Stało się...

Od pierwszych naszych dni razem stawiałam sprawę jasno. Ba! Właściwie jeszcze zanim zamieszkaliśmy że sobą to zawiązaliśmy taką niepisaną umowę. Jeden taki wyskok i koniec! Nie ma zmiłuj... I nie podejrzewałam tylko jednego, że to ja w tej sytuacji będę grać główną rolę...


Cosy time

Wszystkie prezenty kupione, choinka już gotowa, pierniczki ozdobione. Wszystkie sprawy, które miały zostać załatwione takie są. Jeszcze kilka dni i zacznie unosić się aromat maku, który starannie wypełni cały dom. Prawdę powiedziawszy brakuje trochę tego śnieg do zapełnienia tego cudownego obrazu ale cóż zrobić. 

Daj mi smoczek!

Temat rzeka i kontrowersji przy nim co niemiara. Dać czy nie dać? Lepiej smoczek czy kciuk? Jak uspokajać dziecko, kiedy nie chcemy go podać? Jeśli podamy, to kiedy oduczyć żeby obyło się bez ofiar? Każdy specjalista ma inne plusy i minusy używania tego "sprzętu”.



Piernik, piernik

Hurra! Praktycznie wszystko udało nam się już załatwić. Moje plany na nowy rok nabierają realnych kształtów. Czyli czas zacząć w pełni cieszyć się okresem świąt! A jak święta to śnieg, choinka i zapach piernika! Śnieg był ale się zmył, choinkę w tym tygodniu będziemy stroić, no a pierniczki jak widać w toku!


All I want for Christmas is...- pomysły na prezenty dla dzieci i nastolatków

To jest kategoria której kompletnie nie rozumiem sensu tworzenia. Oczywiście możemy być w sytuacji kiedy trzeba obdarować maluchy, a sami nie będąc rodzicami nie mamy pojęcia czy takie dziecko się zajmuje. Jednak każdy rodzic najlepiej powinien wiedzieć co podarować swojemu dziecku i z czego będzie cieszyć się najbardziej. Najwdzięczniejszym odbiorcą są te najmniejsze dzieci ponieważ cieszą się ze wszystkiego! A już najbardziej z opakowań po prezentach. Im starsze dzieci tym gorzej. W tym wpisie wyjątkowo podzielę prezenty według kategorii wieku, a nie przeznaczenia. Oczywiście te granice są bardzo płynne, bo powtórzę raz jeszcze, to rodzic najlepiej wie czym jego dziecko aktualnie się fascynuje.


All I want for Christmas is...- pomysły na prezenty dla mężczyzn

Kolejna porcja pomysłów na prezent. Tym razem dla tej silniejszej płci. Myślę, że z prezentami dla naszych mężów, braci, ojców i dziadków chyba zawsze jest najwięcej problemów. Gdy zapytasz się kogokolwiek płci brzydkiej co chce znaleźć pod choinką to w 95% usłyszysz "nic, wszystko mam". Dodatkowo faceci w większości, dużo bardziej zwracają uwagę na funkcjonalność prezentu niż jego wygląd. I tutaj wyraźnie widać, że jesteśmy z dwóch różnych planet.

All I want for Christmas is...- pomysły na prezenty dla kobiet

Skoro wielkimi krokami zbliża się ten najbardziej magiczny czas w roku, a coca-cola już sprzedaje butelki z mikołajem to najwyższy czas na post z pomysłami na prezenty! Tym razem będą pomysły dla czterech grup: kobiet, mężczyzn, dzieci i nastolatków. A jako, że po czerech latach nauczyłam się bywać egoistką i czasami wracam z zakupów bez żadnej rzeczy dla dzieci (no przecież lizaki się nie liczą) to wyjątkowo zaczynam od listy prezentów dla kobiet. I to wcale nie dlatego, że faceci potrzebują najwięcej czasu na wybór prezentu... chociaż...


11/2017 - InstaMix

No to przyszedł czas na podsumowanie listopada! Był strasznie intensywny, ale na szczęście wszystko udało się zrealizować. Jestem strasznie podekscytowana że wszystko co zaplanowałam na nowy rok powoli zaczyna nabierać realnego kształtu. A jaki był nasz listopad?

