SOCIAL MEDIA

sobota, 28 listopada 2015

6 miesięcy.

To niemożliwe, że już dzisiaj moja Kruszynka kończy pół roku! Nie będzie odkryciem jak powiem, że nie mam pojęcia gdzie jest ten czas... Pamiętam tylko kiedy zauważyłam, że zaczyna głużyć, a potem potoczyło się już lawinowo. Co dzień to nowe minki i nowe doświadczenia. Każdy dzień jest potwierdzeniem słuszności mojej decyzji o narodzinach.

Kiedy w 20-stym tygodniu ciąży dowiedziałam się, że istnieją ogromne szanse na to że w każdej chwili mogą przestać funkcjonować nerki i właściwie to nie wiadomo czy będzie zdolna sama żyć, słysząc najgorsze słowa w życiu "To co usuwamy? Będzie po problemie." dałam wtedy Bibi delikatnego kuksańca w brzuch i kazałam jej obiecać, że będzie silna, że będzie walczyć o siebie! W zamian obiecałam to samo z mojej strony. I opłaciło się chociaż stresu było co nie miara. Urodziła się i już od pierwszego dnia udowadniała, że jest silnym dzieckiem, że moja decyzja była jedyną słuszną! A teraz leży obok mnie mały bąbelek, który wlepia swoje cudne niebieskie oczka w komputer i uśmiecha się jakby wiedziała o czym piszę. I chociaż czekam jeszcze na magiczne pierwsze "mama" to wiem że lada chwila i ono nastąpi. Podobnie jak pierwszy ząb, pierwszy samodzielny kroczek i miliony innych pierwszych razów. Wiem, że nasza wspólna przygoda dopiero się zaczyna, bo mam przed sobą upartość, zawziętość i chęć zdobycia wszystkich zamierzonych celów przekazaną od najbardziej upartej osoby jaka znam - siebie samej.


Prześlij komentarz