SOCIAL MEDIA

środa, 20 stycznia 2016

Droga bez powrotu.

W życiu przechodzimy przez kilkadziesiąt skrzyżowań. I tylko od nas zależy czy tym razem skręcimy, czy pójdziemy dalej prosto. Czasami od razu orientujemy się że źle wybraliśmy, ale czasami potrzeba dużo więcej czasu żeby to zauważyć. Jednak najważniejsze jest to, że nie można się cofnąć i jedynie próbować wejść spowrotem na dobry tor.

Mam wiele zakrętów na swej drodze, a jeszcze więcej rzeczy chciałabym zrobić inaczej. Kiedyś rozmawialiśmy z Robertem o tym, do jakiego miejsca chcielibyśmy się cofnąć. Ja policzyłam szybko, że kilka lat wstecz, żeby nie pozwolić lekarzom zatruwać mojego organizmu tabletkami, przez które całą ciążę z Zuzią chodziłam jak na szpilkach. Pewnie chciałabym też dużo wcześniej zacząć ćwiczyć w ciąży z Bianką, żeby zmieniła ułożenie i uniknąć cesarki. Kiedy przyszła kolej na Roberta ten bez wachania stwierdził, że spokojnie 15 lat. Uniknął by wtedy najwiekszych popełnionych błędów i wiele razy postąpiłby inaczej. Jednak wiem, że każdy jeden zakręt coraz bardziej przybliżał nas do tego miejsca. Miejsca w ktorym spotkaliśmy się z Robertem i stworzyliśmy cudowną rodzinę- naszą rodzinę! Droga mojego męża była jeszcze dłuższa i bardziej kamienista. Dlatego oboje nazbieraliśmy ich wystarczajaco dużo, by zbudować z tych kamieni mur przed całym światem. I jak to mówi moja mama, żyjemy sobie na swojej własnej chmurce. Czasami jest to chmura burzowa, bo któreś z nas chce kolejny raz skręcić, ale wtedy to drugie łapie mocno za rękę i przyciąga do serca. Jednak przez większość czasu to obłoczek, z którego oglądamy sobie to co się dzieje wokół nas. Ale najważniejsze, że nikt i nic nie jest w stanie zburzyć nam naszego szczęścia do którego doszliśmy tą długą i ciężką drogą. Dlatego teraz możemy cieszyć się każdą chwilą razem i wspólnie obserwować pierwsze kroki Bianki oraz usamodzielnianie się Zuzi. 


Prześlij komentarz