Last sun in this year

Witamy Was Robaczki cieplutko! Nazbierało nam się trochę tych spraw niecierpiących zwłoki. Mam nadzieje że wszystko pójdzie po mojej myśli i szybciutko będziemy mogli wpaść na każdą obiecaną kawę! Dziewczynki szaleją i wykorzystują szczęśliwych dziadków. Trochę gorzej z wujkami i ciotką, bo odciągają ich od nauki (a to nie wróży zbyt dobrze tegorocznemu maturzyście). 


Jak zaczarować dziecko na 10 godzin

Z okazji zbliżającej się zimy i zmiany czasu na zimowy, a także po ciekawej dyskusji, która wywiązała się jakiś czas temu pod jednym z wpisów na fanpage'u, gdzie okazało się że niespełna dwumiesięczna Zojka przesypia całe noce zdecydowałam się zdradzić swoje "sztuczki". Jestem śpiochem, śpiochem jakiego świat nie widział. Chyba nigdy w życiu nie obudziłam się wyspana. Kiedy dowiedziałam się że będę mieć dziecko, moim jedynym zmartwieniem było to że nie będę słyszeć tego jak w nocy płacze (no i higiena kikuta pępowiny;)). No ale jak to mówią szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. A kiedy mama jest szczęśliwa? Kiedy jest wyspana! Rozmawiając z innymi mamami dzieci w różnym przedziale wiekowym ciągle nie mogę wyjść ze zdumienia... Zazwyczaj kiedy dochodzi to tego tematu to spuszczam głowę na dół i w ogóle się nie odzywam.



Hat

Witajcie Robaczki! U nas już nastroje iście świąteczne, postanowienie na dziś? Skończyć pakować torbę i wypakować z niej połowę rzeczy żeby się dopięła. Dodatkowo upiec pół tony pierniczków. Liczba rąk do pomocy? Zbyt duża. Problemy? Zapomniałam kupić sodę oczyszczoną ;)

So much to do...

Przygotowania świąteczne idą pełną parą. W mieszkaniu już mamy wszystkie świąteczne akcenty, bo wiem że kiedy wrócimy tu po świętach, to będę chciała zatrzymać tę atmosferę możliwie najdłużej. Jednak w tym roku wyjątkowo z tym nie przesadziłam. Kilka figurek, trochę lampionów i wystarczy. Lista z prezentami do kupienia już prawie cała odhaczona i to mnie chyba cieszy najbardziej. Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć reakcję bliskich kiedy otworzą prezenty! 

This is the time

No i nastąpiły te dni! Wiedziałam, że kiedyś się to stanie, chociaż troszkę liczyłam że nie będzie to tak mocno zauważalne. Że może dają się jakoś przekonać... Ale przecież od początku miałam założenie, że to tylko zabawa i przyjemność, a nie przykry obowiązek. Robię to przecież poniekąd dla nich... także trudno, mam nadzieję że to minie. O co mi chodzi?

10/2017 - InstaMix

Witajcie Robaczki! Nie było nas tu przez chwile bo nasz internet od jakiegoś czasu robił sobie takie psikusy że szkoda gadać. Ale ostatecznie umarł śmiercią nienaturalną. Jednak już wszystko działa i według zapewnień pana technika tak już ma zostać. Ale ciekawa jestem czy zauważyliście że przez kilka dni w ogóle nie było bloga? I czy zauważyliście coś nowego... 

Pink&Blue

Witajcie nasze Robaczki! Ostatnie tygodnie to było niezłe szaleństwo. Do samego końca nie wiedzieliśmy jak zorganizujemy chrzciny naszej najmłodszej. Dodatkowo przyjechali moi rodzice i rodzeństwo, więc w mieszkaniu panował harmider prawie jak u Kevina. Moje przyjaciółki śmiały się żebyśmy przypadkiem nie zapomnieli Zojki zabrać na chrzest, bo może się zdarzyć jak w kultowej komedii. Oczywiście nie zapomnieliśmy ale 5 minut spóźnienia zaliczyliśmy. A przed samym wyjazdem okazało się że druga babcia na autostradzie złapała gumę i nie przyjedzie w ogóle...

