Manipulacja level hard!

Obracając się coraz częściej w gronie znajomych, którzy zostają rodzicami, zauważyłam silny "trend". Każda starsza stażem matka (nawet jeśli różnica wynosi dwa dni) uważa siebie za najlepsze i najważniejsze źródło wiedzy. Bo przecież już "przeżyła" to z czym się teraz borykasz. Ale i tak najlepszymi "źródłami wiedzy" są koleżanki czy ciotki i wujkowie bezdzietni, którzy dokładnie wiedzą jak powinniśmy wychowywać dzieci- kiedy odstawić pampersa, kiedy porzucić smoczek i nawet co ile godzin karmić dziecko!


Dodatkowo muzyką dla mych uszu jest kiedy słyszę od takich co mi wolno, a czego nie wolno.
I tak pod żadnym pozorem nie wolno Ci:
-kołysać dzieci, bo się przyzwyczają 
-nosić dzieci na rękach, bo się przyzwyczają
-biegać na każdy płacz, bo manipulują
-spać z dzieckiem w jednym łóżku, bo nie pozbędziesz się potem takiego delikwenta do 18-go roku życia...
I że powinnam pozwolić się dziecku wypłakać, bo przecież ćwiczy płuca(!?)...
No i oczywiście moje ulubione - jaką to jestem złą matką, bo faszeruje moje dzieci tym sztucznym świństwem zamiast karmić piersią!
Tak więc (wiem, wiem nie zaczynamy zdania od "tak więc") moi Kochani, teraz nastąpi ogłoszenie parafialne:
MOJE dziewczynki były i będą noszone, kołysane, całowane i przytulane ilekroć tego zapragną, biegam na każdy ich płacz, bo JUŻ się przyzwyczaiły, że ich mama jest dla nich zawsze i nawet jeśli ten płacz jest spowodowany tym, że chce jedna czy druga pannica iść na ręce. No bo przepraszam, ale jak ma mi Bianca powiedzieć, że właśnie ma ochotę się poprzytulać? I ja doskonale wiem, kiedy Zuzia mną manipuluje i w granicach rozsądku sama jej na to pozwalam. Bo to są MOJE dzieci i to ja z nimi siedzę przez cała noc kiedy są chore, kiedy chcą się kołysać, nosić i całować. Nie wymagam tego od Ciebie droga koleżanko, kuzynko, wujku i ciociu! Ale jeśli sądzisz, że dziecko, które ledwo co się urodziło, dla którego wszystko tu jest zbyt jasne, zbyt duże i już nie ma knajpy otwartej od razu jak zapragnie jeść- próbuje Tobą perfidnie manipulować, by uzyskać to na co ma ochotę to baaardzo się mylisz! A poza tym niestety karmienie piersią nie jest związane tylko z tym czy się chce karmić czy nie. Ale to MOJE piersi i MOJA decyzja. Niestety nie mamy wpływu na wszystko.
Ale wracając do tematu (bo karmienie to temat na osobną książkę) jeśli Bianca płacze, a wiem, że ma sucho, nie jest głodna, to po prostu chce się poprzytulać albo poczuć, to co czuła przez połowę swojego życia (dla mnie dziecko jest dzieckiem od 1-go dnia życia płodowego). Dopiero teraz Zuzia zaczyna świadomie próbować swoich sił w manipulacji, ale nie jest to podyktowane perfidnością jak u dorosłego. Ona po prostu próbuje ile może i czy nie da się tej granicy przesunąć. Czasami mam wrażenie, w czym dodatkowo utwierdziła mnie jeszcze moja położna, że kobiety traktują poród jako koniec. Że to co musiały, to zrobiły i na tym ich rola się kończy. A to dopiero początek trudnej i stresującej pracy. Tak, bo dobre wychowanie dziecka to ogromna odpowiedzialność ale i ciężka praca. Ja mogę się podzielić moim "doświadczeniem" (ale to nie to samo co wszechwiedza!) z dwójką, całkiem różnych, małych ludzi, z których każde uczy mnie czegoś innego. Ale wiem ile jeszcze mi brakuje i moje doświadczenie dotyczy tylko dwójki dzieci i to do okresu lat 2. Tutaj w Niemczech niestety większość mam po porodzie pyta położną: "kiedy może wrócić do aktywności fizycznej" i priorytet: "kiedy może wrócić do pracy"! Nie pytałam pani Alicji o jakiej narodowości konkretnie mówi, ale wiem, że ma pod skrzydłami zarówno Polki, Niemki, Ruski jak i Turczynki. I mam wrażenie, że chyba najlepiej byłoby urodzić dziecko na tyle duże by od razu je posłać do przedszkola albo takie, które by tylko leżało w łóżeczku. Dlaczego boimy się okazywać emocje i miłość zasłaniając się manipulacją i przyzwyczajeniem? Czy w epoce kiedy temat sexu atakuje nas nawet z lodówki, nagle tematem tabu stała się miłość i uczucia? Czy chcemy być zimni i okrutni bo to nam łatwiej kontrolować? Bo emocje to jedyna strefa w której rozum przegrywa z sercem? Moje dziewczyny od pierwszych dni spały na moim brzuchu. Susanne spała dłużej, bo aż do 3-go miesiąca(ale urodziła się mniejsza), a Bianca niecały miesiąc. Później same czułyśmy, że jest nam już niewygodnie i wolały spać w łóżeczku. Nigdy nie zrobiły nam takiej sytuacji, że trzeba by je było w nocy wziąć do nas do łózka - a nie ukrywam, że chyba bym chciała jeszcze z nimi pospać ;) Od początku okazywałam obu tyle miłości ile mogę. Całujemy każde "kuku", chociaż doskonale wiem, że przecież w ogóle nie boli. Na każdy krzyk stawiam się jak żołnierz czy to z powodu złego snu czy też złości, że nie potrafią czegoś zrobić. Chcę żeby wiedziały, że w każdym swoim dziecięcym, a później nastoletnim i dorosłym, problemie mogą na nas liczyć. Że my jesteśmy tutaj dla nich na każde zawołanie. Bo rodzice są od tego by wychowywać i kształtować te małe osobowości. Ja trzymam się jednej zasady "ile chcesz dostać to dwa razy więcej musisz dać". Jeśli chcę żeby moje dziewczyny wyrosły na mądre, empatyczne kobiety i kochające matki, więc muszę najpierw im pokazać jak to sie robi. Dokładnie tak samo jak ja nauczyłam się tego od własnej mamy!



3 komentarze

  1. Ha ha ha tez lubie jak mi mowia ze kiedy moj maly placze to trenuje pluca, ale to chyba te starsze pokolenie tak ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie karmie bo nie chce. I nikomu nic do tego! Przynajmniej nie muszę sie martwić ze jak wychodzę to braknie odciśniętego pokarmu albo coś

    OdpowiedzUsuń
  3. Bartecka Magda9 marca 2016 13:04

    a nasza prawie 2 letnią córka nadal śpi z nami w łóżku i też żyjemy! i dobrze nam z tym!:))

    OdpowiedzUsuń