SOCIAL MEDIA

czwartek, 9 marca 2017

DIY - Table makeover.

Niestety od niedzieli nic się nie poprawiło, a jeszcze Zuza zaraziła wszystkich wokół. Robert wyjechał w delegację także siedzimy same, z cieknącymi nosami i kubkami gorącej herbaty. Pogoda za oknem też iście marcowa, więc trzeba jakoś sobie radzić w czterech ścianach. Ale wbrew pozorom zajęć nam nie brakuje. W szale remontowania, urządzania i malowania mam ochotę wszystko zmodernizować, przerobić i spersonalizować. Jeszcze trochę i zabrałabym się za odnowienie elewacji naszego budynku.

Jednak ponieważ wszystkie prace "wysokościowe" są już dla mnie niewskazane to muszę się ograniczyć do tego co można zrobić szybko, łatwo i najlepiej na poziomie podłogi. Zmieniam wszystko co mi się nawinie pod rękę i dlatego zapraszam Was na 10-cio minutową przemianę kącika artystycznego dziewczynek. Bardzo denerwowało mnie, że jedno krzesełko pochodzi z innej "parafii". Krzesełko dla Bibi jest nieco większe, cięższe i z odrobinę wyższym siedziskiem, natomiast krzesełko Zuzy zamawialiśmy razem ze stolikiem, więc można powiedzieć, że to komplet. Początkowo meble miały też różny odcień bieli co doprowadzało mnie do szału, ale tego na szczęście pozbyłam się już dawno. Jednak ciągle coś mi tam nie grało. No i szczerze powiedziawszy jak dziewczyny ponosiła fantazja to czasami na kartkach się nie kończyło. A jak musiałam 40-ści razy na dzień szorować ten blat to w końcu powiedziałam koniec! I wystarczyła jedna złota farba w sprayu, mała puszka farby tablicowej, a do tego 15 minut wolnego czasu i voilà- mamy jedyny w swoim rodzaju zestaw mebli! Dzięki temu dziewczynki mogą teraz kreatywnie szaleć, nie ograniczając się wielkością kartki lub kolorowanki, a malowanie kredą i mazanie niesamowicie przypadło im do gustu.

P.S Pierwszego dnia po pojawieniu się odświeżonego zestawu, w bonusie zyskujecie cały dzień dla siebie - dziewczynki przychodziły tylko na jedzenie, chociaż wyjątkowo niechętnie ;)


Prześlij komentarz