Pedantka za 3 grosze

Jakiś czas temu dostałam kilka odpowiedzi na pewien komentarz, że u mnie to zawsze jest porządek- Kochane moje Anie, dzięki Wam miałam cały tydzień dobry humor ;) Ale prawda jest taka, że praktycznie każdego dnia rano w kuchni są ślady po wieczornym podjadaniu Taty Robaka. W łazience zazwyczaj klapa w górze, a skarpetki obok kosza na pranie. Jeśli dziewczynki zdążyły już zjeść śniadanie, to bankowo na stole można dojeść resztki. Faktem jest, że odkurzać trzeba u nas dwa razy dziennie bo niestety bobas, powoli próbujący swoich sił w raczkowaniu i pies to raczej nie najlepsza para - chociaż wizualnie przeurocza. I od tego momentu chodził mi po głowie pomysł na ten wpis.

Babski świat

Od zawsze słyszymy, że to matka jest najważniejszą osobą w życiu dziecka. Że może zabraknąć każdego ale nie jej, bo wtedy dziecko nie jest kompletne. Po co więc w życiu dziecka ojciec? Czy jego rola faktycznie sprowadza się tylko do nauki dyscypliny i jej bezwzględnego przestrzegania? 


Rok - Green Suit

Dokładnie rok temu pojawił się tutaj ostatni wpis z tej kategorii. I w zasadzie chociaż miałam w planach trochę postów z stylówkami ciążowymi to jednak w całym tym rozgardiaszu mieszkaniowym najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałam. Ale skoro teraz nie ma juz wymówek, no może poza tymi cholernymi 2-ma kilogramami które wybitnie nie chcą się zutylizować, to mogę wrócić do tego co tak bardzo lubię. 


Test - 4moms mamaRoo

Kolejny wpis z serii kontrowersyjne artykuły dziecięce. Parę lat temu każdy zakup popierałam tysiącem pozytywnych recenzji, osobistą burzą mózgu, wypisaniem za i przeciw, a pózniej jeszcze zastanawiałam się czy aby napewno tego potrzebuję. A teraz rzeczy dla dzieci po prostu kupuje "na czuja". Mimo, że przy moich starszych dziewczynach średnio (praktycznie wcale) sprawdziła się tego typu "zabawka", to teraz to dla mnie zbawienie. I już nie raz spojrzałam na nią życzliwszym okiem.

09/2017 - InstaMix

Witajcie nasze kochane Robaczki w pierwszym październikowym wpisie. Ostatnio ciężko mi się zmobilizować do tego żeby usiąść i coś napisać. Dziewczyny to istne torpedy - wszystkie trzy. Zojka już powoli zaczyna się przemieszczać ruchem turlającym, także zostawienie jej "na sekundkę" na łożku czy kanapie odeszło w zapomnienie...

Szama, szama!

Wczoraj definitywnie wkroczyliśmy w ciemną drogę macierzyństwa. Spanie - nie, leżenie - nie, zabawa - absolutnie nie. Tylko ręce i kołysanie. To oznaka, że zbliżają się zęby... Mam tylko nadzieję, że wyjdą znacznie szybciej niż w przypadku Bibi, bo w innym razie przez kolejne 8 miesięcy będziemy mieć współlokatora w łóżku i żaden korektor pod oczy nic tu zdziała... 


DIY - Ikea Kura. Jak spersonalizować sieciówkowe meble

Meble z Ikea zna każdy, każdy zapewne ma chociaż jedną rzecz z tej sieciówki w domu. I przyznaję - uwielbiam je za ich prostotę, ale kiedy wchodzisz do każdego znajomego i widzisz swój zestaw mebli z sypialni w ich salonie, to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać... Ale na szczęście wystarczy pomysł i trochę pracy, by meble nie tylko się od siebie różniły ale także miały swój niepowtarzalny charakter.

