SOCIAL MEDIA

czwartek, 11 lutego 2016

Słaba płeć?

Całkiem niedawno widziałam krótki filmik na którym mężczyzna poddaje się eksperymentowi "porodowemu". I bez żadnego zaskoczenia nie wytrzymał do końca symulowanych boli porodowych. I chociaż to całkiem śmieszne to i tak zawsze podają siebie jako tę mocniejszą płeć. Jednak mimo tysiąca takich odważnych mężczyzn honory noszenia pod sercem dziecka i wydanie go na świat i tak pozostaną w naszej kwestii. I nikt tego nie zmieni. Pozostaje nam jedynie ich chęć pomocy niesionej nam w dniu porodu. I to konfliktowy temat...

Jedne kobiety absolutnie nie wyobrażają sobie żeby mężczyzna widział je w tak "intymnej" sytuacji, inne chętnie ciągną za sobą zmarnowanego faceta. Właściwie nawet nie wiem czy Robert miał jakieś zdanie na ten temat, bo ja od początku stawiałam sprawę jasno - masz być i koniec. (Przy Biance nie mieliśmy za dużego pola do popisu, bo operacja to operacja - a nie wyobrażam sobie żeby była jeszcze tam Zu.) Na szczęście w Niemczech poród naturalny odbiera tylko położna. Także nie trzeba się martwić o to, że leżysz kilka godzin i co chwilę inna głowa pochyla się nad twoim kroczem, żeby sprawdzić czy to może już. I gdzieś tam w tym tłumie znajduje się twój partner oglądający Cię w pełnej krasie... Nasz szpital zapewnił nam cudowny (różowy!) pokój porodowy, gdzie Robert spokojnie mógł siedzieć, aż do rozpoczęcia właściwej akcji. W sam poród także był maksymalnie wciągnięty- musiał podtrzymywać mnie w czasie przerw miedzy parciem. Ponieważ Zuzia była malutkim dzieckiem, a położna chciała nam obu ułatwić te sytuacje rodziłam kucając- wtedy maksymalnie pomaga Ci grawitacja i nie wykrzywiasz nienaturalnie kanału rodnego, jak to się dzieje w czasie leżenia. Dzięki temu mój poród trwał "aż" 7-10 minut. Dlatego też Robertowi nie został żaden uraz poporodowy, bo ciągle był zajęty i właściwie nic nie widział. Prawdę powiedziawszy mając przed twarzą cały obraz jak dziecko wychodzi chyba sama bym dostała traumy, bo nie oszukujmy się ale znacznie się to różni od obrazów z hollywoodzkich filmów... To cholernie ciężka praca i właściwie jedyne o czym myślisz to żeby już w końcu wyszedł/wyszła z tego brzucha i dlaczego ten facet tak głośno oddycha :) W moim przypadku było to jeszcze: "dlaczego do cholery nie ogoliłam głowy na łyso przed porodem albo przynajmniej nie związałam tych pieprzonych włosów w kok!" Jednak 10 minut to nic w porównaniu z matkami które leżą po 10 godzin. Dlatego nie dajcie się położyć na łóżka! To Wy w tym momencie jesteście najważniejsze i tylko Wasze dobro się liczy! Niezależnie czy zdecydujecie się rodzić same czy chcecie by był partner/mama/siostra/ciotka czy ktokolwiek inny to jest Wasz dzień. Jednak ja nie wyobrażam sobie żeby być w takim momencie sama. Myślę, że to nas jeszcze bardziej do siebie przybliżyło, bo Robert dokładnie widział jaki to jest ból i co się dzieje, najgorszym dla niego było to, że nie miał możliwości żeby mi pomóc. Ale myślę, że jest zadowolony z tego ze był przy tym obecny. A ja już nie raz usłyszałam z jego ust, że jednak jestem twarda sztuka i jest ze mnie dumny. A dla takich słów warto jest pocierpieć.


Prześlij komentarz