Test - butelka samonagrzewająca PaulAndStella

Uwielbiam ten dreszczyk emocji kiedy wiem, że przyjdzie do mnie paczka. Z niecierpliwością czekam na dzwonek do drzwi, a później przestępując z nogi na nogę w duchu pospieszam kuriera - drugie piętro to przecież nie lada "wyzwanie". Jeszcze tylko podpis i jest! Cieszę się jak dziecko, kiedy w końcu mogę rozerwać papier i wyciągnąć zawartość pudełka. Czyżby to początki zakupoholizmu?


Kilka miesięcy temu oglądałam jeden z popularnych programów śniadaniowych. Właściwie to po prostu załączyłam, po to żeby nie było zbyt cicho w mieszkaniu. I program dobiegał już prawie końca kiedy pojawił się temat, który mnie zainteresował. Jako, że byłam już na końcówce ciąży to z przyjemnością obejrzałam jakie nowinki pojawiły się dla bobasów od czasu narodzin Zuzi. I w zasadzie to chciało mi się śmiać z tych wszystkich "niezbędnych" cudaków dopóki nie pojawiła się ona. Butelka do mleka. Właściwie czym nowym może zaskoczyć butelka?! I tutaj szok. Butelka z wkładem nagrzewającym mleko do optymalnej temperatury. Bez kabelków i ładowania. Jest to jeden powodów dla którego nienawidzę butelkowania. Kiedy karmisz piersią nie masz walających wszędzie butelek, smoczków. Nie trzeba wyparzać przed każdym karmieniem całego zestawu, ani podgrzewać czy ochładzać mleka. Wyciągasz pierś i maluch ma wszystko co najlepsze, niezależnie od tego gdzie właśnie jesteś. A kiedy karmisz butelka i masz ochotę gdzieś pójść lub pojechać? Do standardowego zestawu dochodzi termos z gorącą wodą, odliczona ilość mleka i butelka wody mineralnej. Czyli kolejne kilogramy i tak ciężkiej już torby. Na przeciw chorym kręgosłupom młodych matek wyszła niemiecka marka Paul and Stella. Muszę przyznać, że żałuję, że nie wiedziałam o jej istnieniu kiedy Zuzia była maleńka i wszędzie targałam za sobą termos. Sam wkład ładuje się trzymając go przez 20-25 minut w gorącej wodzie. I w zasadzie to wszystko. Później składasz odpowiednio butelkę, a kiedy potrzebujesz podgrzać mleko wciskasz z dołu przycisk. W przeciągu 2-3 minut mleko jest wystarczająco ciepłe - dokładną temperaturę można sprawdzić na termometrze umieszczonym na butelce. Dodatkowo można dokupić specjalna "buteleczkę"  do porcjowania mleka. My zaopatrzyliśmy się w trzy odrębne części i uważam, że w zupełności nam to wystarczy. W razie czego można dokupić i tylko dokręcić. Butelka utrzymuje temperaturę przez kilka godzin. Oczywiście stopniowo się ochładza ale właściwie w czasie ostatniego spaceru byłam w stanie nakarmić Biancę 2 razy na jednym wkładzie. Chociaż nie należy do najtańszych (porównując do zwykłej butelki z NUK'a, która kosztuje ok. 3-5€) to uważam, że jest to znacznie lepsza i bardziej przydatna rzecz niż np. kosz pakujący pampersy w "cukierek" ;)



2 komentarze

  1. dzięki za opis Paul&Stelli. poleciłam innym Mamom. myślę że opinia warta zapoznania. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo! Ta butleka to dla mnie jeden z najlepszych wynalazków dla mam :)

      Usuń