Four

Cztery lata temu, leżąc na sali z małymi czarnymi oczkami wpatrzonymi z ciekawością we mnie, nie zdawałam sobie sprawy że tak to wszystko dalej się potoczy. Że oprócz niej będzie jeszcze dwójka. Że będzie czasami tak ciężko. Że moje życie rozpoczyna się właśnie na nowo. Że od tej pory na świat będę patrzyła jej oczami. 

Pokój Króliczka - tablica inspiracji

Tak jak obiecałam wstawiam wpis z tablicami inspirującymi z pokoju naszego Króliczka. Oczywiście są to już wyselekcjonowane produkty bo pierwszy rys był bardzo ogólny, dotyczył tylko kolorów i form oraz kilku elementów podstawowych. A my próbujemy szybko zapobiec "mendzie", która zaczyna nam się panoszyć w domu, bo do urodzin Susanne wszyscy muszą być zdrowi i pełni sił... 

Test - łóżeczko Stokke Sleepi Mini


Po trzech miesiącach użytkowania w końcu nadszedł ten dzień aby napisać co nieco na temat naszych wyborów wyprawkowych. O tym co wybraliśmy, dlaczego, jak się sprawdziło i czy żałujemy. Praktycznie wszystkie rzeczy z wyprawki kupowałam przez internet nie mając pojęcia jak dokładnie wyglądają w rzeczywistości, także przy składaniu było sporo emocji.

08/2017 - InstaMix

Wrzesień, koniec lata, koniec wakacji i urlopów, szkoła i w końcu sweterkowa pogoda! Jesień to jedna z moich ulubionych pór roku, najbardziej urokliwa i klimatyczna. Niby już chłodniej, a jednak jeszcze na tyle ciepło że można trochę poszaleć w stylówkach. 

Tadaam!

Witajcie moi Kochani w nowej, mniej cukierkowej wersji bloga. Jestem w ogromnym szoku jak wielu Was tutaj jest! Wiadomości i komentarze które od Was dostaliśmy, uświadomiły mi (po raz kolejny), że jednak nie piszę tego tylko dla siebie i na pamiątkę dla moich dziewczynek. Chociaż ciagle mam takie wrażenie...

Nie planuj drugiego dziecka!


Jak już wiecie z wcześniejszych postów, kiedyś z uporem maniaka powtarzałam, że chce mieć tylko jedno dziecko, jedno, które będzie miało wszystko czego zapragnie, które będzie chodzącym ideałem i nigdy nie zrobi niczego złego ani brzydkiego. Potem pojawiła się Zuza. I o tyle, o ile początkowo - czyli do momentu jak zaczęła się sama przemieszczać- była takim "niechodzącym" ideałem. Potem zaczęła skrupulatnie poszerzać granice cierpliwości matki. Ale żyło nam się idealnie, spokojnie, cały czas poświęcaliśmy jej, co niedzielę długie spacerki z miliardem zdjęć, żeby żadna chwila nam nie umknęła. Każdy "ważny moment" uwieczniony na zdjęciach. Pierwsza łza, pierwszy śmiech, każde pierwsze warzywko także.


Motherhood

Dzień dobry, dzień dobry! Dawno nie było takiego luźnego wpisu z tym co u nas słychać. A u nas same początki i zmiany. Zaczynamy przygodę z chustami, zaczynam zabawę z wideo i zobaczymy co z tego wyjdzie, no i zaczynamy przygotowanie do jesieni...

Kokon, ochraniacz, pluszaki i SIDS

Kiedy zostałam pierwszy raz mamą nie zdawałam sobie sprawy z wielu rzeczy. Chciałam mieć wszystkie nowinki bez wyjątku, nawet nie zastanawiając się czy są mi potrzebne albo czy spełniają swoją rolę. Na szczęście dla naszego portfela (a nieszczęście dla mnie) nie pozwolono mi kupić nic aż do porodu, żeby nie zapeszać. Większość wyprawki dostaliśmy, a ja tak naprawdę nie poczułam jaka to przyjemność wynika z faktu bycia w ciąży i kompletowania rzeczy dla malucha.


