SOCIAL MEDIA

sobota, 20 sierpnia 2016

Źli Niemcy, którzy kradną nam dzieci!

Od kilku dni w internecie krążą coraz to nowsze artykuły na temat kobiety, której odebrano dziecko 2/3 dni po porodzie. Od początku wygląda to tak- Jugendamt jest to niemiecka organizacja ds. dzieci i młodzieży. I ich głównym zadaniem jest dbanie o dobro(!) dzieci, które znajdują się na terenie Niemiec. Niezależnie od pochodzenia i obywatelstwa.

Pierwsza sprawa wygląda tak, że polskie media celowo bądź nie ale przedstawiają tylko część prawdy. Druga sprawa jest taka że nikt z Jugendamtu nie chodzi sobie po szpitalach i nie zabiera dzieci matkom które nie karmią! Nie popadajmy w paranoję! Co więcej nie chodzą też po mieszkaniach i nie oceniają warunków pod względem podoba mi się/ nie podoba mi się. Prawda jest też taka, że muszą sprawdzić każdy donos czy pomówienie ze względu na dobro dzieci. Ludzi, którzy nie maja żadnych problemów omijają z daleka. Po urodzeniu dziecka chodzą panie z urzędu miasta i sprawdzają warunki mieszkaniowe i to jak sobie radzą rodzice. Kiedy coś im nie pasuje, to one w pierwszej kolejności są zobowiązane powiadomić Jugendamt. U nas wyglądało to tak: weszła do salonu, napiła się herbaty, porozmawiała całe 7 minut i na tym się skończyło. I mimo, że Bianka w czasie wizyty histerycznie płakała, a Zuza miała całe nogi posiniaczone to pani się tylko śmiała, że taka ładna dziewczynka, a czysty łobuz i że już szybko wychodzi, żeby nie głodzić malucha. Ale znam mnóstwo przypadków, gdzie samotne kobiety z dziećmi same zgłaszają się do Jugendamtu; bez znajomości niemieckiego, bez pracy, mieszkania a oni pomagają im stanąć na nogi! Wiem, że naszą cechą narodową jest krytykanctwo (jest w ogóle takie słowo?) wszystkiego co nie idzie po naszej myśli. Ale na suchą logikę weźcie sobie kilka faktów, które w polskich mediach pominięto:
- kobieta ma dziecko z pozamałżeńskiego związku, a żyje z byłym/obecnym mężem- 3 miesiące przed porodem ponownie za niego wyszła żeby uznał dziecko
- prawny ojciec (czyli mąż matki) potrafił wyrzucać krzesła przez okna w czasie awantury
- babcia dziecka zgłaszała ich kilka razy ze względu na awantury domowe
- maja złą opinie jeszcze w kilku innych urzędach mi. Jobcenter i Arbeitsagentur ( w dużym skrócie to instytucje zajmujące się rozpatrywaniem i wypłacanie zasiłków) 
- kobieta nie była nie na jednym badaniu ale w ogóle na nie nie chodziła- nie posiadała mutterpass'u czyli książki przebiegu ciąży, która się dostaje od razu na pierwszej lub drugiej wizycie u ginekologa
- zarzucają, że organizacja chce nadać dziecku obywatelstwo niemieckie- ludzie to zabierzcie mi dzieci na 2 tygodnie i dajcie im obywatelstwo, przynajmniej nie będę musiała ściągać z polski papierów do uznania... Prawda jest taka, że nikt nie da Ci za darmo obywatelstwa- musisz przejść szereg warunków żeby je uzyskać, a w przypadku dzieci, między innymi: któryś z rodziców musi być tutaj zameldowany co najmniej 8 lat- nam zabrakło 2-óch miesięcy żeby dostała je Bianca! Papiery meldunkowe dostaje się do wypełnienia w szpitalu, bądź któryś z rodziców robi to w urzędzie miasta. Nikt nie może iść zameldować dziecka bez podpisu rodziców jeśli są znani i jego aktu urodzenia.
- już przed porodem byli kontrolowani przez tą organizacje, wiec ku temu tez musiał być jakiś powód 
Bronią się tym, że doskonale dawali sobie radę z opieką nad dziewczynką, że niczego jej nie brakowało. I tu może się już wypowiedzieć każda kobieta, która rodziła na temat "zapotrzebowań" dziecka w pierwszych dwóch dobach życia, szczególnie jeśli jest się w szpitalu. No cóż, myślę że nie ma wtedy zbyt dużego pola żeby się wykazać...
Wierzcie mi, że nawet jeśli żyjecie skromnie ale dzieci są zadbane, czyste i wszystkie ich podstawowe potrzeby są zapewnione to nikt Wam bezpodstawnie ich nie zabierze! Fakt jest jednak taki, że nie wyobrażam sobie bólu który musi czuć ta kobieta, jakąkolwiek osobą by nie była. Ale boli także to, że dopóki Niemcy wypłacają Kindergeld, Elterngeld albo świadczenia socjalne to jest dobrze i każdy wie gdzie wyciągnąć rękę po pieniądze, ale w momencie kiedy coś idzie nie tak to już nastaje oburzenie całego narodu! Wejdźcie na jakiekolwiek forum i gwarantuje, że nie dalej jak na drugiej stronie traficie na temat Jestem tu dwa miesiace co mi się należy od państwa albo Przyjechaliśmy do Niemiec, a moja dziewczyna jest w ciąży co może dostać jako samotna matka, czy opłaca nam się żenić... Wtedy nikt się nie oburza że obcokrajowcy jawnie wykorzystują państwo niemieckie i zamiast się wykazać w pracy szukają sposobów na otrzymanie zasiłku..

Wszystkie informacje nie są potwierdzone, gdyż obie strony obecnie podtrzymują swoje zdanie i zapewne będzie tak do rozwiązania tej sprawy . Dlatego tez czystej prawdy pewnie nikt się nie dowie. Myślę, że najważniejsze jest w tej kwestii dobro dziecka niezależnie od rozstrzygnięcia i o tym wszyscy powinni pamiętać!


Prześlij komentarz