Patologia

Z rodziny iście idealnej 2+ 2+ pies wielkimi krokami zbliżamy się do degradacji do rodziny wielodzietnej. Degradacja ale mnie cieszy. Najlepsze w tej ciąży było oglądanie autentycznego zmartwienia i współczującego wzroku w kierunku Roberta, kiedy okazało się, że to trzecia dziewczynka. Ale o dziwno nikt nie odważył się, tak jak w przypadku ciąży z Zuzą rzucić tekstem: "to może następnym razem się uda". Chyba z obawy, że możemy potraktować go serio. Bo przecież kto w dzisiejszych czasach decyduje się na trójkę i więcej dzieci?!

Nie do końca rozumiem dlaczego rodzina, która jest szczęśliwa, pełna miłości, czasu dla dzieci jest uważana za patologię tylko ze względu na liczbę dzieci. Dlaczego ktoś, kto ma możliwości i decyduje się na powiększenie rodziny jest skazany na głupie żarciki i dziwne spojrzenia? Znamy rodziny, które można by nazwać patologicznymi pomimo, że posiadają tylko jedno, bądź dwójkę dzieci; ale także takie, gdzie pomimo liczniejszego grona szkrabów nie uświadczycie bałaganu, przemocy czy chociaż przekleństwa rzuconego w obecności którejkolwiek z latorośli. Dlaczego rodzina, która radzi sobie sama, gdzie każdy ma do siebie szacunek, żyją w szczęśliwym pełnym związku jest uważana za gorszą, bo mają trójkę, czwórkę dzieci? A ci, którzy maja jedno dziecko, żyją w otwartym związku i butelka z piwem stoi na stole obok butelki z mlekiem jest traktowana jako normalna. Patologia jest patologią niezależnie od liczby dzieci, tylko od tego, że występują w jej środowisku zachowania, które są szkodliwe dla rodziny. Nasze dzieci są szczęśliwe, zadbane, czują się kochane przez rodziców i poświęcamy im tyle czasu ile jesteśmy w stanie. Dlaczego zaglądanie do okna i łóżka wszystkim wokoło stało się norma społeczną? Kto dał komukolwiek takie prawo? Ja nikomu do łóżka nie zaglądam, bo nie jest mi to potrzebne do szczęścia. No dobra może przesadziłam. Jest jedno łóżko do którego zaglądam i to regularnie ale tylko dlatego żeby sprawdzić czy potwory jej w nocy nie zeżarły, bo skubana śpi z łapką poza legowiskiem, no jak tak można?!
Ale tak całkiem poważnie to nie rozumiem tego co można zyskać na tym komentowaniu. Bo czy ktoś kto ma 7-ro dzieci odbiera coś mnie? Dopóki to ja nie będę musiała żywić i ubierać tą wesołą gromadkę dopóty nic mi do tego. A wręcz życzę im zdrowia i dużo sił do ogarnięcia tej drużyny, nie mówiąc o szacunku, który mam dla takich rodziców. Paradoksalnie mam też wrażenie, że takie rodziny są bardziej zorganizowane, bo tam każda minuta jest na wagę złota. Ale wiecie co jest w tej sytuacji najfajniejsze?

1. Nikt nie pyta cię "kiedy synek/córka/kolejne?". Nie zadają takich pytań, bo obawiają się że możesz potraktować ich żart całkiem poważnie.
2. Ciocie dobra rada nagle znikają z powierzchni ziemi. Poważnie! Chyba nagle dochodzi do wszystkich, że skoro masz tyle dzieci i o dziwo im wszystkim udało się przeżyć to chyba wiesz co robisz i to, że w temperaturze 25 stopni biegają bez czapeczki jednak ich nie zabije.
3. Najlepszy komplement jaki możesz usłyszeć to 3-ka dzieci, a nie wyglądasz od kogoś nowo poznanego czyt. "nie jesteś grubą, zaniedbaną babą, z tłustymi włosami, w starych ciuchach matuchną w dodatku ze skrzywiona miną i worami pod oczami".
4. Możesz używać wymówki pt. "nie mam czasu- muszę zająć się dziećmi". Szczególnie przydaje się to kiedy zaczepiają cię na ulicy wszelkiego rodzaju ankieterzy, telemarketerzy ;)
5. Wszyscy dają Wam święty spokój, bo przecież trójka i więcej dzieciaków to patologia. Patologia czyli przemoc, alkohol, zdrada na porządku dziennym, a z takimi nie ma co się zadawać;) Tłumaczyć, że istnieje skuteczna antykoncepcja też nie ma co, bo przecież to margines społeczny. Aaa no i dzieci "robione" dla 500+ żeby rodzice mieli za co imprezować.