Mamo, duchy! cz.II

Kiedy myślę o swoim najgorszym przeżyciu to przychodzi mi do głowy tylko jeden moment. Pewien przepiękny dzień, chyba były to wakacje i miałam około 8/9 lat... a może trochę więcej? Nie pamiętam dokładnie niczego poza uczuciem, które wtedy mi towarzyszyło. Za to bardzo dokładnie pamiętam mój pierwszy lot samolotem.


Jestem najlepszą mamą

Na mojej drodze, którą kroczę już od czterech lat, potocznie zwanej macierzyństwem popełniłam mnóstwo błędów. Wiele razy miałam pod górkę, byłam z wszystkim sama i miałam ogromne poczucie winy, że mi nie wychodzi tak jak powinno. Bardzo długo miałam to sobie za złe, szczególnie kiedy już siadałam wieczorem a emocje opadały. Wychodził na wierzch mój głupi, uparty charakter i to że najpierw robię a potem myślę. No dobra jestem tylko człowiekiem i chyba każdemu puszczą nerwy kiedy przez cały dzień słyszysz tylko "maaamooo" w trzech różnych wersjach wiekowych. I to od momentu kiedy pierwsza z nich otworzy oczy, aż do wieczora kiedy w końcu ostatnia zaśnie...

07/2017 - InstaMix

Połowa wakacji już za nami! Chociaż my na szczęście planujemy urlop na okres babiego lata to jednak wiem, że wszystkie szkolne dzieciaki bardzo ubolewają nad tym, że czas nie płynie wolniej (buziak dla Ciebie Siostra :*). Powiem Wam, że ostatnio dużo więcej zdjęć robię znowu telefonem i jakoś tak mi nie po drodze z ciężkim aparatem.

Butelkowanie

Tyle słychać na temat zalet matczynego mleka, że praktycznie całkowicie spycha się na bok tę drugą, "gorszą" drogę żywienia dziecka i celowo pomija się plusy karmienia butelką. Mleko mamy było, jest i będzie zawsze najlepsze dla dziecka ale presja społeczeństwa na to by koniecznie karmić piersią jest przeogromna. Jednak to wcale nie znaczy że mama, która nie chce karmić piersią lub nie może jest od razu złą matką, a ta której się to udało jest najlepszą. Jak już kiedyś pisałam- potrójne macierzyństwo nauczyło mnie, żeby się na nic nie nastawiać, bo to później nie wychodzi. I chociaż tym razem też bardzo chciałam to wyszło jak zawsze.


Mamo, duchy!

Każdy rodzic chce, by jego dziecko było zdrowe, czuło się bezpieczne we własnym domu i wiedziało, że w towarzystwie rodziców nic mu nie grozi. Ale lęk jest potrzebny, podobnie jak ból ponieważ ostrzegają. W swoisty sposób chronią dzieci przed ryzykownymi dla nich sytuacjami. I tym samym nie powinniśmy się starać by stworzyć dzieciom świat w którym nie zazna strachu bo może się to okazać dla niego niebezpieczne.


Samo życie - odcinek 7584


Temperatura odczuwalna 28 stopni Celsjusza, w przyszłym tygodniu Tata Robak zaczyna urlop, a ja siedzę już z drugim wagonem chusteczek i zastanawiam się czy przypadkiem nie zamienić krótkich spodenek na jakieś spodnie narciarskie... Ja i moje szlachetne zdrowie... Ale jak na jednej płaszczyźnie coś zaczyna się w końcu układać po mojej myśli to na innej musi polecieć diametralnie w dół. Ot, taka moja życiowa równowaga...

06/2017 - InstaMix

Ten miesiąc uciekł mi jak żaden inny w tym roku. I nie tylko jeśli chodzi o blog ale po prostu nie wiem kiedy zdążył się zacząć, a tym bardziej skończył! Pierwszego czerwca razem z Zojką przyszłyśmy do domu, podobnie jak dwa lata temu z Bianeczką.

