SOCIAL MEDIA

środa, 2 marca 2016

Niech żyje zabawa!

Miałam pewien okres w swoim życiu, w którym nie lubiłam się bawić lalkami. Paradoksalnie w tym samym czasie mój młodszy brat uwielbiał się nimi bawić, także bardzo chętnie przystawał na wymianę. On bawił się lalkami, a ja jego klockami. Powstawały z nich cudowne mebelki do lalkowego domu, niesamowite konstrukcje architektoniczne. I wcale nie czułam się wtedy mniej dziewczęcą dziewczynką. Najważniejsza była świetna zabawa!

Robert dowiadując się, że będzie miał drugą dziewczynkę stwierdził, że chyba już nigdy nie pobawi się klockami Lego. Ja jednak z uporem maniaka powtarzałam mu, że może się bardzo zdziwić. Kupiliśmy kilka zestawów Duplo, ale jakoś specjalnie Susanne się nimi nie zachwyciła. Robert po kilku próbach zabawy z Zuzią też zrezygnował. Jednak przez kilkanaście różnych świąt i okazji zdążyło się nazbierać sporo zestawów. Będąc w Polsce zabrałam także nasze stare klocki. I dopiero teraz zauważyłam, że Zuzia zaczyna się nimi bawić! Zaczyna już powoli rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Bianca także podziela zainteresowanie Lego, jednak póki co dotyczy to jedynie próby konsumpcji. Jest też kolejny powód do kłótni - "nieee to Zuzi", "mama Bibi je klocek", "maaaamoooo", "moje!" słychać teraz średnio 17 tysięcy razy dziennie. Ale na szczęście nie muszę się bać o bezpieczeństwo dziewczynek, bo klocki są na tyle duże, że Bianca ich nie połknie. A nawet bardzo bliskie spotkanie stopy z Duplo, nie jest to aż tak bolesne jak spotkanie z małymi klockami Lego. No i najfajniejsze jest to, że można łączyć ze sobą dowolne zastawy, bo wszystkie do siebie pasują. Nawet te sprzed kilkunastu lat! Także kolekcja się powiększa, a Tata już niedługo doczeka się prawdziwej zabawy klockami.


Prześlij komentarz