DIY - Ratunku!

Tamten dzień od rana nie był dobry. Zuzia obudziła się trochę po 6-stej a my bardzo późno położyliśmy się spać. Błagalnym wzrokiem prosiłam o jeszcze 5 minut ale ona twardo wdrapała się na łózko i sprytnie zrzuciła ze mnie kołdrę drąc się "mamo! mamo! chodź". Lodowate powietrze i jej krzyki postawiły mnie na nogi lepiej niż podwójne espresso - liczyłam, że jeszcze nie obudziła Bianki.


Wstając poprosiłam żeby była cichutko, bo Bibi jeszcze śpi ale Susanne stwierdziła, że jeśli nie powie na cały regulator czego chce to przecież nie usłyszę "mamo kałało chodź!". Kątem oka zauważyłam bezzębny uśmiech i podnoszącą się główkę Bibi... Po porannych przygodach czekałam tylko na telefon od Franka Darabonta, że dostałam rolę w "The walking dead". Ale nic takiego się nie stało, za to stało się coś innego. Dostałam od Zuzi niespodziankę. Widząc, że niosę lusterko do pokoju, z dobrego serduszka wzięła moją kosmetyczkę i pobiegła za mną. Gdy usłyszałam stuk i "ooo bach" czułam jak kolejna dawka adrenaliny dopływa mi do mózgu szybciej niż powinna. Trzy szybkie wydechy i musiałam sprawdzić czy przypadkiem nie zrobiła sobie krzywdy. Ale jedyna krzywda spotkała mój puder z Inglota. Chociaż nie korzystam z niego często- a właściwie bardzo rzadko, do drogich też nie należy, to jednak nie uśmiechało mi się jechać specjalnie do Düsseldorfu, żeby wydać 15€, bo pewnie więcej wyszłoby na podróż. Gdzieś w ciemnym kąciku mózgu zapaliła mi się lampka "przecież gdzieś, kiedyś widziałam jak to naprawić". Popędziłam do lodówki z nadzieją, że zostało coś z urodzinowej wódki Roberta. Na szczęście było jeszcze trochę, więc przystąpiłam do działania. Korzystając z okazji postanowiłam też sprasować mój sypki cień. Bałam się jednak, że zmieni się odcień albo intensywność produktów, na szczęście(!) nic takiego się nie stało. Chciałam być pewna, że niczego po drodze już nie zepsuję, więc poszukałam w archiwum najlepszej z najlepszych makijażystek takiego tutoriala. "Operację" wykonałam według instrukcji RED LIPSTICK MONSTER. Uwielbiam Ewę i od dawna jestem uzależniona od jej kanału na YouTube  - polecam zastosować się do jej rad. Ona zna się na rzeczy.

Moje spostrzeżenie - używając smakowej wódki ale o białym zabarwieniu zyskamy fajny zapach już po wyparowaniu alkoholu.


Brak komentarzy