Szybka - chociaż wcale niekrótka - historia porodowa cz.II


Kiedy w końcu dojeżdżamy do szpitala i w głowie przeklinam Roberta wszystkimi znanymi mi przekleństwami to mijam się w drzwiach z położną, która też właśnie dojechała. Śmieję się jeszcze, że mogła mi w czasie wizyty w południe od razu powiedzieć, że nie urodzę dzisiaj ale za to jutro- chwilę po północy. Patrzy na zegarek i pyta mnie z uśmiechem czy w czasie wcześniejszego porodu także byłam taka zrelaksowana i wesoła. No cóż, jeśli tak wygląda relaks to ja dziękuję bardzo - postoję.


Potrójny Dzień Taty

Witajcie Kochani! Oczywiście wyszło dokładnie tak jak się spodziewałam... Matka nie załapała się potrójnie ani na polski, ani na niemiecki Dzień Matki. Za to Tata już załapał się już w pełnej obsadzie na polski Dzień Taty... Ale o tym, że szczęściarz to jego drugie imię wiem już od dawna. Jak źle by nie było to zawsze jakoś uda mu się z wszystkiego wybrnąć i wylądować na "czterech łapach”.

Tam, gdzie życie kończy swój bieg...

W świecie musi być zachowana równowaga i po wspaniałych wydarzeniach w maju, dostaliśmy bardzo przykrą wiadomość w czerwcu. Niestety jest to jedna z tego rodzaju wiadomości, które nie pozwalają się cieszyć w pełni nowym członkiem rodziny, bo zwyczajnie nie wypada. Dlatego też postanowiliśmy nie urządzać teraz hucznych urodzin naszego średniaczka i powitalnej imprezy naszej najmłodszej.

Szybka, chociaż wcale niekrótka- historia porodowa

Poniedziałek, 29 maja, rano. Bliżej nieokreślona godzina, jednak już jasno, telefon zaczyna wibrować i zanim do mojej głowy dochodzi, że to nie budzik Roberta to mija kilka długich sekund. Od kilkunastu dni, co wieczór, męczą mnie bardzo bolesne skurcze przepowiadające, więc z automatu mam o 3 godziny mniej spania. Dołóżmy do tego zgagę i parcie na pęcherz... zostaje kilka godzin snu. Odbieram jednak telefon i okazuje się że to moja siostra, która potrzebuje pilnej porady od mamy. Zrywam się więc z łóżka, idę zanieść jej telefon i wracam do ciepłej kołderki.


05/2017 - InstaMix

Witajcie Kochani! Oczywiście chyba nikogo nie powinno zdziwić, że z całego tego pięknego miesiąca najważniejszy okazał się jego przedostatni dzień. Trzydziestego maja, o 2:22 przyszła na świat nasza najmłodsza gwiazdeczka, która jeszcze bardziej wypełniła nasze serducha miłością.

801

Wiecie co oznacza ta liczba? To liczba dni, a dokładnie dni w których miałam pod swoim sercem jeszcze jedno serce. Tak, dokładnie przez 801 dni byłam w ciąży. Nie każda z tych ciąży była idealna, książkowa za to każda jedna dostarczała czegoś nowego. Każda była wyjątkowa, uczyła pokory i tego, że człowiek to istota niesamowita. W (prawie) każdej też jak mantrę powtarzałam, że to ostatni raz; przez złe samopoczucie, przez stres związany z niewiedzą czy przez "słodkie" kopniaki, które pod koniec ciąży nie maja ze słodyczą nic wspólnego. A potem sama się z tego śmiałam, kiedy rozmawialiśmy na temat kolejnej pary bosych stopek w naszym domu.


Już za parę chwil, za chwil parę...

Kochani ostatnio robimy długie przerwy między wpisami ale mamy nadzieję że rozumiecie. Dodatkowo miałam jakiś czas temu wrażenie, że cokolwiek napiszę to później dzieje się totalnie odwrotnie, więc wolałam nie ryzykować pisząc że jeszcze jesteśmy w jednym kawałku. Tym bardziej, że jak wiecie, zależało mi na tym żeby w czasie tego porodu była ze mną moja Mama. Ale na szczęście już za parę chwil Babcia u nas będzie, bo właśnie szczęśliwie wylądowała.

