Zara

Od bardzo dawna się do tego przymierzałam... ale... Zawsze było jakieś "ale", a to byłam w ciąży, a to nie miałam nastroju albo po prostu nie miałam siły. A kiedy już nawet zaczynałam to zawsze coś szło nie tak. O co chodzi? O radykalne sprzątanie szafy! W swoim życiu przeszłam przez kilka stylów, począwszy od chłopczycy w gimnazjum kończąc na bezustannym chodzeniu w szpilkach i (o zgrozo!) długaśnych tipsach. Później był totalny misz-masz, albo przesadnie sportowo albo zbyt elegancko. Dopiero teraz myślę, że znalazłam to w czym czuję się najlepiej- klasykę połączoną z nutka szaleństwa - ale z wygodnych dresów/leginsów noszonych w domu i tak nie zrezygnuję!

W pierwszej kolejności zrobiłam sobie listę kolorów, które chcę aby się znalazły w mojej nowej szafie. Dodatkowo pewne ubrania nie pasują mamie - wzrok pań kiedy w lato byłam w trampkach i koszulce na zakupach z wózkiem jest niezapomniany. Dobrze, że noszę obrączkę, bo pewnie musiałabym wysłuchać wszystkich życzliwych komentarzy... W totalnej euforii, więc podeszłam do wyrzucania wszystkich ubrań, które nie pasują do listy lub mojego odnalezionego stylu. Podeszłam do sprawy rzeczowo - czego nie ubrałam chociaż raz w ciągu ostatniego roku idzie do kosza- biorąc pod uwagę to, że w między czasie byłam w ciąży to dosyć radykalne posunięcie ;) I chociaż było ciężko, bo wiele ubrań miało dla mnie wartość sentymentalną to wizualizacja nowych rzeczy dodała mi siły. I tak oto zostały w mojej szafie tylko proste t-shirty w kilku kolorach, kilka par spodni, sukienki i swetry. Żadnych beznadziejnych jedno-sezonowych wzorków i rzeczy które czekają, aż się w nie zmieszczę. Oczywiście trochę koloru i wzorów z pewnością będzie ale wyleczyłam się już z chęci posiadania wszystkich rzeczy, które akurat są modne, a do mojej figury kompletnie nie pasują. Moja miłość do baskinki dodatkowo poszerzającej mi biodra, szerokie paski jeszcze mocniej podkreślające nad wyraz szczupłą talię odeszły w zapomnienie. Niestety klepsydra w opcji na 160cm jest nie łatwa do okiełznania... Zajęło mi to prawie 25 lat wzlotów i upadków (niestety więcej było upadków), ale myślę, że jestem na dobrej drodze.

To kilka rzeczy, które w niedalekiej przyszłości powinny pojawić się na moich pustych wieszakach:

Wszystkie zdjęcia pochodzą z www.zara.com


Teraz zostaje mi jeszcze zrobić czystkę w szafie Roberta- ale nad tym (nim) muszę trochę popracować ;)


Brak komentarzy