Ogromny pech, że moje wszystkie dzieci mają tego samego tatę, nie utrzymuje nas państwo, że mamy też czas tylko dla siebie i nawet uda nam się od czasu do czasu gdzieś wyjść tylko we dwójkę. Jesteśmy zadowoleni z naszego życia i robimy wszystko, by było jeszcze lepsze. Najgorsze jednak że zawiedliśmy. Zawiedliśmy tych wszystkich, którzy myśleli, że po pół roku się rozejdziemy; że każde z nas ma kogoś na boku (jak można nie zdradzać w związku na odległość?!); że pobawimy się przez chwilkę w rodzinę, a później każde pójdzie w swoją stronę, bo związek po dwóch miesiącach znajomości nie może się udać- nie ma szans żebyśmy stworzyli coś trwałego i opartego na uczciwości, bo przecież dzisiaj każdy ma "łatwe" podejście do życia, a imprezy rozwodowe są takie modne... Przepraszamy. Z całego serca. Bo my jesteśmy ze sobą z miłości-nawet bez kredytu hipotecznego, dajemy radę mimo, że czasem jest pod górkę, ale żadne z nas nie zdradziło tego drugiego, jesteśmy rodziną w bardzo tradycjonalnym tego słowa znaczeniu i nie pozwolimy nikomu tego zepsuć. Chociaż nie jedna osoba już próbowała ale cóż... to nie te drzwi.

Podsumowując nie daliśmy Ci prawa do komentowania tego co dzieje się za naszymi drzwiami ale jeśli sprawi Ci to satysfakcje to proszę bardzo! Skoro potrzebujesz tego, żeby samemu poczuć się lepiej i dowartościować swoje nudne życie to nie ma problemu - uwielbiamy pomagać ludziom. Daj nam tylko znać, a sami sprzedamy Ci pikantniejsze kąski. Ale wybacz, że nie będziemy Cię przepraszać za to, że nie uzgadnialiśmy z Tobą naszego życia osobistego i ile dzieci pozwolisz nam mieć.

Sama jestem ogromnie ciekawa co nas czeka już za chwilę i jak to wszystko ogarniemy, to jednak tym razem nie rzucam głośno haseł, że to już ostatni raz i na pewno koniec. Upsss powiedziałam to głośno... No to teraz znowu się zacznie... ;) Ale jak dla mnie w tej kwestii nie ilość się liczy, a jakość! A jak widzicie u nas jakość uczucia jest najwyższej klasy i o to będziemy zawsze dbać!


3 komentarze

  1. Swietnie ! bardzo trafnie no i prawdziwe ! Wiem jak jest bo sama nie raz ( oczywiscie nie wprost ) slyszalam komentarze przerozne, no coz niestety takie czasy. Mlodzi ludzie z jednym dzieckiem to pikus,juz zasciankowy swiat sie z tym prawie pogodzil, ale 2 , 3 dzieci no faktycznie , czesto oceniany schemat rodziny "na 500+". I nikt nie rozumie, ze mozna tak po prostu z milosci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Dokładnie, mam wrażenie że wszyscy oceniający mierzą nas swoją miarą. Jeśli dziecko przed 30-ką to pewnie wpadka, jeśli więcej niż jedno (no góra dwójka) to już patologia i zacofanie... Przykre że w tych czasach miłość jest tak przeterminowana, że ludzie przestają w nią wierzyć... Bo zamiast wiązać się z drugą osobą z miłości to mamy coraz więcej związków z rozsądku.

      Usuń
  2. Jak człowiek tryska szczęściem i ma w sobie grom miłości to dlaczego nie zainwestować jej właśnie we własną rodzinę i uczynić ją emocjonalnie kwitnącą i wspaniałą ^_^ społeczeństwo powinno Wam dziękować za taki wkład.
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń