kumulacja emocji jakie ostatnio mamy w domu to po prostu istny armagedon! Niestety nie zapowiada się żeby do porodu miało się to zmienić. Bianca i jej wyrzynające się trójki plus bunt dwulatki i "nie" na wszystko, ot tak dla zasady.


Mówić, nie mówić, co mówić?

Miałam ostatnio możliwość obejrzenia wywiadu z panią psycholog i chyba nic od dawna mnie tak nie ucieszyło jak to co tam usłyszałam. Mimo, że nie były to dla mnie nowości to jednak uspokoiło to moje notorycznie zatroskane serce matki. Dawno temu zauważyłam pewną zależność w tematach do rozmów z osobami, które nas otaczają. Kiedy mijają cię na spacerze, a dziecko leży w wózku to pytają czy już siada, później czy ma za sobą pierwsze kroki. Kiedy widzą jak sama biega to pytają o to czy robi siku na nocnik i coraz to kolejne kroki w rozwoju. W całym tym "wyścigu szczurów" jest też miejsce na mowę. I jest to ostatnio dla nas prawdziwa zmora. Zuza zaczęła mówić bardzo szybko, chociaż mam wrażenie, że zanim usłyszałam magiczne "mama" to minęły wieki. Ale do rzeczy.


Kic Kic, Hop Hop

Kochani jak widzicie mamy wybitnie nieblogowy tydzień ale to chyba dlatego, że święta już za pasem a u nas totalny brak atmosfery. Chociaż osobiście nie przepadam za tymi świętami, bo są zdecydowanie za krótkie i zbyt mało wesołe - a przynajmniej pierwsze ich dni, to jednak zawsze jest to chwila spędzona z najbliższymi, którą należy się cieszyć. W tym roku, z wiadomych względów zostajemy w domu, więc wszystko w naszych rękach.

03/2017- InstaMix

Szalony marzec w końcu dobiegł końca, a co za tym idzie zostało nam tylko dwa miesiące! Im bliżej godziny zero tym większy mam kołowrotek w głowie. Na szczęście mamy ustalone już imię... chyba;)

Babcia dobra vs. babcia zła!

Zostałam niedawno poproszona o napisanie pewnego tekstu. W pierwszej chwili, kiedy usłyszałam do czego miałabym się ustosunkować w głowie zapaliła mi się czerwona lampka "oho będzie burza!". A jako, że hormony ciążowe buzują i zawsze jeszcze mogę wszystko na nie zwalić to obiecałam, że przyjrzę się bliżej temu tematowi. O co chodzi? A no o stosunek wobec teściów i rodziców. Od dawna wiadomo, że teściowej z kawałów do rzeczywistości daleko i takie egzemplarze zdarzają się niezwykle rzadko. Jednak cała otoczka tworzona wokół tych przysłowiowych złych teściów dalej ma się całkiem nieźle. I chociaż młodzi w miarę swoich możliwości nie mieszkają już u rodziców na tak dużą skalę, jak to miało miejsce dawniej, a sami dziadkowie też nie wtrącają się  notorycznie w ich życie jak kiedyś, bo wiodą dalej swoje-równie barwne, to jednak ciągle na hasło "teściowie" reagujemy dosyć chłodno.