SOCIAL MEDIA

czwartek, 19 stycznia 2017

Prawdziwy luksus - szczęście.

W życiu każdego człowieka zachodzą zmiany - jedne są mniejsze, inne większe. Niektóre w ogóle nie maja wpływu na nas, a inne zmieniają nasze życie o 180 stopni. Uważam że to dobrze, każdy człowiek powinien szlifować swój charakter, weryfikować poglądy i zmieniać nastawienie. Ja sama parę razy złapałam się na tym, że początkowo oceniłam kogoś na podstawie jednej krzywej miny czy towarzystwa, w którym dana osoba aktualnie się znajdowała. Jak mi pokazało życie- osoby wydawałoby się kompletnie różne ode mnie okazały się po zapoznaniu o wiele bliższe moim poglądom niż mogłabym sądzić. I intrygują mnie do tego stopnia, że mam ochotę poznawać je coraz lepiej.

Może to jeszcze magia Nowego Roku tak na mnie działa, a może to przez hormony ciążowe jestem przewrażliwiona ale jest jedna cecha ludzi, której kompletnie nie rozumiem - to hipokryzja. Pochwalam zmianę priorytetów, w końcu człowiek uczy się przez całe życie i to dobra rzecz. Ale jeśli ktoś dobitnie i wielokrotnie podkreśla, że nie cierpi pewnej cechy, a chwilę później robi dokładnie to samo lub oficjalnie wszystkim mówi jak to irytuje go koleżanka, znajoma czy kuzynka, a później przesiaduje u niej cały dzień to tego nie potrafię pojąć... Po co oszukiwać siebie i innych? Po co marnować swój cenny czas na kogoś kogo nie lubimy? Sądziłam, że ludzie w pewnym wieku i na "dorosłej" ścieżce życia nie bawią się w udawanie przyjaźni jak za czasów podstawówki; kiedy każdy uwielbiał osobę, która aktualnie najbardziej była wyuczona na klasówkę... Myślałam, że kiedy osiąga się pewien etap w życiu, to człowiek obraca się w towarzystwie, które sam wybiera, docenia i szanuje, bo przecież nikt go nie zmusza do znajomości z konkretnymi osobami... Ale po co robić komuś i jednocześnie sobie złą promocje? Przecież każdy dorosły wie- a przynajmniej powinien wiedzieć, że plotka to najgorsza droga do poznania drugiej osoby. Po co oficjalnie brzydzić się kłamstwem skoro na każdym kroku się kombinuje? Po co udawać że ma się coś czego się nie ma? Przecież w dorosłym świecie mamy tyle możliwości, że bez udawania i podlizywania się każdemu jesteśmy w stanie znaleźć osobę, która prawdziwie nas zrozumie, osobę przy której będziemy czuć się dobrze, naturalnie i szczęśliwie. Po co starać się dopasować do towarzystwa, w którym udajemy kogoś innego? Przecież to męczące i po krótszym lub dłuższym czasie ale na pewno wyjdzie na jaw. W każdej nowej znajomości jest 50% szans na to, że ktoś na nas polubi i dokładnie tyle samo na to, że jednak do siebie nie dotrzemy, wiec po co dodawać sobie szanse na znajomość z kimś kto docenia tylko nasze wykreowane wyobrażenie o sobie samym? Po co udawać przed wszystkimi, że nie lubi się kogoś, jeśli w rzeczywistości uwielbia się spędzać czas razem? I wreszcie po jakiego grzyba zarzucać wszystkim wokół coś co samemu robi się non stop? Jeśli ktoś ciągle kłamie i ja wiem, że sama nie jestem święta to po prostu przemilczę ten temat, a jeśli ktoś ciągle papuguje, a ja wiem ze zrzynam od kogoś każdy krok to się zawstydzę albo przyznam ze mnie inspiruje a nie będę rozgłaszać wszem i wobec jakie to bezczelne. Jeśli ktoś obgaduje osobę, którą bardzo lubię to będę ją bronić albo po prostu przyznam, że mam inne zdanie a nie będę ślepo przytakiwać by zyskać w oczach kogoś przed którym muszę grać kogoś kim nie jestem w sercu. każdy człowiek zasługuje na obecność tej osoby; ale tylko wtedy, kiedy sam odkryje swoje wszystkie karty może wymagać tego samego od drugiej osoby. I to naturalne, że nie we wszystkim musicie się dopasować w 100%, każdy jest tylko człowiekiem i ma swoje wady. Może także zrobić błąd, ale zamiast kręcenia warto przełknąć dumę i po prostu poprosić o kolejną szansę. Dużo łatwiej jest mówić prawdę prosto w twarz, a jeśli osoba po drugiej stronie jest tą właściwą to nie zdarzy się żeby nas za to zlinczowała. Czy nie tak powinno być zawsze? Dlaczego będąc dorosłymi nadal w duszy jesteśmy dziećmi, którzy chcą najlepiej napisać sprawdzian? A może czasem warto zamiast bezsensownego ściągania od "kujonki" pójść na termin poprawkowy i ze zweryfikowanymi informacjami napisać go najlepiej jak potrafimy? Przecież życie to jeden wielki egzamin i kiedyś może nam zabraknąć osoby od której będzie można coś "zgapić"! Dlatego uczmy się na własnych błędach, weryfikujemy poglądy i szanujmy przede wszystkim siebie, swoje zdanie i wybory! Granie przed innymi, że jest się Angeliną Jolie, kiedy się nią nie jest, nie zaprowadzi nas do prawdziwego(!) szczęścia i spokoju. Doceniajmy to co mamy i walczmy o to czego chcemy i prawdziwie czujemy, a nie o to czego "chcą" dla nas inni. Tylko od nas zależy czy damy się innym poznać ze zrzuconą maską, a osoby, które wtedy spotkamy docenią to i zostaną z nami do końca. Spróbujmy i przestańmy wreszcie oszukiwać siebie. Odwagi! Bo nikt za nas życia nie przeżyje.


Prześlij komentarz