"Stoi na stacji lokomotywa..."

Witajcie Kochani! U nas pogoda wreszcie coraz bardziej wiosenna i humory coraz lepsze. Mniej warstw do założenia robi swoje! Ale żeby zbyt idealnie nie było to dzisiaj moje Skarby od rana na zmianę zrzucają się z nocnika, bo chyba gdzieś załapały jakiegoś wirusa... No, a odpampersowanie idzie pełną parą i mam nadzieję, że podobnie jak z Zuzą, do 2-gich urodzin pożegnamy się z tym gadżetem na dobre!

04/2017 - InstaMix

Kochani po długim weekendzie - u nas przedłużył się prawie o tydzień - wracamy ze zdwojoną siłą ;) Mam już kilka szkiców ale są jeszcze niedopracowane tak jakbym chciała, więc musicie jeszcze troszkę poczekać. Ale jednak numerem jeden w tym miesiącu są 2-gie urodziny (jeszcze) najmłodszej i zbliżający się wielkimi krokami poród.

Ostatnia prosta!

Czasami, kiedy sama gdzieś wychodzę z dziewczynkami, to widzę dziwne spojrzenia w naszym kierunku. No wiecie taka młoda (chociaż 26 wiosen to nie tak mało), a tu już dwójka dzieci i brzuch raczej też nie od obiadu. Ale ja naprawdę jestem szczęśliwa mogąc ciągnąć za sobą te 20 kilogramów szczęścia i kolejne 8 na kręgosłupie. Nie potrzeba mi robić wielkiej kariery, niezliczonego towarzystwa przyjaciół czy wyjazdów na Karaiby dwa razy do roku.


Kwiecień plecień...

Kochani musicie nam wybaczyć, że ostatnio nas tutaj tak mało ale kumulacja emocji jakie ostatnio mamy w domu to po prostu istny armagedon! Niestety nie zapowiada się żeby do porodu miało się to zmienić. Bianca i jej wyrzynające się trójki plus bunt dwulatki i "nie" na wszystko, ot tak dla zasady.


Mówić, nie mówić, co mówić?

Miałam ostatnio możliwość obejrzenia wywiadu z panią psycholog i chyba nic od dawna mnie tak nie ucieszyło jak to co tam usłyszałam. Mimo, że nie były to dla mnie nowości to jednak uspokoiło to moje notorycznie zatroskane serce matki. Dawno temu zauważyłam pewną zależność w tematach do rozmów z osobami, które nas otaczają. Kiedy mijają cię na spacerze, a dziecko leży w wózku to pytają czy już siada, później czy ma za sobą pierwsze kroki. Kiedy widzą jak sama biega to pytają o to czy robi siku na nocnik i coraz to kolejne kroki w rozwoju. W całym tym "wyścigu szczurów" jest też miejsce na mowę. I jest to ostatnio dla nas prawdziwa zmora. Zuza zaczęła mówić bardzo szybko, chociaż mam wrażenie, że zanim usłyszałam magiczne "mama" to minęły wieki. Ale do rzeczy.


Kic Kic, Hop Hop

Kochani jak widzicie mamy wybitnie nieblogowy tydzień ale to chyba dlatego, że święta już za pasem a u nas totalny brak atmosfery. Chociaż osobiście nie przepadam za tymi świętami, bo są zdecydowanie za krótkie i zbyt mało wesołe - a przynajmniej pierwsze ich dni, to jednak zawsze jest to chwila spędzona z najbliższymi, którą należy się cieszyć. W tym roku, z wiadomych względów zostajemy w domu, więc wszystko w naszych rękach.

03/2017- InstaMix

Szalony marzec w końcu dobiegł końca, a co za tym idzie zostało nam tylko dwa miesiące! Im bliżej godziny zero tym większy mam kołowrotek w głowie. Na szczęście mamy ustalone już imię... chyba;)