Ostatnie promyki słońca

No dobra, myślę, że dziewczynki na tą chwilę mają już wszystko co powinno znaleźć się w ich szafie na następnych kilka miesięcy, a właściwie to zdecydowanie za dużo. Ale od przybytku głowa nie boli jak mówią. Ciesze się, bo praktycznie w całości wyeliminowaliśmy Hello Kitty z naszej szafy, zostało jeszcze kilka bluzeczek z Minnie ale ten wzór jest bardziej znośny. No i Zuzia go uwielbia, nie mówiąc już o tym że słodko w nim wygląda.

Zimowa aura niestety pojawia się coraz częściej i nie mamy ochoty na spacery. Mamy już za sobą nawet pierwsze opady śniegu - na szczęście zniknęły po 2 minutach od pojawienia się. Czasami jednak zdarzają się dni, kiedy można wskoczyć w lżejszą kurteczkę i poszaleć chwilkę w parku. Uwielbiam jesień za jej barwy i możliwość ubierania swetrów, kozaków ale bez konieczności bunkrowania się pod kocem i kołdrą z gorącą herbatą. Jesienne kolory tak pięknie tańczą w obiektywie aparatu, że miałabym ochotę siedzieć przyklejona do wizjera i tylko pstrykać. I właśnie w tym momencie zaczynam trochę tęsknić za Polską. Za babim latem, piękną złotą jesienią. Ale cóż, wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma. Dlatego trzeba się cieszyć tym co jest i brać garściami to co oferuje nam każdy nowy dzień.

Wielkie buziaki dla cioci Kamili za wykonanie części zdjęć, po to by matka też miała jakąś pamiątkę;)




-Zuzia a gdzie jest Bibi?
-Tam pi!


Ale oczywiście nie wszystko jest łatwe i przyjemne. Nie zawsze zdjęcia wychodzą jak trzeba. Nie zawsze Dziewczynki mają humor... Kilka kadrów z naszego backstage'u.
"Nie ce!", "Mamo daaaaaj!", "Nieeee! To moje"
 

Brak komentarzy